"Skala pijaństwa jest duża". Wiadomo, ile aut konfiskuje policja

Świat

- Policjanci średnio zatrzymują 600 samochodów miesięcznie do konfiskaty - powiedział redaktor naczelny portalu BRD24 Łukasz Zboralski. - To oznacza, że skala pijaństwa w Polsce na drogach jest jednak duża - ocenił. Ekspert wyraził także opinię o braku publicznego rejestru kierowców z sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów. - Uważam, że to źle, byłaby to pewna społeczna kontrola - powiedział.

Widok z góry na zakorkowaną autostradę, z wieloma samochodami stojącymi w korku po obu stronach drogi.
Polsat News
Łukasz Zboralski o bezpieczeństwie na drogach i zmianach w prawie

- Publiczny rejestr kierowców z sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów zniknął ze zmian, które weszły w życie w tym roku - powiedział w Polsat News redaktor naczelny portalu BRD24 Łukasz Zboralski. - Uważam, że to źle - ocenił.

 

Ekspert przekazał, że rejestr ten pomógłby w poprawie bezpieczeństwa na drodze. - Bo to by była pewna społeczna kontrola - zaznaczył. 

 

Gość dodał, że taki rejestr "nie jest żadnym piętnowaniem osób". - Nie dostaje się go za drobne rzeczy. To jest ochrona społeczeństwa przed takimi ludźmi - wyjaśnił.

 

- Już parę rzeczy w tym kierunku zrobiliśmy, policja dzisiaj ma warunki i możliwości. Teraz każde złamanie sądowego zakazu w Polsce skutkuje już dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów - przekazał Zboralski.

 

WIDEO: "Skala pijaństwa jest jednak duża". Ekspert o bezpieczeństwie na drogach

 

Ekspert o nowym prawie: Policja konfiskuje średnio 600 samochodów miesięcznie

Ekspert zabrał także głos ws. kursów redukujących punkty karne i wprowadzenia ograniczeń co do kasowania punktów za określone wykroczenia. - Zacząłem prowadzić takie kursy, choć kiedyś byłem ich przeciwnikiem - przekazał.

 

- Zauważyłem, że można to robić dobrze. Pojawia się na nich, co prawda, jakaś drobna grupa, może pięć procent, ludzi co są zatwardziałymi piratami drogowymi. Mówią oni, że tak jeżdżą i tak będą jeździć - powiedział Zboralski.

 

- Ale trafiają się bardzo często ludzie, którzy są na nich z przyzwyczajenia lub nieostrożności w jeździe - zaznaczył ekspert. - Często są to osoby starsze, które na przykład miały obcierkę na parkingu. I, niestety, trzeba wezwać policję, bo ktoś miał leasing - wyjaśnił.

 

ZOBACZ: Szaleńcza ucieczka przed policją na Mazowszu. Padły strzały

 

- Za taką nieostrożność ten ktoś dostał 10 punktów karnych. Policjanci dają aż tyle, aby zniechęcać ludzi do wzywania ich na miejsce. Co, nawiasem mówiąc, jest skandaliczne - ocenił Zboralski. 

 

Ekspert wskazał, że nie jest dobrym pomysłem usunięcie możliwości redukcji punktów na kursie. - Rząd powinien być odważniejszy, zdecydować, na przykład, że likwiduje te kursy. Ostatecznie znowu skrócono do roku to, że punkty się kasują - wyjaśnił.


- Uważam, że jeśli chcemy zostawić te kursy, to ich program powinien być od początku napisany. Powinno się przeszkolić instruktorów i unowocześnić metody - zaznaczył. 

Mocne słowa o polskich kierowcach. "Skala pijaństwa jest jednak duża"

Zboralski ocenił także prawo pozwalające na konfiskatę pojazdów. - Zabieramy auta za alkohol i narkotyki. Trzeba mieć co najmniej 1,5 promila i zostać złapanym do kontroli - wskazał, dodając, że konfiskata jest możliwa, tylko jeśli osoba zatrzymana jest jednym właścicielem auta.

 

- Natomiast zmieniono zapis w przypadku, gdy auto jest np. leasingowane. Kiedyś płacono równowartość wartości, czyli jak ktoś jechał autem za 100 tysięcy, to tyle musiał zapłacić. A od stycznia będzie musiał płacić nawiązkę od 5 tysięcy złotych - poinformował.

 

- Czyli, dla bogatych pijaków złagodzono kary. Natomiast, ci biedniejsi pijący będą nadal tracić samochody, bo zazwyczaj to jest ich jedyna własność - dodał.

 

ZOBACZ: Autobus stanął w płomieniach. Akcja straży pożarnej w Warszawie

 

Ekspert zaznaczył, że prawo pozwalające na zabieranie pojazdów pokazało dwie rzeczy.

 

- Policjanci średnio zatrzymują 600 samochodów miesięcznie do konfiskaty, czyli w tylu przypadkach spełnione są dwa warunki: kierowca ma co najmniej 1,5 promila i jest jedynym właścicielem auta - wskazał. - A to oznacza, że skala pijaństwa w Polsce na drogach jest jednak duża - ocenił.


- Pokazało to też, że konfiskata to dobre narzędzie. Wynika to z zestawienia pierwszego kwartału tego roku - powiedział Zboralski. Wyjaśnił, że doszło do spadku o 30 proc. wypadków śmiertelnych powodowanych przez pijanych kierowców.

 

- To przez lata będzie dobrze działało na rzecz bezpieczeństwa. Dodatkowo odbieranie samochodów i sprzedaż na rzecz Skarbu Państwa, który zarobił na tym już miliony złotych, powoduje, że ci ludzie najczęściej nie mają już do czego wsiąść - podsumował.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Michał Blus / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie