Kluczowy punkt eksportu ropy pod ostrzałem USA. Eksperci podzieleni

Świat

USA przeprowadziły naloty na kluczową dla eksportu irańskiej ropy wyspę Chark - potwierdził wiceprezydent J. D. Vance. Francis A. Galgano, były oficer armii, stwierdził, że jej zajęcie byłoby "kijem" mającym zmusić Irańczyków do zaprzestania ataków na statki w cieśninie Ormuz. Dr Bartosz Bojarczyk twierdzi natomiast, że ewentualna inwazja może mieć negatywne skutki dla regionu.

Donald Trump przemawia, w tle mapa wyspy Chark i fragment infrastruktury przemysłowej.
Mapy Google / PAP/EPA/JIM LO SCALZO / AP/Horst Faas
Siły USA uderzyły w kluczową wyspę Chark

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych James David Vance, cytowany przez agencję Reutera, powiedział we wtorek, że "amerykańskie naloty na irańską wyspę Chark nie oznaczają zmiany amerykańskiej strategii". - Nie zamierzamy realizować celów energetycznych i infrastrukturalnych, dopóki Irańczycy nie przedstawią propozycji (pokojowej - red.), którą moglibyśmy zaakceptować - dodał.

 

Anonimowy amerykański urzędnik w rozmowie z agencją opisał, że do ataku doszło we wtorek o poranku. Jak zaznaczył, naloty nie wpłynęły na infrastrukturę naftową i były wymierzone w miejsca, które już wcześniej padły celem ataku. Na Chark znajduje się ważny terminal obsługujący 90 proc. ropy naftowej eksportowanej przez Iran. Od początku amerykańsko-izraelskich ataków wyspa została zaatakowana tylko raz ze względu na ryzyko destabilizacji globalnego rynku paliw.

 

ZOBACZ: Irańska wyspa Chark w rękach USA? Donald Trump: Mamy wiele opcji

 

Zdaniem agencji Reutera Amerykanie uderzyli w ponad 50 celów na tej wyspie. Według źródeł Axios celem amerykańskich ataków stał się wyłącznie w sprzęt wojskowy rozlokowany na wyspie Chark. Agencja Bloomberga wskazała z kolei, że pociski trafiły m.in. w tamtejszą bazę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i lotnisko. Do tej pory nie pojawiły się żadne doniesienia wskazujące na zniszczenie lub uszkodzenie kluczowego terminala.

Amerykanie zaatakowali wyspę Chark. Uderzono w ponad 50 celów

Do ataku doszło na kilkanaście godzin przed upływem wyznaczonego przez prezydenta USA Donalda Trumpa ultimatum. W poniedziałek zapowiedział on, że jeśli do godz. 20 we wtorek (godz. 2 w środę czasu polskiego) nie zostanie otwarta zablokowana przez Iran cieśnina Ormuz, to kraj ten "nie będzie miał elektrowni, mostów i powróci do epoki kamienia łupanego".

 

Według dra Bartosza Bojarczyka z Katedry Międzynarodowych Stosunków Politycznych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, ewentualne przejęcie wyspy Chark dałoby Amerykanom kontrolę nad gospodarczą aktywnością Iranu i oznaczałoby poważne okrojenie dochodów Teheranu. - Eksport irańskiej ropy byłby w rękach Amerykanów - przyznał ekspert.

 

ZOBACZ: "Cała cywilizacja zginie". Trump ostrzegł i podał termin

 

W czasach monarchii Chark wykorzystywano jako więzienie. Dziś na wyspie mieszka około 8 tys. osób, z których wiele pracuje w przemyśle naftowym. Na wyspie nie brakuje słodkiej wody i bujnej zieleni, co jest rzadkością w rejonie Zatoki Perskiej. Znajdują się tam również stanowiska archeologiczne, w tym liczące około 2400 lat ryty naskalne i grobowce wykute w skale, a także XVIII-wieczny fort zbudowany przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską.

 

W opinii Bojarczyka ewentualna inwazja na wyspę Chark może mieć bardzo negatywne skutki dla regionu. Jak ocenił, przyparty do muru irański reżim może zacząć uderzać bez opamiętania w cele ekonomiczne państw Zatoki Perskiej. Ekspert przypomniał, że do takich ataków dochodziło już wcześniej. Teheran uderzył np. w fabrykę aluminium w Bahrajnie i terminal przeładunkowy gazu skroplonego w Katarze, a także zaatakował stację odsalania wody w Kuwejcie.

 

W jego opinii atak na wyspę nie osłabi blokady cieśniny Ormuz, bo Irańczycy szachują ją z takich wysp na Zatoce Perskiej jak Abumusa, czy Wielki i Mały Tunb. Działające stamtąd szybkie łodzie patrolowe i ręczne wyrzutnie rakiet, wystarczą według niego, aby nadal razić tankowce i wywoływać pożary. Część ekspertów jest jednak zdania, że nie będzie zwycięstwa w wojnie z Iranem bez zajęcia wyspy.

Kluczowa irańska wyspa pod ostrzałem Amerykanów. Eksperci są podzieleni

Cytowany przez amerykański portal NBC News Francis A. Galgano, były oficer armii, a obecnie profesor geografii wojskowej na Uniwersytecie Villanova, stwierdził, że rozmieszczone w regionie siły wystarczą, by zdobyć Chark. - Jeśli plan zakłada wygranie wojny z Iranem, zdobycie wyspy Chark powinno być jednym z głównych celów konfliktu, bo daje to Stanom Zjednoczonym ogromną przewagę w negocjacjach - powiedział.

 

ZOBACZ: Iran reaguje na groźby Trumpa. "Pogrążymy Bliski Wschód w ciemności"

 

Według Galgano zdobycie wyspy byłoby "kijem" mającym zmusić Irańczyków do zaprzestania ataków na statki w cieśninie Ormuz.

 

Iran wybudował oprócz Chark także drugi terminal naftowy - Jask w Zatoce Omańskiej, ale ma on nieporównywalnie mniejszą przepustowość i według zgodnej opinii ekspertów nie mógłby zastąpić zielonej wyspy w Zatoce Perskiej.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie