Tak Trump zarządza wojną. "Godzinami krzyczał", "nie wpuszczali go do pokoju"

Świat

Godzinami krzyczy, żąda natychmiastowych działań, improwizacyjnie zapowiada "koniec cywilizacji", a następnie traci koncentrację, skupiając się na budowie sali balowej - tak, jak czytamy w "Wall Street Journal", Donald Trump funkcjonuje, prowadząc wojnę z Iranem. Za publicznie okazywaną brawurą, pisze redakcja, kryje się walka prezydenta z własnymi lękami.

Dwóch amerykańskich żołnierzy w hełmach i kamizelkach taktycznych patrzy na transporter opancerzony, na którym powiewa flaga USA.
US Army
Amerykańskie wojsko na Bliskim Wschodzie, działania Donalda Trumpa

Jak wynika z relacji przywoływanych przez "Wall Street Journal", zachowania prezentowane przez Donalda Trumpa za zamkniętymi drzwiami, w ramach prowadzenia wojny z Iranem, są chaotyczne i impulsywne, co znajduje odzwierciedlenie w podejmowanych przez niego działaniach.

 

Co więcej, niektóre z jego komunikatów stanowią niezgodny z ustalonym planem bezpieczeństwa narodowego wyraz spontaniczności prezydenta, o czym donoszą urzędnicy amerykańskiej administracji.

 

ZOBACZ: Trump nie ma powodów do radości. Wynik rekordowo niski

 

Nieprzewidywalne reakcje i ruchy przywódcy USA przerywane są natomiast momentami rozproszenia, w których Trump oświadcza, że chce porozmawiać o czymś innym. Koncentrację skupia wówczas na przykład na kwestii budowy sali balowej w Białym Domu lub zbiórki prowadzonej na kampanię wyborczą.

Wojna USA z Iranem. "WSJ" o chaotycznych działaniach Donalda Trumpa

Redakcja dziennika przywołuje między innymi wydarzenia, które rozegrały się w Białym Domu po zestrzeleniu amerykańskiego samolotu w Iranie - zaginęło wtedy dwóch lotników. W reakcji na tę wiadomość Trump, jak czytamy, krzyczał przez kilka godzin i wielokrotnie powtarzał: "Europejczycy nie pomagają".

 

Prezydent zażądał wtedy podjęcia natychmiastowych działań przez wojsko. Doradcy Trumpa byli na bieżąco informowani o wszystkich doniesieniach, ale głowie państwa przekazywali jedynie najważniejsze wiadomości.

 

ZOBACZ: Sprzeczne doniesienia zza oceanu. Biały Dom zaprzecza słowom Trumpa

 

Ze względu na jego niecierpliwość, która mogła zaszkodzić sprawie, sztab nie dopuszczał Trumpa do pokoju, co zrelacjonował dziennikarzom "WSJ" wysoki rangą urzędnik administracji USA.

 

Jak twierdzą osoby zaznajomione ze sprawą, prezydent waha się wobec decyzji o wydaniu wojsku rozkazu rozpoczęcia niebezpiecznej misji ze względu na ewentualne konsekwencje takiej operacji dla samych żołnierzy. Z tego powodu miał obawiać się wysłania sił na wyspę Chark.

Groźby Trumpa o zniszczeniu cywilizacji. Urzędnicy: Improwizowane

Impulsywność i umiłowanie do dramatyzmu Trumpa zderza się z próbą, na jaką prezydent sam siebie wystawił. Operacja przeprowadzona w Wenezueli szybko zakończyła się powodzeniem i wzmocniła pewność siebie prezydenta. W opozycji do tego Trump zmaga się aktualnie z długotrwałym konfliktem, który nie skutkuje pożądaną przez USA reakcją Iranu, co wzbudza frustrację przywódcy.

 

ZOBACZ: Teheran odpowiada na groźby Donalda Trumpa. "Kim on jest?"

 

"Cała cywilizacja zginie tej nocy, już nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie" - groził prezydent 7 kwietnia. Jak podaje "WSJ", urzędnicy administracji przekazali, że komunikat Trumpa był improwizowany i nie pokrywał się z ustaleniami planu bezpieczeństwa narodowego. 

 

Źródło: "Wall Street Journal"

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Maria Literacka / mjo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie