Pędził BMW, zabił dwie nastolatki. Sąd znów będzie łaskawy?

Polska

Mąkolin na Mazowszu. Pędzące z ogromną prędkością BMW wypadło z drogi, kilkukrotnie dachowało i wpadło do rowu. W środku było pięć osób. Wypadku nie przeżyły dwie nastolatki, lekarze walczą o życie kolejnego pasażera. Kierowca po usłyszeniu zarzutów odzyskał wolność i czeka na wyrok. Podobne przypadki wskazują, że nie musi być on surowy. Materiał "Interwencji".

Zniszczony samochód BMW po wypadku drogowym.
"Interwencja"
Tragiczny wypadek w Mąkolinie. Kierowca BMW miał prawo jazdy od dwóch tygodni

Do wypadku doszło w poniedziałek, 9 marca około 19:30. W Mąkolinie rozległ się wówczas potężny huk.

 

- Kierujący pojazdem BMW najprawdopodobniej nie zachował należytej ostrożności. Wypadł z drogi na zakręcie, ten samochód uderzył w betonowy przepust - informuje Bartosz Maliszewski, prokurator z Płocka.

 

- Sąsiad usłyszał huk, że normalnie go poderwało z łóżka. Wyjrzał, patrzy, że jest wrak samochodu. Żeśmy polecieli na miejsce. Ona leżała na boku, on - chyba kierowca - trzymał ją za głowę. Inny chłopak leżał na wznak, na płytach tam dalej. Jak zobaczycie sobie na asfalcie, to tam nie ma śladów hamowania, po prostu leciał, frunął tym samochodem przez rów. 160 km/h to jest prędkość okropna - opowiada okoliczny mieszkaniec.

 

ZOBACZ: Tragiczny wypadek BMW w Mąkolinie. Zginęła 14-latka, są pierwsze zatrzymania

 

- Według wstępnych ustaleń policjantów 18-letni kierujący samochodem na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, po czym pojazd zjechał z drogi i dachował. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń, pomimo podjętej reanimacji, na miejscu zginęła 14-latka. Do szpitala trafiły cztery osoby, dwie ciężko ranne. Niestety, dziś otrzymaliśmy informację o śmierci 16-letniej pasażerki - słyszymy od Moniki Jakubowskiej z policji w Płocku.

 

Dziadek nastolatki dodaje, że jego wnuczka miała poważne obrażenia głowy i liczne obrażenia wewnętrzne.

 

- Szpital przekazał, że trzeba przyjechać się pożegnać, bo już nie da rady nic zrobić. O 16.15 nastąpił zgon. No i tak tu chodzę. Wynajduję sobie jakieś różne zajęcia, płaczę - mówi.

Tragiczny wypadek w Mąkolinie. Kierowca BMW miał prawo jazdy od dwóch tygodni

Sprawcą wypadku był 18-letni Marcel S. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że prawo jazdy miał zaledwie od dwóch tygodni.

 

- Marcela jak najbardziej znałem od strony motoryzacyjnej. Fan motocykli, samochodów i szybkiej jazdy. Nie ukrywam, jak to młodzieniec, z pewnością to lubił - przyznaje kolega Marcela S.

 

- Sprawca wypadku, kierowca został zatrzymany. Został mu ogłoszony zarzut popełnienia wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Za czyn ten grozi kara pozbawienia do lat ośmiu. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i złożył bardzo krótkie wyjaśnienia. Z uwagi na to, że mężczyzna ten nigdy nie był wcześniej karany, mamy tutaj do czynienia z przestępstwem nieumyślnym - informuje Bartosz Maliszewski z prokuratury w Płocku.

 

ZOBACZ: Tragedia na Mazowszu. 50-latek stracił życie podczas wypalania traw

 

Śledczy dodaje, że mężczyzna ma "ustabilizowany tryb życia, pracę, stałe miejsce zamieszkania", dlatego prokurator zdecydował o zastosowaniu kilku środków wolnościowych, zapobiegawczych.

 

- To jest dozór policji, poręczenie majątkowe w dość wysokiej kwocie, zakaz opuszczenia kraju, zatrzymanie paszportu i nakaz powstrzymywania się od prowadzenia pojazdów mechanicznych. Zostało mu oczywiście zatrzymane również prawo jazdy - dodaje.

Historia zatoczyła koło. Zginęły dwie 17-latki, sprawca dostał wyrok w zawieszeniu

Dziewięć lat temu prezentowaliśmy bardzo podobną historię. Wówczas również kierowca BMW spowodował wypadek, w którym zginęły dwie nastolatki. Dostał za to wyrok w zawieszeniu i 10 tys. zł. grzywny

 

- On ma siedzieć w domu, spędzać święta z rodziną, a ja… gdzie jest moje dziecko - przyznała Mariola Sieradzka, mama Marty, która zginęła w wypadku.

 

- Ostanie co pamiętam, jak Klaudia robią Snapa i była tam prędkość 170 km i krzyk Marty, Ł… hamuj. Miałam połamaną miednicę w pięciu miejscach, połamane dwie nogi, obite płuca połamane żebra… To przestroga dla innych, żeby nie jeździli szybko. To ma opłakane skutki, wszystko się będzie ciągnęło do końca życia skutki tego - opowiadała nam wówczas Angelika Drajok, która przeżyła wypadek.

 

Z sześciu osób, dwie nie przeżyły. Klaudia i Marta. Miały po 17 lat. Reszta pasażerów była ciężko ranna.

 

ZOBACZ: Tragiczny wypadek na autostradzie A1. Sebastian M. zabrał głos

 

Rok po wypadku odbyła się pierwsza sprawa. Do spowodowania wypadku przyznał się kierowca - Łukasz Ł. I zaproponował dla siebie karę, rok w zawieszeniu na pięć lat. Prokuratura się na to zgodziła. Rodziny ofiar nie mogły się z tym pogodzić.

 

- Mam żal do prokuratury, że zgodził się na taki wyrok: rok w zwieszeniu na pięć lat i 10 tysięcy zł. Ja jeszcze bym dołożyła te 10 tysięcy zł, żeby moja córka wróciła. Co mi z tych pieniędzy? - pytała Elżbieta Baj, matka Klaudii, która zginęła w wypadku.

 

W tamtym przypadku sąd uznał, iż sprawcy należy dać szansę. A jak będzie w przypadku Marcela S.? On sam z wypadku wyszedł praktycznie bez szwanku. Troje pasażerów, siedzących z tyłu, nie miało zapiętych pasów. Dwie dziewczyny nie żyją, a 16-letni Kacper wciąż walczy o życie.

 

- Nawet byłem u lekarza, żeby mi dał coś na uspokojenie, bo ja chodzę w koło tu i płaczę. Szkoda mi tego dzieciaka. Takie to najmłodsze, taki kwiatuszek. Zawsze taka uśmiechnięta. Brakuje dzieciaka - podsumowuje dziadek jednej z ofiar.

 

Cały reportaż Jana Kasi można zobaczyć na stronie programu "Interwencja".

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

mbd / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie