Polacy uwięzieni przez wojnę. "Coś lata nad głowami, z okna widać dym"
- Od rana słyszymy, jak coś lata nad naszymi głowami, z okna widać dym, bo jakieś pół godziny nastąpiło uderzenie w okolicy - relacjonuje Małgorzata Telakowiec, która z powodu wojny na Bliskim Wschodzie utknęła w Dubaju. - W naszej grupie są seniorzy, dzieci, a nie mamy bagażów więc i leków. Lotnisko nie odpowiada, podobnie przewoźnik czy polskie władze - opowiada.

Z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie odwołanych zostało setki lotów z krajów arabskich. Uszkodzony został port w Dubaju, jeden z największych na świecie, w którym utknęło wielu naszych rodaków.
- Czekamy na informacje, próbowaliśmy kontaktować się z polską ambasadą w Abu Zabi. Na razie nie ma żadnych wiadomości poza tym, że powinniśmy zalogować się do systemu Odyseusz (serwis MSZ umożliwiający Polakom zgłaszanie podróży zagranicznych w celu zwiększenia ich bezpieczeństwa - red.) - opowiada Małgorzata Telakowiec w rozmowie z Polsat News.
Polacy utknęli w Dubaju. Leki zostały w walizkach
Jak wyjaśnia w sobotę Polacy mieli w Dubaju tylko przesiadkę. Grupa utknęła jednak na lotnisku.
- Później powiedzieli, że trzeba iść do autokarów, którymi wywozili nas, każdego gdzieś. Jesteśmy grupą 18 osób, udało się, że trafiliśmy do jednego hotelu, co nie było takie oczywiste. Dziś rano dowiedzieliśmy się, że na pewno w niedzielę nie wylecimy, bo lotnisko pozostanie zamknięte. Dobra wiadomość jest taka, że możemy pozostać tu kolejną dobę - relacjonuje.
ZOBACZ: Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. To kluczowy obszar na mapie świata
Polacy trafili do hotelu na obrzeżach miasta. Skutki wojny widać tam jednak bardzo wyraźnie.
- Od rana słyszymy, że coś lata nad naszymi głowami, z okna widać dym, bo pół godziny temu nastąpiło jakieś uderzenie w okolicy. Mamy w grupie seniorów, dzieci, a nie mamy bagażów. Lotnisko nie odpowiada, rozumiem, że mają teraz ważniejsze sprawy na głowie, no ale potrzebne są leki dla seniorów, które zostały w walizkach - dodaje Małgorzata Telakowiec.
Bez kontaktu z władzami. "Strach wychodzić na wewnątrz"
Polacy wskazują, że ani przewoźnik, ani nikt z polskich władz nie odbiera od nich telefonów. Jedyne informacje, jakie do nich docierają, to te z internetu oraz od rodziny.
- Nie wiemy, czy mamy czekać, czy coś robić, gdzie będziemy jutro spać. Strach wychodzić na wewnątrz - podsumowuje.
Wideo: Polacy utknęli w Dubaju. Bezprecedensowy paraliż ruchu lotniczego. Materiał "Wydarzeń"

Zamknięte po irańskim ataku odwetowym lotnisko w Dubaju jest jednym z największych na świecie. Przewija się przez nie średnio ćwierć miliona turystów dziennie.
- Mówimy o milionach osób, których podróż będzie utrudniona - podkreśla Dominik Sipiński, ekspert ds. lotnictwa, Polityka Insight.
ZOBACZ: Kto zastąpi Alego Chameneiego? Irańskie władze zdecydowały
To bezprecedensowa skala utrudnień w ruchu lotniczym, która dotyka nie tylko zapalnego regionu.
- Chociażby Iran czy Irak to kraje, przez które lata bardzo dużo samolotów, niekoniecznie zatrzymując się w regionie, ale po prostu na połączeniach zwłaszcza między Europą a Azją Południową i Południowo-Wschodnią - wskazał Sipiński.
Odwołane loty przez wojnę. Jak postępować?
Wstrzymano rejsy powrotne do Europy m.in. z Tajlandii czy z Bali. Turyści czują się tam podobnie jak Polacy w Dubaju.
- Nikt nas o niczym nie informuje, nie możemy się z nikim skontaktować. Próbujemy wrócić do domu, tylko na tym nam zależy - powiedziała Reutersowi jedna z podróżnych.
Linie lotnicze masowo odwołują też loty na Bliski Wschód. Lotnisko Chopina w tej sprawie kieruje bezpośrednio do przewoźników. Podobnie port w Katowicach, gdzie tylko w niedzielę wstrzymano sześć połączeń. To sytuacje nadzwyczajne, których nie obejmują ubezpieczenia, ale linie lotnicze i biura powinny zapewnić opiekę pasażerom w podróży.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej