Tajemnicze drony nad bazą w USA. Media: Mieszkają tam ludzie Trumpa
Niezidentyfikowane drony zauważono nad bazą wojskową Fort Lesley J. McNair w Waszyngtonie, w której mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio oraz szef Pentagonu Pete Hegseth - informuje "Washington Post". Z ustaleń dziennika wynika, że przenieśli się tam także inni urzędnicy administracji Donalda Trumpa, jak choćby ustępująca sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem.

Odwet Iranu może rozszerzyć się na urzędników na terytorium Stanów Zjednoczonych - alarmuje dziennik "Washington Post".
Według trzech osób poinformowanych o sytuacji, nad bazą wojskową w Waszyngtonie, w której mieszkają sekretarz stanu Marco Rubio i szef Pentagonu Pete Hegseth wykryto niezidentyfikowane drony. Dwóch z tych informatorów twierdzi, że amerykańskie służby nie ustaliły, skąd pochodzą bezzałogowce.
ZOBACZ: Największy lotniskowiec USA wycofany z Bliskiego Wschodu. "Pytania o morale marynarzy"
W ciągu ostatnich 10 dni nad Fortem Lesley J. McNair zauważono wiele dronów, co doprowadziło do zaostrzenia środków bezpieczeństwa i spotkania w Białym Domu, którego celem było omówienie sposobów ewentualnego reagowania.
USA: Drony nad bazą w Waszyngtonie. Chcieli przenieść Rubio i Hegsetha
- Wojsko uważniej monitoruje potencjalne zagrożenia ze względu na podwyższony poziom alertu w związku z atakiem USA i Izraela na Iran - poinformował wysoki rangą urzędnik amerykańskiej administracji, który zastrzegł sobie anonimowość.
- Pojawienie się dronów nad Fortem McNair skłoniło urzędników do rozważenia przeniesienia Rubio i Hegsetha - poinformowały z kolei dwa źródła "Washington Post". Według ustaleń dziennika amerykańscy sekretarze pozostali w bazie. O ich kwaterach na terenie obiektu donosiły liczne media w październiku 2025 r.
ZOBACZ: Współpracownik Trumpa rezygnuje, w tle atak na Iran. "Nie stanowili zagrożenia"
Rzecznik Pentagonu Sean Parnell odmówił komentarza na temat tajemniczych dronów. "Departament Wojny nie może komentować działań sekretarza ze względów bezpieczeństwa, a informowanie o takich działaniach jest rażąco nieodpowiedzialne" - przekazał. Do sprawy nie odniósł się również Departament Stanu.
Jak wynika z depeszy, do której dotarł "Washington Post", we wtorek Departament Stanu nakazał wszystkim placówkom dyplomatycznym USA na świecie "natychmiastowe" przeprowadzenie oceny bezpieczeństwa, powołując się na "trwającą i rozwijającą się sytuację na Bliskim Wschodzie oraz potencjalne skutki uboczne".
Obawiają się ataku ze strony Iranu. USA ogłaszają alert
Obserwacje dronów w Waszyngtonie zbiegły się z ogłoszeniem przez Stany Zjednoczone alertu bezpieczeństwa dla zagranicznych placówek dyplomatycznych i zamknięciem w kraju kilku baz.
W tym tygodniu Baza Połączona McGuire-Dix-Lakehurst w New Jersey i Baza Sił Powietrznych MacDill na Florydzie podniosły poziom ochrony swoich sił do poziomu Charlie - oznacza to, że dowódca dysponuje informacjami wywiadowczymi wskazującymi na możliwość ataku lub zagrożenia. Jedyny wyższy poziom alertu, Delta, obowiązuje w przypadku, gdy atak już nastąpił lub jest przewidywany.
ZOBACZ: "Z siłą, jakiej nie widzieli". Trump grozi Iranowi, stawia ultimatum
W tym tygodniu amerykańskie władze dwukrotnie zamknęły obiekty w Bazie Sił Powietrznych MacDill, siedzibie Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM), odpowiedzialnego za operacje wojskowe USA przeciwko Iranowi. FBI prowadzi obecnie dochodzenie w sprawie podejrzanej przesyłki, z powodu której w poniedziałek na kilka godzin zamknięto centrum dla odwiedzających, a w środę, z powodu nieokreślonego incydentu związanego z bezpieczeństwem, na terenie kompleksu przez kilka godzin obowiązywał nakaz pozostania w domach - informowała baza w oświadczeniu.
"Aby zapewnić bezpieczeństwo naszym ludziom i misji, dowódcy dostosowują politykę bezpieczeństwa swoich obiektów do lokalnej oceny zagrożeń" - przekazał rzecznik Sił Powietrznych USA w oświadczeniu.
Urzędnicy z administracji Trumpa mieszkają w bazach. Obawiają się o bezpieczeństwo
W Forcie McNair mieści się Narodowy Uniwersytet Obrony, mieszka tam wielu najwyższych rangą urzędników Pentagonu. Baza tradycyjnie nie była siedzibą polityków, ale coraz więcej członków administracji Trumpa, w tym ustępująca sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem, przeniosło się w tam, powołując na obawy dotyczące bezpieczeństwa.
Jak czytamy, Fort McNair położony jest w pobliżu Kapitolu i Białego Domu. Nie zapewnia jednak takiego samego poziomu bezpieczeństwa jak inne bazy w rejonie Waszyngtonu.
ZOBACZ: Amerykański generał o wojskach USA w Polsce. "Są kluczowe" nie tylko dla NATO
"Washington Post" przypomina, że o zagrożeniu ze strony dronów mówiło się w USA już w 2020 r., gdy irańscy przywódcy szukali zemsty za atak, w którym zginął generał Kasem Sulejmani.
Podczas kampanii prezydenckiej w 2024 r. Secret Service, ochraniająca ekipę Trumpa, wielokrotnie natykała się na niezidentyfikowane drony - tak było podczas konferencji prasowej w Los Angeles i przejazdu kolumny samochodów przez wiejskie tereny zachodniej Pensylwanii. We wrześniu 2025 r. urzędnicy informowali Trumpa, że Iran chce go zabić i ma w kraju wielu agentów, którzy mogliby tego dokonać. "Choć nie było dowodów łączących Iran z którąkolwiek z prób zamachu na Trumpa w 2025 r., nie można było wykluczyć takiego związku" - zauważa dziennik.
Irańskie groźby wobec byłego sekretarza stanu Mike'a Pompeo i byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, których Iran uznał za odpowiedzialnych za atak na Sulejmaniego, skłoniły administrację Joe Bidena do rozszerzenia rządowej ochrony bezpieczeństwa. Trump cofnął im ochronę w 2025 r.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej