Zaapelowali do Tuska. Chodzi o elektrownię jądrową w Polsce

Polska

Ponad 30 organizacji związkowych zaapelowało do Donalda Tuska o podjęcie pilnej decyzji ws. powstania w regionie bełchatowskim drugiej w kraju elektrowni jądrowej. - Zwlekanie z podjęciem decyzji ws. lokalizacji dla drugiej elektrowni jądrowej w kraju może skutkować deficytem energetycznym, ponieważ węgiel brunatny w Bełchatowie skończy się już za 10 lat - powiedział PAP Arkadiusz Błaszczyk.

Donald Tusk przemawia za mównicą.
PAP/Agnieszka Bielecka
Związkowcy apelują do Donalda Tuska o pilną decyzję w sprawie drugiej elektrowni jądrowej

Jak poinformował w środę PAP przewodniczący Związku Zawodowego Kadra KWB Bełchatów Arkadiusz Błaszczyk, apel dotyczący podjęcia pilnej decyzji odnośnie "zielonego światła" dla budowy drugiej polskiej elektrowni jądrowej w okolicach Bełchatowa trafił do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na przełomie marca i kwietnia.

 

- W piśmie skierowanym do premiera Donalda Tuska przekazujemy informację na temat niepewnej przyszłości wielu pracowników w regionie bełchatowskim w związku z wygaszaniem polskiej elektroenergetyki konwencjonalnej. Zwracamy uwagę, że zwlekanie z podjęciem decyzji ws. lokalizacji dla drugiej elektrowni jądrowej w kraju może skutkować deficytem energetycznym, ponieważ węgiel brunatny w Bełchatowie skończy się już za 10 lat, w związku z czym zbliża się sukcesywne wyłączanie bloków energetycznych - powiedział.

 

ZOBACZ: Elektrownia jądrowa w Choczewie. Złożono wniosek o pozwolenie na budowę

 

Błaszczyk zaznaczył przy tym, że podjęcie decyzji w najbliższym czasie będzie najkorzystniejsze dla budżetu państwa oraz dostępnych w Bełchatowie zasobów ludzkich i infrastrukturalnych.

Zaapelowali do Donalda Tuska. W tle sprawa elektrowni atomowej w Bełchatowie

Przewodniczący związkowców dodał, że w piśmie skierowanym do szefa rządu, pod którym podpisało się ponad 30 organizacji związkowych z kopalni i elektrowni w Bełchatowie, a także w Turowie, Opolu, Dolnej Odrze i Rybniku, wskazano na wiele atutów dla powstania elektrowni jądrowej właśnie w Bełchatowie. W dokumencie podkreślono, że jest ono wyrazem troski nie tylko o przyszłość miejsc pracy w sektorze górniczo-energetycznym, ale przede wszystkim wynika z głębokiego niepokoju o los regionu bełchatowskiego i całej polskiej energetyki.

 

Jak podkreślono, każdy miesiąc zwłoki zwiększa ryzyko powstania groźnej luki: czasu, w którym Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów oraz Elektrownia Bełchatów zakończą swoją pracę, a nowa inwestycja jeszcze się nie rozpocznie albo będzie daleka od ukończenia.

 

ZOBACZ: Pożar w pobliżu miejsca budowy elektrowni jądrowej. Służby badają sprawę

 

"Taka przerwa oznacza nie tylko utratę miejsc pracy, ale także rozproszenie aktualnego, bezcennego kapitału kadrowego - doświadczonych inżynierów, techników i specjalistów, których kompetencje mogą być fundamentem przyszłej elektrowni jądrowej. Oznacza to również realne zagrożenie dla polskiego bilansu energetycznego - bez drugiej elektrowni atomowej, powstałej przy wykorzystaniu kompetencji pracowników regionu bełchatowskiego i całego segmentu PGE GiEK, deficyt energetyczny naszej ojczyzny może okazać trwały i niemożliwy do przezwyciężenia” – napisano.

 

W piśmie wskazano również na atuty Bełchatowa dla lokalizacji elektrowni jądrowej w postaci wysoko wykwalifikowanej załogi, pełnej infrastruktury wyprowadzenia mocy, wymaganych zasobów hydrologicznych, odpowiednich warunków geologicznych, a także szerokiego poparcia społecznego dla inwestycji ze strony pracowników, związków zawodowych, społeczność lokalnej, samorządów i przedsiębiorców.

 

"Dlatego też apelujemy o jednoznaczne rozstrzygnięcie i potwierdzenie, że druga polska elektrownia atomowa powstanie właśnie w Bełchatowie. Ta decyzja określi przyszłość naszego regionu na najbliższe kilkadziesiąt lat i udowodni, że sprawiedliwa transformacja energetyczna to nie pusty slogan, ale konkretne zobowiązanie pozwalające na wykorzystanie potencjału ludzi i miejsca, które od prawie pół wieku jest sercem polskiej energetyki" - podkreślono.

Bełchatów czy Konin? Związkowcy zaapelowali do premiera Tuska

Pod koniec stycznia br. podczas wizyty w Bełchatowie wiceminister energii Konrad Wojnarowski przyznał, że bełchatowska lokalizacja atomówki jest poważnie brana pod uwagę i ma wiele atutów. Poinformował wówczas, że rząd decyzję w tej sprawie może podjąć jeszcze w tym roku, a drugą braną pod uwagę lokalizacją jest Konin.

 

Obecnie w kompleksie Bełchatów i spółkach zależnych pracuje ponad 10 tys. osób. W samej kopalni zatrudnionych jest 4,5 tysiąca pracowników, 2,7 tysiąca pracuje zaś w elektrowni. Współdziałające spółki zależne dają pracę 5,5 tys. pracownikom. Podstawą działania górniczo-energetycznego kompleksu jest węgiel brunatny z odkrywek Bełchatów i Szczerców. Pierwsza z nich jest już niemal wyeksploatowana, a złoże w Polu Szczerców zapewni funkcjonowanie kopalni i elektrowni jeszcze przez około dekadę - do ok. 2035 r.

 

ZOBACZ: Powstanie największa wodna elektrownia słoneczna w Europie

 

Bloki Elektrowni Bełchatów mają być wyłączane sukcesywnie od 2030 roku. Ich całkowite odłączenie spowoduje ubytek mocy w polskim systemie energetycznym o około 5,5 GW.

 

Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstaje na Pomorzu w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Ma mieć trzy bloki w technologii AP1000 Westinghouse o łącznej mocy 3750 MW. Wykonawcą będzie konsorcjum Westinghouse-Bechtel, inwestorem i przyszłym operatorem jest należąca w 100 proc. do Skarbu Państwa spółka Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ). Wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego planowane jest na 2028 r., rozpoczęcie komercyjnej pracy pierwszego bloku ma nastąpić w 2036 r.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie