"Doszedłem do ściany". Kobosko zabiera głos po odejściu z Polski 2050
Michał Kobosko ogłosił odejście z Polski 2050 - partii, którą współzakładał. W rozmowie z Polsat News europoseł tłumaczył decyzję "wyczerpaniem skali kompromisu w związku ze sposobem zarządzania i kierunkiem ideologicznym ugrupowania pod nowymi rządami". Jak podkreślił w rozmowie z Andrzejem Wyrwińskim, nie może firmować swoim nazwiskiem działań, z którymi się fundamentalnie nie zgadza.

- Ja chyba doszedłem do ściany rzeczywiście, jeżeli chodzi o moją wiarę, jeżeli chodzi o postrzeganie partii, którą współzakładałem i którą tworzyłem - mówił w rozmowie z Polsat News Michał Kobosko. Europoseł poinformował w poniedziałek, że odszedł z Polski 2050.
ZOBACZ: Michał Kobosko odchodzi z Polski 2050. Wydał oświadczenie, grzmi o groźbach i szantażu
Jak przyznał, decyzja "była bardzo trudna", ale "w świetle tego, co się dzieje z tą partią, co się dzieje i ze sposobem zarządzania, kierowania tą partią, a z drugiej strony z kierunkiem ideologicznym, który przyjmuje wyraźnie ta partia pod nowymi rządami nowej przewodniczącej, uznałem, że moja skala kompromisu się wyczerpała".
Michał Kobosko zabrał głos po swojej decyzji. "Doszedłem do ściany"
- Doszedłem do ściany i że po prostu dalej tak się nie da firmować też moją twarzą, moim nazwiskiem, wielu działań, z którymi się fundamentalnie nie zgadzam - podkreślał w rozmowie z Andrzejem Wyrwińskim, korespondentem Polsat News w Brukseli.
Kobosko mówił, że zwolennicy Szymona Hołowni "wylewali na niego kubły pomyj rożnego rodzaju" na różnych grupach wewnętrznych. - To są słowa, których nie mogę zacytować - powiedział.
ZOBACZ: Szymon Hołownia o przyszłości Polski 2050. Polsat News dotarł do listu
Zapytany, dlaczego Hołownia twierdzi, że Kobosko "wbił partii nóż w plecy", odparł, iż chodziło o przyjęte przez niego w grudniu zaproszenie przez Donalda Tuska. - Pan marszałek uważa, że nie miałem prawa rozmawiać (z premierem - red.) także na tematy koalicyjne i funkcjonowania Polski 2050 w koalicji, a to był moment historyczny, kiedy kandydowałem na przewodniczącego - mówił.
- Była taka opinia, że ja jestem jednym z najpoważniejszych kandydatów do tej roli. Więc nie było dla mnie nic dziwnego w takim momencie, że pan premier chce się zorientować, w jaką stronę mogą pójść sprawy w Polsce 2050 - nadmienił Kobosko.
Michał Kobosko odszedł z Polski 2050. Wyjaśnił powody
Kobosko napisał w poniedziałkowym oświadczeniu o nieprawidłowościach finansowych, o tym, że dziesiątki tysięcy złotych wypływają z partii na podejrzane działania. W rozmowie z Polsat News wyjaśnił, że chodzi o główne źródło dochodów - subwencję budżetową, czyli pieniądze podatników.
- Ja od swojej własnej partii oczekiwałbym pewnej przejrzystości (…). O tym mówią posłowie naszej partii od wielu, wielu miesięcy. Nie wiadomo, na co idą te pieniądze i nikt się tym nie zajmuje, sprawa jest chowana, zakopywana pod dywan - zaznaczył.
Dopytany, czy może dojść do kolejnych odejść z Polski 2050, odparł twierdząco. - To nie jest tak, że posłowie czekali na na moją decyzję (…). Nie podoba im się kierunek, w jakim idą sprawy i sprawy programowe Polski 2050, sprawy organizacyjne i sprawy organizacyjne pod nowymi rządami nowej przewodniczącej i być może to się skończy kolejnymi odejściami już w najbliższych dniach - mówił.
ZOBACZ: Reset w Polsce 2050. "Trzeba poukładać na nowo"
Kobosko odniósł się również do potencjalnego wyjścia Polski 2050 z rządzącej koalicji. - Istnienie i dalsze funkcjonowanie tej koalicji jest warunkiem czy oczekiwaniem nadrzędnym. Nasi wyborcy, nie wybaczyliby tego, gdyby jakaś część tej partii połączyła siły, zaczęła w jakiś sposób paktować wręcz z obecną opozycją - podkreślił.
W jego ocenie "to byłoby niewybaczalne i karygodne". - Ja w życiu nie zgodziłbym się z takim kierunkiem, o którym czasami słyszałem, że jest rozważany przez nowe kierownictwo mojej partii, że może lepiej jednak z tej koalicji wyjść, nawet jeżeli ją popierają, ale pozostając poza koalicją i popierać tylko rzeczy wybrane - te, które partii pasują - mówił.
Lawina odejść z Polski 2050
W sobotę Rada Krajowa Polski 2050 przegłosowała uchwałę dotyczącą zakazu dokonywania w partii zmian personalnych do 21 marca. Dokument miał zostać przygotowany przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Przyjęcie uchwały skrytykowała też wcześniej posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, nazywając ją "niedemokratyczną" i niekonstytucyjną".
ZOBACZ: Hołownia uderza w polityka Polski 2050. "Powinien opuścić partię"
W związku z tym Cwalina-Śliwowska ogłosiła decyzję o opuszczeniu Polski 2050. Do sprawy odniosła się również posłanka Aleksandra Leo. - Działamy teraz solidarnie razem w grupie posłów, posłanek, senatorów i w ciągu najbliższych dni podejmiemy decyzję co dalej. To jest bardzo trudny czas. Dzisiejsza uchwała, uchwała kagańcowa, która odbiera nam głos, to jest taki symboliczny koniec Polski 2050, do której ja przystępowałam - powiedziała w Polsat News Aleksandra Leo, zapytana o to, czy zamierza odejść z Polski 2050.
Leo podzieliła zdanie Cwaliny-Śliwowskiej, również określając podjętą uchwałę jako "niedemokratyczną" i "niesolidarną". Jej zdaniem "jest to siłowe rozwiązanie". Ponadto, z informacji przekazanych przez PAP w środę, wynika, że z Polski 2050 może odejść pięcioro posłów. Mogą to być: Paweł Zalewski, Ryszard Petru, Joanna Mucha, Aleksandra Leo oraz Ewa Szymanowska.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej