Konflikt na Bliskim Wschodzie a polska gospodarka. "Zyskuje na szokach"
- Te ceny muszą rosnąć, dlatego że rosną globalne ceny, światowe ceny na ropę i na gaz. Polska w otwartej gospodarce importuje je z zagranicy i musimy płacić światową cenę - mówił w "Najważniejszych pytaniach" prof. Marcin Piątkowski. Zdaniem eksperta Polska jest jednak bardziej odporna na kryzysy niż inne państwa na świecie.

Jak mówił gość Przemysława Szubartowicza i Karoliny Olejak, zmiany w cenie paliw ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie są nieuniknione, jednak Polskę problem ten dotknie w mniejszym stopniu niż inne kraje świata.
- Polska będzie przez ten toczący się kryzys dotknięta tak jak wszyscy, ale mniej niż wszyscy. Uważam, że Polska kolejny raz udowodni, tak jak wcześniej przez ostatnie 35 lat, że jesteśmy gospodarką, która jest bardziej elastyczna, bardziej odporna na kryzysy. Można by nawet powiedzieć antykruchliwa, która nawet relatywnie do innych zyskuje na szokach - stwierdził prof. Piątkowski.
Jego zdaniem polska gospodarka udowodniła swoją wytrzymałość chociażby podczas pandemii COVID-19 czy globalnego kryzysu w 2009 roku.
Wojna na Bliskim Wschodzie a ceny paliw. "Powinniśmy poczekać"
Zdaniem eksperta, mimo rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie, które bezpośrednio wpływa na ceny surowców, polski rząd nie powinien podejmować decyzji o gwałtownym obniżeniu cen benzyny i gazu.
- Myślę, że powinniśmy co najmniej jakiś czas poczekać. Z drugiej strony, niech to będzie też sygnałem i taką motywacją dla wielu Polaków, żeby popatrzeć na to, czy nie warto się przenieść na samochody elektryczne, które najlepiej byłyby zasilane z własnego gniazdka, czy w bloku, czy w domu, i wtedy nas sytuacja w Zatoce Perskiej w ogóle by nie interesowała - tłumaczył.
ZOBACZ: Irański pocisk wtargnął w przestrzeń powietrzną NATO. "Sojusz w gotowości"
Zapytany o możliwą skalę wzrostu cen za benzynę, ropę, gaz czy produkty żywnościowe, prof. Piątkowski uznał, że zmiana będzie dla Polaków odczuwalna mniej niż dla reszty świata.
- Myślę, że to będzie o wiele mniejsza skala. To może być jednorazowy szok, w którym nasza inflacja może wzrosnąć o jeden punkt procentowy - mówił. Jego zdaniem mechanizmem uodparniającym przed drastycznymi skutkami tej zmiany jest efektywna polityka fiskalna rządu.
Plan Trumpa na wojnę w Iranie? "Nie będzie trwała długo"
Prof. Piątkowski zasugerował, że rozpoczęta w pierwszych dniach marca wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem potrwa krócej, niż się tego spodziewamy. Jego zdaniem prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi zależy na tym, aby odnieść sukces w jak najkrótszym czasie.
- Myślę, że z jednym z takich bazowych scenariuszy jest to, że ta wojna nie będzie długo trwać - mówił. - Prezydent Trump jest bardzo wrażliwy na to, co się dzieje z indeksem nowojorskiej giełdy. Jest wrażliwy na to, co powiedzą wyborcy amerykańscy teraz i w czasie częściowych połówkowych wyborów do Izby Reprezentantów i Senatu pod koniec tego roku. Jest wrażliwy na to, jak będą ginąć Amerykanie, więc cały czas scenariusz bazowy globalnych inwestorów jest taki, że ta wojna nie będzie trwała długo - kontynuował.
- Sądzę, że prezydent Trump, jak już się okaże, że właściwie większość celów wojskowych w Iranie została zniszczona, może ogłosić
wielkie zwycięstwo - dodał.
Impuls do wielkich inwestycji w Polsce. "Jesteśmy infrastrukturalnie biednym kuzynem"
Zapytany o możliwość realizacji w Polsce dużych inwestycji w odnawialne źródła energii i uniezależnienie się od dostawców z zagranicy, prof. Piątkowski stwierdził, że "nie chcemy być tylko biedniejszym bratem czy siostrą Niemiec".
- Polska, jeżeli ma być niepodległa, jeśli ma być niezależna, jeśli ma być suwerenna, to nie możemy pozwolić sobie na sytuację, w której możemy być szantażowani przez jakiegokolwiek dostarczyciela ropy i gazu do Polski - mówił gość Polsat News. Jak dodał, Polska musi zainwestować w "rzeczy, które sprawiają, że będziemy niezależni".
ZOBACZ: Donald Trump apeluje do premiera Australii. "Straszliwy błąd"
- Finansowanie się znajdzie, trzeba naprawdę tylko chcieć. Zarówno jeśli chodzi o poziom deficytu i poziom długu publicznego, Polska nie jest i nie będzie drugą Grecją - mówił. Jego zdaniem wśród polskich ekonomistów potrzeba swoistego "przełamania" dotychczasowego myślenia o byciu w deficycie finansowym.
- My nie chcemy być tylko biedniejszym bratem czy siostrą Niemiec. Chcemy być coraz większą częścią naszego społeczeństwa. Wierzę, że stać nas na to, żeby kiedyś być liderem Europy, tak potężnym jak Niemcy czy Francja i częścią tego procesu jest zainwestowanie w takie ekonomiczne, infrastrukturalne mięśnie, które sprawią, że będziemy mogli konkurować z najlepszymi - stwierdził. Jak dodał, na ten moment wciąż "jesteśmy infrastrukturalnie mimo wszystko biednym kuzynem" Paryża czy Berlina.
Artykuł aktualizowany...
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej