Polacy ruszyli po kredyty. Nietypowy efekt wojny na Bliskim Wschodzie
W marcu tego roku złożono ponad 63 tys. wniosków o kredyt mieszkaniowy, to o 72 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2025 i najwięcej od 2008. Zdaniem ekspertów wzrost wynika z obaw o pogorszenie warunków kredytowych związany z wojną na Bliskim Wschodzie.

Jak wynika z raportu RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl, w marcu liczba osób, które złożyły wnioski o kredyt mieszkaniowy była najwyższa od 18 lat. Wnioski takie złożyło bowiem 63,3 tys. osób, czyli o 42 proc. więcej niż w lutym i o ok. 72 proc. więcej niż rok temu.
"Ten gwałtowny wzrost aktywności nie był jednak efektem poprawy warunków finansowania, lecz raczej obaw przed ich dalszym pogorszeniem" - skomentował, cytowany w informacji prasowej, Marek Wielgo z portalu RynekPierwotny.pl.
ZOBACZ: Fala donosów do skarbówki. 70 proc. zgłoszeń ma jeden powód
Jak wyjaśnił, eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie podbiła ceny paliw i wzmocniła obawy o wzrost inflacji. To z kolei zwiększyło ryzyko, że banki zaostrzą politykę kredytową lub podniosą marże. Dla wielu gospodarstw domowych był to sygnał, że z decyzją o zaciągnięciu kredytu nie warto już dłużej zwlekać - podkreślił Wielgo.
Z danych Rankomat.pl, obejmujących ofertę 10 banków, wynika, że w marcu singiel zarabiający ok. sześć tys. zł netto mógł liczyć średnio na kredyt rzędu 446 tys. zł, czyli o około jeden proc. mniej niż miesiąc wcześniej. W przypadku dwuosobowego gospodarstwa z dochodem osiem tys. zł netto zdolność kredytowa wzrosła "symbolicznie", do ok. 562 tys. zł - podano. Natomiast rodzina z dzieckiem, dysponująca dochodem 10 tys. zł netto, mogła pożyczyć przeciętnie ok. 657 tys. zł, co oznacza niewielki spadek względem lutego.
Spada dostępność mieszkań w Polsce
Mimo miesięcznego spadku, zdolność kredytowa wszystkich typów gospodarstw domowych pozostawała nadal o kilkanaście procent wyższa niż rok wcześniej - podkreślili autorzy raportu. Dodali, że w praktyce przekłada się to na możliwości kredytowe, a te bezpośrednio wyznaczają realny budżet na zakup mieszkania. Przy wkładzie własnym na poziomie 20 proc. singiel mógł w marcu dysponować kwotą ok. 557 tys. zł, bezdzietna para - ok. 702,5 tys. zł, a rodzina z dzieckiem - ok. 821,3 tys. zł.
"Marzec był pierwszym od dłuższego czasu miesiącem, w którym dostępność mieszkań zaczęła się pogarszać, pomimo wciąż relatywnie wysokiej zdolności kredytowej w ujęciu rocznym" - podkreślili autorzy raportu.
ZOBACZ: Kredyty, konta i ubezpieczenia. Poczta Polska wprowadza nowe usługi
Z publikacji wynika, że najmniej odporni na pogorszenie warunków kredytowych w marcu byli single i singielki. Największy wybór dla tej grupy wciąż oferowała Łódź, gdzie w zasięgu ich budżetu pozostawało ok. sześć tys. lokali, jednak również tam oferta była mniejsza niż miesiąc wcześniej. Spadki odnotowano także w Katowicach i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, w Poznaniu, Trójmieście, Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. W stolicy liczba mieszkań "na kieszeń" singli stopniała do około 1,1 tys., a w Krakowie do niespełna 700 lokali.
Kurczenie się oferty było widoczne również w segmencie mieszkań dostępnych dla bezdzietnych par - podano w raporcie. Mimo że ich zdolność kredytowa w ujęciu miesięcznym nie pogorszyła się, w części metropolii ubyło lokali mieszczących się w ich możliwościach finansowych. Największy spadek zanotowano w Warszawie. Wyjątkiem były Kraków i Wrocław, gdzie liczba dostępnych lokali nieznacznie wzrosła, choć nadal pozostawała relatywnie ograniczona.
Rynek mieszkaniowy w Polsce. Obawiają się pogorszenia warunków kredytowych
Jak zauważyli autorzy raportu, w przypadku rodzin z dzieckiem, czyli gospodarstw o najwyższych przeciętnych dochodach i największych budżetach zakupowych, sytuacja również uległa pogorszeniu. W marcu w większości metropolii liczba mieszkań w ich zasięgu finansowym była mniejsza niż w lutym.
Najwyraźniej było to widoczne w Warszawie i Łodzi, spadki odnotowano także we Wrocławiu i Katowicach oraz miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Wyjątkiem był Kraków, gdzie zwiększyła się liczba mieszkań dostępnych dla rodzin 2+1, ale zdaniem autorów raportu - była to sytuacja przejściowa, a nie zapowiedź trwałego trendu.
ZOBACZ: Inflacja w marcu. Są najnowsze dane GUS
Dane pokazały, że obecny pośpiech zakupowy nie wynika z komfortowej sytuacji nabywców - zaznaczyli autorzy raportu. Ich zdaniem, jest wręcz przeciwnie: wiele osób próbuje zdążyć z decyzją, zanim pogorszy się dostęp do kredytu i zanim z rynku znikną ostatnie relatywnie tanie mieszkania.
"Rynek wchodzi w fazę, w której nawet niewielkie pogorszenie warunków kredytowych bardzo szybko odbija się na dostępności mieszkań. Szczególnie tych z niższej półki, które są pierwszym wyborem dla przeciętnie zarabiających" - podsumował Wielgo.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej