"Nie możemy być frajerami". Sikorski o relacjach z USA

aktualizacja: Polska

- Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem ameryki, ale nie możemy być frajerami - stwierdził Radosław Sikorski, mówiąc o zmianach zachodzących w relacjach pomiędzy USA a Europą. Szef MSZ po raz kolejny zaapelował też do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie nominacji ambasadorskich.

Wnętrze sali sejmowej z drewnianymi ławami i mównicą, na której stoi osoba przemawiająca.
Polsat News
Radosław Sikorski przemawia podczas expose w sejmie

Pierwszym tematem podjętym podczas expose wygłoszonego w czwartek przez Radosława Sikorskiego były kwestie bezpieczeństwa. Jak wskazał, w różnych krajach Europy pojawiają się coraz głośniejsze ostrzeżenia przed możliwością wybuchu wojny.

 

- W związku z tym musimy być przygotowani na konflikt w skali jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie. Niemiecki minister obrony nie wyklucza scenariusza, w którym Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO, nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku - mówił minister.

"Cel wroga jest prosty". Expose Radosława Sikorskiego

- Już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. Doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu - powiedział Radosław Sikorski.

 

Jak dodał, wyzwania dotyczące bezpieczeństwa obejmują także sferę informacyjną. Wskazywał, że coraz częściej dochodzi do dezinformacji w internecie, której służą fake newsy i manipulacje przy pomocy sztucznej inteligencji. - Cel wroga jest prosty - mówił, wymieniając m.in. dzielenie Polaków i podważanie zaufanie do państwa.

 

- Wspieramy także państwa naszego regionu, takie jak Mołdawia, które chcą stać się częścią Zachodu, a które pozostają w orbicie terytorialnych ambicji Moskwy - mówił szef MSZ, wskazując, że wynika to z analizy szans i wyzwań, jakie stawia sytuacja międzynarodowa.

 

ZOBACZ: Tusk zwrócił się do prezydenta. "Bardzo bym chciał, by to myślenie było wspólne"

 

Sikorski zwrócił się też do osób, które uważają, że nie należy dłużej pomagać Ukrainie. - Mówię wyraźnie: popełniacie błąd. Nie chcecie słuchać mnie, posłuchajcie jednego z największych autorytetów w sprawach polskiej polityki wschodniej, Jerzego Giedroycia w 120. rocznicę jego urodzin. Cytuję: "Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie (...) Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło" - cytował minister spraw zagranicznych.

 

Sikorski wskazał, że ma świadomość problemów współczesnej Ukrainy związanej m.in. z dostosowywaniem się do standardów Unii Europejskiej w kwestii funkcjonowania państwa, czy walki z korupcją. - Wiemy to i chcemy pomóc, pamiętając ile wysiłków wymagały od nas te same procesy - stwierdził.

Sikorski: Gdzie znikają prawa boskie i ludzkie, tam wchodzi prawo dżungli

- Porządek międzynarodowy drży w posadach. Nastąpił zwrot w kierunku polityki siły, kosztem norm. Widzimy próby powrotu do koncertu mocarstw, sytuacji, w której największe państwa dzielą świat na strefy wpływów, gdzie rzekomo powinny im przysługiwać szczególne, także terytorialne prawa. Chętni do reaktywacji tego systemu są niestety w różnych częściach globu - przekonywał Sikorski.

 

Jak dodał, w świecie, w którym rządzi siła nie ma miejsca na prawdziwe sojusze. Wskazał, że Polska niezmiennie będzie opowiadać się za porządkiem światowym opartym na zapisach karty ONZ w kwestiach suwerenności i integralności terytorialnej. - To normy uniwersalne, obowiązujące wszystkie podmioty prawa międzynarodowego. Tak samo ważne w Europie, Azji, Ameryce Południowej, czy na kole podbiegunowym. (...) zawsze powinny być punktem odniesienia. Gdzie znikają prawa boskie i ludzkie, tam wchodzi prawo dżungli - ostrzegał.

 

Sikorski przypomniał, że w wielu miejscach globu ludzie zmagają się ze skutkami zmian klimatycznych, brakiem wody, chorobami zakaźnymi i zakłóceniami w dostawach żywności. Jak stwierdził, żaden kraj nie jest w stanie stawić czoła tym zagrożeniem samodzielnie, stąd potrzeba międzynarodowej współpracy.

 

ZOBACZ: "Gotowa do wojny". Prezydent Nawrocki o konfrontacji z Rosją

 

- Oczywiście, niektóre globalne organizacje wymagają pilnych zmian. Na przykład Rada Bezpieczeństwa ONZ, gdzie Europa Zachodnia jest nadreprezentowana, a stałej reprezentacji nie ma Afryka, Ameryka Łacińska, czy najludniejsze państwo świata - Indie - wskazywał szef MSZ.

 

Sikorski podjął również temat pogorszenia się relacji pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Stwierdził, że stanowi to dla Polski szczególne wyzwanie, ponieważ dobre stosunki z USA były od dekad "filarem" polskiej polityki zagranicznej, niezależnie od tego, kto stał na czele administracji Białego Domu.

 

- Ale to nie Europa wysuwa roszczenia terytorialne, nakłada arbitralne cła, czy ingeruje w rywalizację partyjną po drugiej stronie Atlantyku. Dziś i w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane - przekonywał minister.

 

Wracając później do tematyki relacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Polską, odwołał się do historii. Przypomniał o polsko-amerykańskich bohaterach, którzy pomogli USA w walce o niepodległość. Wskazał też na zasługi prezydenta Ronalda Reagana w drodze do polskiej suwerenności.

 

Jednocześnie Sikorski przypomniał też o konferencji jałtańskiej z lutego 1945 r. - Po upadku nazistowskich Niemiec, prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę. Daję to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy - mówił.

 

- Pytam prawą stronę sali. Czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945 zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami - stwierdził wprost Sikorski.

Szef MSZ o "antyeuropejskiej propagandzie" w Polsce. "Co przyniósłby rozpad Unii?"

Sikorski stwierdził, że Unia Europejska potrzebuje reform w obliczu szybko zmieniającego się świata, jednak przyszłość Starego Kontynentu powinna być budowana w oparciu o ten sojusz. Wskazał, że wielu polityków dąży do wyprowadzenia Polski z jego struktur, siejąc "antyeuropejską propagandę".

 

- Polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa. Co przyniósłby rozpad Unii? Nieograniczony narodowy egoizm, o którym niektórzy także na tej sali marzą - stwierdził szef MSZ.

 

ZOBACZ: Tusk mówił o "zakutych łbach". Polityk PiS chce go ukarać, premier odpowiedział

 

Minister apelował o to, by Polacy nie dali sobie wmówić, że członkostwo w UE stanowi zagrożenie dla polskiej suwerenności lub stanowi jakąkolwiek inną szkodę dla Rzeczypospolitej. - Zgadzam się, że nie wszystkie przepisy wydają się zdroworozsądkowe. Zwracam jednak uwagę, że wynikają one z kompromisów pomiędzy państwami członkowskimi. A choć piszą je urzędnicy, to negocjują i akceptują rządy i parlamenty państw członkowskich oraz Parlament Europejski, demokratycznie wybrany - zauważył Sikorski.

 

- Polską racją stanu jest członkostwo w UE, jej budowanie i wzmacnianie. W roku 2026 czekają nas intensywne negocjacje nad kształtem przyszłego wieloletniego budżetu UE na lata 2028-2034. Nasza pozycja wyjściowa jest więcej niż dobra - powiedział minister.

 

- Powtórzę na zakończenie jeszcze raz i jeszcze dobitniej. Nie ma wolnej, zasobnej i bezpiecznej Polski bez silnej UE. Przekonanie to wynika nie z emocji, ale chłodnej analizy - podsumował Sikorski.

Nominacje ambasadorskie. Sikorski apeluje do Nawrockiego

- Potrzebujemy także sprawnych i profesjonalnych przedstawicieli poza granicami kraju. Dlatego, korzystając z okazji, dziękuję prezydentowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania - powiedział minister spraw zagranicznych.

 

Następnie zwrócił się do Karola Nawrockiego, apelując o podpisanie "złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie". - Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagania? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili tę rolę za rządów Zjednoczonej Prawicy? - pytał.

 

ZOBACZ: Trump chce deportacji dwóch kongresmenek i Roberta De Niro. "Niskie IQ"

 

Podczas przemówienia nie zabrakło też odniesienia do budzącej ogromne emocje w ostatnich tygodniach kwestii programu SAFE. Sikorski wskazał, że aż 80 proc. wydatków z pożyczki będzie przeznaczonych na polski przemysł. - Wszystkie te działania będą wzmocnieniem europejskiego filaru NATO - stwierdził.

 

- Opozycja twierdzi, że inwestycje w polską armię służą Berlinowi. Nieprawda. To nie na Berlin we wrześniu leciały rosyjskie drony, ale na Lublin i Zamość. Czy wszystkie 19 krajów, które sięgają po środki z programu SAFE, w tym Francja, Finlandia i Węgry, naprawdę chcą zostać koloniami Berlina? Muszą być jakieś granice obsesji - powiedział Sikorski.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Paweł Sekmistrz / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie