Polacy wracają z Bliskiego Wschodu. Chaos i panika na lotniskach
Panika wśród pasażerów i problemy logistyczne przewoźników - tak wygląda obecnie codzienność Polaków na Bliskim Wschodzie. Choć pierwsza grupa powróciła do kraju z państw regionu, ewakuacja z Dubaju przebiega wyjątkowo chaotycznie. - Linie lotnicze mierzą się z problemami logistycznymi, bo loty są po prostu opóźnione - relacjonował reporter Polsat News w Dubaju Tomasz Lejman.

W piątek nad ranem do Polski powróciła pierwsza grupa rodaków, którzy w momencie wybuchu wojny w Iranie przebywali w państwach Bliskiego Wschodu. W związku z trwającymi działaniami zbrojnymi, władze Dubaju w każdej chwili mogą wprowadzać zmiany w systemie wsparcia dla turystów.
Jak informował reporter Polsat News, powroty Polaków ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich mierzą się z wieloma przeszkodami. - Linie lotnicze mierzą się z problemami logistycznymi, bo loty są po prostu opóźnione. Potem okazuje się, że załoga ma przekroczony czas pracy, w związku z czym samoloty są uziemiane w innych portach lotniczych, co powoduje, że nie mogą tutaj wracać i zabierać kolejnych pasażerów - mówił Tomasz Lejman.
Chaos i panika w Dubaju. Ewakuacja z licznymi problemami
Zjednoczone Emiraty Arabskie pozostają pod regularnym ostrzałem w związku z trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie. We wtorek Iran zaatakował konsulat USA w Dubaju. Eksplozje słychać również w innych dużych miastach, takich jak Abu Zabi czy Doha.
Według reportera Polsat News, mimo napięcia na Bliskim Wschodzie, mieszkańcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich w większości nie traktują konfliktu między Iranem, Izraelem i USA jako własnego problemu.
ZOBACZ: Amerykański konsulat w Dubaju w ogniu. Iran zaatakował Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar
- Jest oczywiście spokojnie, ale mieszkańcy żyją teraz w cieniu tego całego konfliktu na Bliskim Wschodzie i zdają sobie sprawę, że w każdej chwili mogą w telefonie usłyszeć bardzo głośny alarm, gdy np. wykrywane są rakiety - relacjonował.
Jak dodał, sytuacja transportowa w Dubaju jest lepsza niż w Katarze, gdzie większość połączeń lotniczych jest obecnie zawieszonych. Oprócz ewakuacji organizowanych przez władze państwowe, w Dubaju sprawę tę coraz częściej przejmują również komercyjni przewoźnicy. Ryzyko ataków wciąż jest jednak bardzo wysokie.
- Zjednoczone Emiraty Arabskie obawiają się kolejnych ataków, jeśli chodzi o rakiety balistyczne i drony. W tej chwili zostały zaatakowane siedmioma rakietami balistycznymi i blisko 100 dronami bojowymi, ale w większości przypadków te obiekty udało się zneutralizować jeszcze w powietrzu - mówił.
WIDEO: Ewakuacja w cieniu wojny. Chaos na lotniskach na Bliskim Wschodzie

Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu. Pierwsza grupa już w kraju
Na ewakuację swoich obywateli z krajów Bliskiego Wschodu zdecydowały się do tej pory między innymi Czechy, Francja czy Polska - pierwsi rodacy powrócili do kraju w piątek o 3.00 rano.
"Wojsko Polskie pozostaje w gotowości do realizacji kolejnych zadań związanych z ewakuacją obywateli RP, a sytuacja w rejonie jest na bieżąco monitorowana" - zadeklarowało w oświadczeniu Dowództwo Operacyjne Rodzaju Sił Zbrojnych.
ZOBACZ: Atak lądowy na Iran "stratą czasu". Nieoczywiste słowa Donalda Trumpa
W samych Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywa około 14 tys. polskich obywateli, z czego w systemie Odyseusz zarejestrowanych jest 10 tys. Premier Donald Tusk informował we wtorek, że polscy partnerzy w ZEA zapewniają, iż "państwo bierze na siebie obowiązek i wywiązuje się z tego obowiązku opieki nad tymi wszystkimi, którzy utknęli albo kończy im się czas wypoczynku w Emiratach, więc nie będą pozostawieni sami w sobie".
Pierwsi polscy pasażerowie przejechali z Dubaju autokarami do Maskatu w Omanie, skąd w ramach transportu medycznego wrócili dwoma samolotami polskich Sił Powietrznych.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej