Tli się bunt przeciw decyzji Kremla. Rosyjskie MSW ostrzega obywateli
Rosyjskie MSW ostrzegło, że obywatele, którzy wezmą udział w manifestacjach przeciwko ograniczeniom dostępu do serwisów społecznościowych, będą musieli liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Oświadczenie resortu pojawiło się po tym, jak na TikToku zaczęły krążyć nagrania zachęcające do wyjścia na ulicę w najbliższą niedzielę.

"Udział w takich wydarzeniach oraz zachęcanie do nich innych (w tym nieletnich) może doprowadzić do zarzutów administracyjnych lub karnych" - poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w czwartkowym oświadczeniu, określając takie protesty jako "nielegalne".
Komunikat pojawił się kilka tygodni po tym, jak na TikToku zaczęły krążyć nagrania zachęcające do akcji oporu zaplanowanych na 29 marca. Telegramowy kanał "Szkarłatny łabędź" zapowiadał na ten dzień manifestacje przeciwko blokowaniu serwisów internetowych.
Niektóre materiały zawierały zawoalowany przekaz zamiast bezpośrednich wezwań, chociażby prośby o pomoc w znalezieniu "zagubionego portfela" w określonym czasie i miejscu. Część treści została wygenerowana przez sztuczną inteligencję, a inne zawierały linki do wspomnianego kanału.
Ruch oporu przeciwko działaniom Rosji. Sprzeciwiają się wojnie i nie tylko
"Nie pozwolimy dziadom cofnąć nas do XX wieku" – mówi animowany robot w jednym z nagrań. Filmiki zawierały także hasła w rodzaju "nie dla wojny", fragmenty przemówień zmarłego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego oraz wezwania do "położenia kresu wojnie i temu systemowi".
ZOBACZ: Rosyjski Dom w Pradze zaatakowany koktajlami Mołotowa. Jest reakcja Kremla
Jak podał portal The Moscow Times, niezależne media ustaliły, iż kanał "Szkarłatny łabędź" prowadzony jest przez aktywistów, którym nie udało się uzyskać oficjalnej zgody na przeprowadzenie protestów. O zgodę na tego typu zgromadzenie ubiegał się także polityk opozycji Boris Nadieżdin, który w 2024 roku próbował wystartować w wyborach prezydenckich, jednak jego wnioski zostały odrzucone.
W ramach działań rosyjskich służb specjalnych, zmierzających do odcięcia mieszkańców kraju od światowych sieci społecznościowych, w ubiegłym roku Rosja zaczęła stopniowo blokować Telegram, który jest drugim najpopularniejszym tego typu serwisem w kraju.
Blokada mediów społecznościowych w Rosji. Kreml promuj własną platformę
Moskwa utrzymuje, że wspomniana platforma wykorzystywana jest do "celów przestępczych i terrorystycznych". Co więcej, największy serwis w kraju – należący do Mety WhatsApp – jest już w Rosji całkowicie zablokowany. Kreml argumentuje, iż Meta nie robi wystarczająco dużo, aby zapobiec wykorzystywaniu platformy przez terrorystów.
ZOBACZ: Moskwa wściekła na byłego sojusznika. Powrót do narracji o Ukrainie
Podobne restrykcje w sieci stały się normą w Rosji od 2022 roku, gdy rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę na pełną skalę. Dodatkowo, w grudniu, na zlecenie Kremla, w całej Rosji przestała działać aplikacja FaceTime firmy Apple. W ubiegłym roku rosyjskie władze uruchomiły własną platformę Max. Według ekspertów i mediów z państw zachodnich, została ona stworzona przez kontrolowaną przez Kreml firmę VK (Vkontakte) na bezpośrednie polecenie prezydenta Władimira Putina.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej