Magyar wzywa prezydenta. "Węgry są w tarapatach"
- Nie mamy czasu do stracenia. Węgry są w tarapatach. W każdym aspekcie jesteśmy obrabowani, zadłużeni, zniszczeni - powiedział na pierwszej konferencji prasowej przewodniczący zwycięskiej Tiszy Peter Magyar. Wezwał prezydenta do jak najszybszego zwołania inauguracyjnej sesji parlamentu.

- Węgrzy napisali historię. To, co widzieliśmy tutaj i to, co widać na świecie, to historia w czasie rzeczywistym - przekazał na pierwszej po wygranych wyborach konferencji prasowej przewodniczący zwycięskiej Tiszy Peter Magyar. - Otrzymaliśmy silny mandat, w postaci dwóch trzecich miejsc w parlamencie - dodał.
Polityk podziękował obywatelom Węgier. - Wielu przywódców dzwoniło do mnie i gratulowało przede wszystkim wam - zwrócił się do obywateli.
Magyar odniósł się do komentarzy, które po wyborach spłynęły także z Chin i Rosji. - Dziękuję, że oni też z szacunkiem przyjmują decyzję węgierskich wyborców - powiedział. - Zrobimy wszystko, aby była to rzeczywiście nowa epoka - zadeklarował lider Tiszy.
Peter Magyar: Węgry są w tarapatach. Nie mamy czasu do stracenia
- Nie mamy czasu do stracenia - zaapelował szef Tiszy. Jak dodał, Węgry są w tarapatach. Magyar wezwał węgierskiego prezydenta Tamása Sulyoka do "jak najszybszego zwołania posiedzenia inauguracyjnego parlamentu, gdy będą ostateczne wyniki wyborów".
- W każdym aspekcie jesteśmy obrabowani, zadłużeni, zniszczeni. Jesteśmy najbardziej skorumpowanym i najbiedniejszym krajem UE - przekazał. - Nasz kraj jest rządzony przez zorganizowaną grupę przestępczą. W każdym wypadku potrzebna jest zmiana ustroju - dodał.
ZOBACZ: Ziobro stracił sojusznika na Węgrzech, Polacy jasno. Nowy ruch prokuratury
Magyar przekazał, że Węgry były, są i będą w Europie. - Przyłączymy się do europejskiej prokuratury, a w przyszłości kadencja premiera będzie mogła trwać maksymalnie osiem lat - zadeklarował polityk.
- Są pewne wady Unii Europejskiej. Miałem okazję to poznać, byłem dyplomatą. Są bardzo duże problemy w poszukiwaniu kompromisów, ale jest w tym coś pięknego. Można znaleźć kompromis - powiedział szef Tiszy. Jak dodał, każdy kraj jest tam, żeby reprezentować swoje interesy narodowe. - Zawsze będę reprezentował interesy Węgrów w Brukseli. To samo zrobię w Moskwie, a może i w Waszyngtonie - zadeklarował.
Wybory na Węgrzech. Przyszły premier: Orban groził narodowi
- Nie będę Królem Słońce, będę raczej kapitanem drużyny - zapowiedział Magyar. - Będę raczej słuchał, co mówią posłowie, jakie mają pomysły.
- Viktor Obran mówił o Ukrainie, Rosji, ajatollahah, Stanach Zjednoczonych... O wszystkim mówił, tylko nie o problemach, które dotyczą Węgrów - stwierdził polityk.
Magyar ocenił, że "Orban groził narodowi, próbował dzieci, seniorów trzymać w strachu". - Mówił, że jak będzie nowy rząd, to zostaną wywiezieni na Ukrainę. (...) Na Węgrzech nikt nie dąży do wojny. My chcemy pokoju. TISZA będzie partią pokoju - zaznaczył polityk.
ZOBACZ: Karol Nawrocki reaguje na wyniki z Węgier. "Przyjaźń musi trwać"
Magyar oznajmił również, że chce przeprowadzić działania antykorupcyjne. - Przyłączymy się do prokuratury europejskiej, utworzymy urząd ochrony mienia - mówił. - Zapiszemy też w konstytucji, by w przyszłości kadencja premiera mogła wynosić maksymalnie osiem lat - oznajmił lider Tiszy.
Szef zwycięskiej partii dodał również, że dla niego w polityce najważniejsi są ludzie, "o czym zapomniało wielu polityków". - Udowodniliśmy, że polityka może być piękna, szczera, sprawiedliwa i korzystna. Wielu może powiedzieć, że to populizm. jeśli tak, to jest to dobry populizm. Uważam, że polityka powinna taka być. Nie chodzi o poprawność polityczną, tylko o szczerość, o ludzkie zachowanie - mówił.
Magyar zaprzeczył również oskarżeniom Viktora Orbana, który sugerował, że Unia Europejska zmierza ku wojnie. - Unia Europejska jest organizacją pokojową i to skuteczną, bo od początku jej powstania nie było na Węgrzech wojny - stwierdził i dodał, że jest świadomy z drugiej strony, że UE ma również swoje wady.
Według wyników na podstawie niemal 99 proc. przeliczonych głosów ugrupowanie TISZA Petera Magyara wygrała wybory i może liczyć na 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie Węgier.
Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem dotychczasowego premiera Viktora Orbana otrzymała 55 mandatów. Do parlamentu wejdzie też skrajnie prawicowa partia Mi Hazank, która może liczyć na sześć miejsc. Wygrana Tiszy kończy 16-letnie rządy Fideszu na Węgrzech.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej