Agregat spadł  z mocowań podczas transportu w lipcu ubiegłego roku. Według różnych źródeł, upadł na ziemię z wysokości 2-4 metrów.  Miał być zainstalowany w powstającej w Ostrowcu elektrowni atomowej, ale białoruskie władze zażądały od rosyjskiego producenta jego wymiany


Na obudowie ponoć nie ma widocznych uszkodzeń, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że powstały na niej mikropęknięcia.

 

"Nienauczeni doświadczeniem czarnobylskiej tragedii"


Telewizja Belsat wyemitowała materiał, którego autorka Lola Burajewa ocenia, że to "eksperyment ludzi nienauczonych doświadczeniem czarnobylskiej tragedii". - Czy manewr ma odciągnąć uwagę od sedna problemu, który w rzeczywistości przeczy wcześniejszym słowom przedstawicieli rosyjskich władz? - zastanawia się dziennikarka.


Po incydencie w białoruskiej elektrowni atomowej Władimir Putin zapewniał bowiem, że rosyjskie technologie atomowe są bezpieczne.

 

- Wszystkie technologie wykorzystywane i wewnątrz Rosji i na eksport nazywane są technologiami tzw. "postfokuszmiskiego" poziomu, czyli mają podwyższony poziom bezpieczeństwa - przekonywał rosyjski prezydent.  

 

Nie wiadomo, w jakim celu reaktor trafi do Kaliningradu


- To oczywiste, że nie można go wykorzystywać - przekonuje fizyk jądrowy Andrej Ażarouski. - Jeśli nie był uszkodzony, zostałby na Białorusi. Przeprowadzono by testy, badania i on by został - dodaje.


Ażarouski przyznaje, że nie wie, w jakim celu reaktor jest wywożony do Kaliningradu.


Państwowy koncern "Rosenergoatom" ma stać się właścicielem agregatu w listopadzie. Potwierdzają to dokumenty Centrum Zamówień Państwowych Rosji, z którymi zapoznała się telewizja Belsat. Kupi go od innej rosyjskiej spółki "Atomstroyexport", która jest generalnym wykonawcą budowy elektrowni na Białorusi i która zamówiła ów agregat.

 

"Rosenergoatom" odmówił komentarza w tej sprawie.

 

Białoruscy Zieloni: należy wysłać na złom


Białoruscy Zieloni przekonują, że reaktora nigdzie można remontować, ani tym bardziej montować. - Moim zdaniem reaktor należy wysłać na złom i o nim zapomnieć - twierdzi Zmicier Kuczuk z Białoruskiej Partii Zielonych.


Telewizja Belsat zwraca również uwagę na inne problemy elektrowni atomowej z Kaliningradu. Może ona mieć problem ze sprzedażą energii. Liczono na to, że zainteresowanie energią przyjdzie z Zachodu, ale współpraca z Niemcami - partnerem strategicznym - została wstrzymana. W Europie nie chcą też energii z elektrowni białoruskiej.

 

Litwa zamierza blokować import z elektrowni atomowej


Linas Linkevičius, szef litewskiego MSZ wyjaśnia, dlaczego nie ma chętnych na energię z kaliningradzkiej elektrowni atomowej: - Skoro według naszej wiedzy elektrownia od 2009 r. budowana jest przy naruszeniu wszelkich norm i prawideł, i jakby publicznie nasi sąsiedzi ogłaszają, że wszystko jest w porządku, co nas jednak zupełnie nie przekonuje.


Litwa planuje również blokować import z białoruskiej elektrowni atomowej.

 


belsat.eu, polsatnews.pl