Węgry zdecydowały. Znamy cząstkowe wyniki głosowania
Na Węgrzech zakończyły się wybory parlamentarne. O godz. 19 zamknięto lokale wyborcze. Z opublikowanych przez węgierską komisję wyborczą cząstkowych danych wynika, że TISZA może liczyć na 132 mandaty w parlamencie, Fidesz/KDNP 59 mandatów, zaś Mi Hazank 8 mandatów. Informacje oparte są na głosach z 37,04 proc. lokali.

W głosowaniu zostało wybranych 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Koniec wyborów na Węgrzech. Znamy cząstkowe wyniki
Liczenie głosów rozpoczęło się natychmiast po zamknięciu lokali. Węgierska komisja wyborcza opublikowała po godz. 20.00 cząstkowe wyniki oparte na 37,04 proc. głosów. Wynika z nich, że w 199-osobowym parlamencie najwięcej mandatów uzyska TISZA (132). Na drugim miejscu znalazł się Fidesz/KDNP z 59 mandatami. Zestawienie zamyka Mi Hazank z ośmioma mandatami.
Według sondażu 21 Research Centre, przeprowadzonego kilka dni przed wyborami, poparcie dla opozycyjnej partii TISZA wynosi 55 proc., co wg. obliczeń Telex.hu dałoby 132 mandaty w parlamencie. Rządzący od 16 lat Fidesz Viktora Orbana według badania mógł liczyć na 38 proc. poparcia.
ZOBACZ: "Rekordowa mobilizacja" w wyborach na Węgrzech. Frekwencja mówi wszystko
O godz. 18:30 frekwencja wynosiła 77,8 proc. Narodowe Biuro Wyborcze (NVI) poinformowało, że liczba osób zarejestrowanych w wyborach wyniosła 7 527 742.
W tym roku do wyborów zarejestrowała się najwyższa jak dotąd liczba osób chcących głosować w zagranicznych przedstawicielstwach - ponad 90 tys. Również liczba wyborców głosujących korespondencyjnie ustanowiła rekord - prawie 224 tys.
Każdy uprawniony do tego obywatel Węgier głosujący w kraju miał prawo oddać dwa głosy: jeden na kandydata w okręgu jednomandatowym, a drugi na listę partyjną lub narodowościową w przypadku osób należących do jednej z zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości. Wyborcy przebywający poza krajem oddają jeden głos, wyłącznie na listę ogólnokrajową.
Orban zapowiada akceptację wyborów. "Decyzję ludu trzeba uszanować"
Po oddaniu swojego głosu w Budapeszcie premier Viktor Orban zapewnił, że w przypadku wygranej opozycji uszanuje wynik wyborów i pogratuluje zwycięzcy. - Decyzję ludu trzeba uszanować – zauważył przed lokalem wyborczym, podkreślając jednak, że „przyszedł tu, by zwyciężyć”.
ZOBACZ: Pierwsze przemówienia po wyborach. "Węgry znów stworzyły historię"
Przewodniczący Tiszy Peter Magyar po oddaniu swojego głosu podkreślił, że "nikt na poważnie nie może sądzić, że TISZA nie wygra wyborów". Dodał, że kwestią otwartą jest to, czy ugrupowanie uzyska zwykłą czy kwalifikowaną większość dwóch trzecich głosów, niezbędną m.in. do zmiany konstytucji. Zaznaczył, że wyniki zostaną przez niego zaakceptowane, jeżeli nie będzie żadnych oszustw, które miałyby istotny wpływ na rezultat końcowy.
Wybory na Węgrzech. Doszło do incydentów
Z powodu groźby podłożenia bomby głosowanie w wyborach parlamentarnych na Węgrzech zostało przerwane w jednym z lokali w Miszkolcu na północnym wschodzie oraz w lokalu w Peczu na południu kraju - podały lokalne media.
Policja w Miszkolcu otrzymała anonimowe zgłoszenie telefoniczne, po czym natychmiast przerwała głosowanie, a lokal został przeszukany. Nie odnaleziono żadnych materiałów wybuchowych. Po dwudziestominutowej przerwie głosowanie wznowiono - poinformował dziennik "Nepszava".
ZOBACZ: Politolog o przeprosinach dla Polaków. "Politycy z prezydentem na czele, którzy stawiali na Orbana"
Również w Peczu groźbę wystosowano telefonicznie, co wymusiło zamknięcie lokalu wyborczego na kilka minut. Także w tym przypadku nie odnaleziono śladów ładunków, a głosowanie wznowiono.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej