"Służą do ochrony polskiego nieba". Szef MON stanowczo o Patriotach

Polska

Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował wtorkowe doniesienia medialne, według których Amerykanie mieli nieoficjalnie rozmawiać z Polską ws. przerzucenia systemu Patriot na Bliski Wschód. "Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać!" - napisał minister obrony narodowej.

Mężczyzna w garniturze stoi przed mikrofonem na tle polskiej flagi i niebieskiego tła z logo Ministerstwa Obrony Narodowej.
PAP/Paweł Supernak
Władysław Kosiniak-Kamysz zdementował pogłoski o planach przerzucenia baterii systemu Patriot

Według informacji uzyskanych przez dziennik "Rzeczpospolita", z powodu trwającej wojnie USA i Izraela z Iranem i irańskich ataków odwetowych, Amerykanie "w nieoficjalnych rozmowach z przedstawicielami Polski zasugerowali" przerzucenie przez Polskę na Bliski Wschód jednej z baterii systemu Patriot oraz ewentualne przekazanie pocisków PAC-3 MSE.

 

Doniesienia stanowczo zdementował minister obrony narodowej.

"Nic w tej kwestii się nie zmienia". Reakcje MON na doniesienia

"Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem" - napisał w mediach społecznościowych wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

 

Stanowisko w sprawie zajął także wiceszef MON.

 

"Polskie Patrioty zostają w Polsce. Mają swoje zadanie w kraju. To obrona Polski i wschodniej flanki NATO" - przekazał Cezary Tomczyk.

 

ZOBACZ: Polska przerzuci Patriota na Bliski Wschód? Głos z Pałacu Prezydenckiego

 

Portal Bloomberg poinformował, że po ponad miesiącu wojny z Iranem państwa położone w regionie Zatoki Perskiej niemal wyczerpały swoje zapasy pocisków przechwytujących do systemów Patriot.

 

Od 28 lutego, gdy rozpoczęły się ataki Izraela i USA na Iran, a Teheran zaczął odpowiadać uderzeniami z użyciem pocisków balistycznych i dronów, kraje regionu Zatoki Perskiej wystrzeliły co najmniej około 2400 pocisków przechwytujących. Według informacji Bloomberga, ta liczba jest bliska przedwojennym zapasom pocisków do zestawów Patriot, jakie posiadały te kraje - około 2800 sztuk. Jak zaznaczono, szacunki te opierają się na publicznie dostępnych danych i opiniach ekspertów.

 

"Nie mam żadnej wiedzy". Głos z Pałacu ws. rzekomej prośby Amerykanów

O informacje zawarte w tekście "Rzeczpospolitej" dopytywał także Marcin Fijołek we wtorkowym "Graffiti". Gościem programu był szef KPRP Zbigniew Bogucki.

 

- Tutaj musi być inicjatywa ze strony rządu. (...) Ja w tym zakresie nie mam żadnej wiedzy, żeby taka procedura się rozpoczęła - skomentował Bogucki.

 

ZOBACZ: PSL chce nowego SAFE 0 proc. "Poprawiliśmy propozycję prezydenta"

 

Jak powiedział Bogucki, Karol Nawrocki wrócił w poniedziałek z wizyty w USA, a szef kancelarii nie miał możliwości, żeby porozmawiać o tej kwestii z prezydentem. Szef KPRP odniósł się również do pytania o to, jak zareagowałby Pałac, gdyby wspomniana prośba z Waszyngtonu rzeczywiście się pojawiła i przeszła formalną ścieżkę.

 

- Ja lubię rozmawiać o rzeczach które są, a nie które mogłyby się wydarzyć. W ogóle nie wiem, czy taka prośba zostanie skierowana. Przypominam, że my jesteśmy bardzo lojalnym sojusznikiem, jesteśmy tak naprawdę tym krajem przygranicznym wschodniej flanki NATO, wschodniej granicy Unii Europejskiej. My się ze swoich zobowiązań sojuszniczych w tym zakresie wywiązujemy. Mamy naprawdę bardzo duże obciążenia, ale się wywiązujemy - podkreślił.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Jakub Pogorzelski / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie