Strzelanina w łódzkiej fabryce. Napastnik zatrzymany przez policję
Mężczyzna, który nad ranem oddał strzały na terenie fabryki w Łodzi, a następnie zabarykadował się, został zatrzymany - potwierdziła łódzka policja. 42-latek to były pracownik tej firmy, w której pracował do grudnia 2024 roku.

Reporter Polsat News Adam Malik ustalił, że do zdarzenia doszło w środę rano w łódzkiej fabryce Gillette przy ul. Nowy Józefów. Zarządzono ewakuację 400 osób. Nikt nie został ranny.
Sprawcą jest były pracownik fabryki. Miał pracować w niej przez 14 lat do grudnia 2024 roku. Nie miał pozwolenia na broń.
Oddał strzały i zabarykadował się w fabryce. 42-latek zatrzymany
Jak powiedziała w rozmowie z Interią asp. Kamila Sowińska, oficer prasowy łódzkiej policji, mężczyzna został zatrzymany przez policję.
ZOBACZ: Tragedia w Wołominie, nie żyją dziadkowie. Nowe informacje
- Po nawiązaniu kontaktu ze sprawcą negocjatorzy zbliżali się stopniowo do mężczyzny aż w końcu doszło do jego zatrzymania - relacjonowała asp. Sowińska.
Motywy działania sprawcy nie są obecnie znane. Z nieoficjalnych przekazów wynika, że osobą, do której celował mężczyzna, mógł być jego dawny kierownik, który przyczynił się do jego zwolnienia.
"Akcja policyjna była bardzo trudna i wymagała dużego zaangażowania funkcjonariuszy. Negocjacje trwały długo i były prowadzone w sposób przemyślany, aby doprowadzić do bezpiecznego zakończenia sytuacji" - przekazała KMP w Łodzi w opublikowanym komunikacie.
Strzelanina w łódzkiej fabryce. "Gromadzimy materiał procesowy"
"Wszystkie działania były ukierunkowane na zatrzymanie sprawcy bez narażania życia i zdrowia innych osób. Mężczyzna został zatrzymany. Bezpieczeństwo policjantów oraz osób postronnych było w tej sytuacji absolutnym priorytetem" - dodano w oświadczeniu.
ZOBACZ: Chwile grozy w pociągu. Mężczyzna zgłosił ładunek wybuchowy
Według wstępnych ustaleń prokuratury, mężczyzna miał oddać dwa lub trzy strzały w kierunku jednego z pracowników w pomieszczeniu biurowym.
- Mężczyzna najprawdopodobniej dostał się na teren fabryki przez płot. Będzie jeszcze przesłuchiwany pracownik ochrony, który najprawdopodobniej widział to zdarzenie. Nasze czynności trwają dwutorowo. Gromadzimy już materiał procesowy, przesłuchiwani są świadkowie - przekazała prok. Marta Stachowiak-Klimaszewska z Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie.
Oprócz policyjnych negocjatorów na miejscu pracowały też m.in. specjalne oddziały z Łodzi, Poznania oraz z Warszawy.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej