Awans w jeden dzień. Poseł PiS odpowiada na zarzuty prokuratury
- To, że będzie uchylony, to nie mam najmniejszych wątpliwości, bo taka jest arytmetyka tego parlamentu i już przecież to ćwiczyliśmy w ramach Prawa i Sprawiedliwości parę razy - mówił o wniosku o uchylenie jego immunitetu Michał Woś. W "Gościu Wydarzeń" odniósł się też do zarzutów kierowanych w jego stronę przez prokuraturę.

Jednym z zarzutów stawianych Michałowi Wosiowi przez prokuraturę jest, jak określiła to jej rzeczniczka prok. Anna Adamiak, "zatrudnianie w Służbie Więziennej osób bez przeprowadzenia wymaganego naboru oraz bez posiadania odpowiednych kwalifikacji", a także "podejmowanie decyzji o przedterminowym nadawaniu kolejnych stopni oficerskich z naruszeniem przepisów ustawy z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej".
Jak wyjaśniała, jeden z emerytowanych funkcjonariuszy ABW został z polecenia ówczesnego wiceministra sprawiedliwości mianowany na doradcę dyrektora generalnego Służby Więziennej w stopniu pułkownika, pomimo faktu, że nigdy wcześniej nie pracował w Służbie Więziennej. Wskazywała też, że w wyniku działań Wosia, "jednego dnia" można było uzyskać awans o trzy stopnie.
Awans w "jeden dzień". Michał Woś odpowiada na zarzuty prokuratury
Z narracją dotyczącą "jednego dnia" nie zgodził się sam zainteresowany, który w "Gościu Wydarzeń" tłumaczył, jak wyglądało to z jego perspektywy. - W więziennictwie był problem związany z narkotykami, niestety, i sygnalizowała to i prokuratura i Centralne Biuro Śledcze Policji. W związku z tym zmieniona została ustawa o służbie więziennej, która powoływała specjalną komórkę do ścigania przestępstw "za kratami". To, co osadzeni tam sobie handlują, ona ich miała wyplenić gorącym żelazem - wskazywał.
Jak stwierdził, gdy ustawa została uchwalona przez parlament, do MS "przyszedł pan, który jest byłym podpułkownikiem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego". - Ustawa przewidywała, że jeżeli przychodzi były funkcjonariusz, można go przyjąć do służby więziennej i w dniu wejścia w życie ustawy, ten człowiek - który zbudował ten inspektorat - został przyjęty do służby więziennej i otrzymał awans - tłumaczył Woś.
- Czyli to jest ten "jeden dzień". Pan zaprzeczył czemuś, co pan potwierdził - zauważył prowadzący rozmowę Piotr Witwicki.
ZOBACZ: Wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Michałowi Wosiowi
- Podpułkownik ABW został powołany na szefa inspektoratu wewnętrznego jako pułkownik, bo to jest stanowisko przewidziane dla pułkownika. To jest taki absurd, zwłaszcza, że ustawa o służbie więziennej daje kompetencje ministrowi do przekazywania awansów przed terminem. Co więcej, przecież te dokumenty przygotowywały profesjonalne kadry w służbie więziennej i przechodziły one przez ręce sędziego, który był dyrektorem departamentu nadzorującego służbę - wskazywał Woś.
WIDEO: Awans w jeden dzień. Poseł PiS odpowiada na zarzuty prokuratury

Poseł Suwerennej Polski zaprzeczył, by obawiał się uchylenia mu immunitetu, o co wnioskuje prokuratura. - To, że będzie uchylony, to nie mam najmniejszych wątpliwości, bo taka jest arytmetyka tego parlamentu i już przecież to ćwiczyliśmy w ramach Prawa i Sprawiedliwości parę razy - przekonywał.
Michał Woś o braku pretensji do Zbigniewa Ziobry w sprawie Pegasusa. "Mówił prawdę"
Piotr Witwicki nawiązał też do postępowania w sprawie Pegasusa. - Nie ma pan pretensji do Zbigniewa Ziobry, że nie wziął odpowiedzialności za Pegasusa? - zapytał.
Woś odparł, że byłemu ministrowi sprawiedliwości również postawiono zarzuty. Prowadzący doprecyzował, że to Ziobro był szefem resortu, a zakup oprogramowania był jego pomysłem. Przypomniał też wypowiedzi, w których były prokurator generalny tłumaczył, że nie znał nawet nazwy pozyskanego systemu.
ZOBACZ: Wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania Zbigniewa Ziobry
- Mówił prawdę, ja też nie wiedziałem. System w Polsce nigdy się nie nazywał Pegasusem, ja pierwszy raz tę nazwę zobaczyłem w jednej z gazet, chyba w 2021 r. Potwierdzam słowa Zbigniewa Ziobro. To jest absurd. Jeżeli mamy w ustawie, która reguluje Fundusz Sprawiedliwości artykuł, który wprost mówi "dofinansowanie sprzętu dla jednostek zwalczających przestępczość, na działania związane z wykrywaniem, zwalczaniem przestępczości" i państwo polskie dofinansowuje Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu sprzęt do łapania bandziorów, to gdzie tu jest złamana ustawa? - pytał Woś.
Jak dodał, cała sytuacja ma charakter "teatru, PR-u politycznego" wykreowana po to, by "Platforma, Koalicja mogła wmawiać ludziom, że opozycja to jest jakaś zorganizowana grupa przestępcza".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej