Niemieccy konduktorzy boją się sprawdzać bilety. "Chcemy żyć"

Świat

Brutalny atak na konduktora w niemieckim pociągu zaognił i tak już napiętą sytuację związaną z pracownikami kolei w Niemczech. 36-latek został pobity ze skutkiem śmiertelnym przez 26-latka jadącego bez biletu, co było zaledwie jednym z 3 tys. przestępstw popełnionym w minionym roku przeciwko osobom pracującym na kolei. Eksperci wskazują, że tego typu ataki nie są niczym nowym.

Peron kolejowy z zegarem i znakami informacyjnymi.
Wikimedia Commons
Pracownicy niemieckich kolei obawiają się o życie

"Deutsche Welle" relacjonuje, że brutalny atak, którego ofiarą był 36-letni konduktor, wywołał w Niemczech "szok i publiczną debatę". Do tragedii doszło 2 lutego w jednym z pociągów w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat, niedaleko miejscowości Kaiserslautern w południowo-zachodniej części kraju.

Niemcy. Napaść na konduktora. Napastnik jechał bez biletu

Jak przekazały służby, pracownik kolei chciał wyprosić z pociągu 26-letniego Greka, który nie miał ważnego biletu. Podejrzany przebywa obecnie w areszcie. Nie zostały podane szczegóły dotyczące tej zbrodni, takie jak choćby użyte narzędzie czy broń użyte do ataku. 

 

ZOBACZ: USA stawiają ultimatum. Termin dla Rosji i Ukrainy

 

Zdaniem "DW" tragiczne wydarzenia do których doszło nieopodal Kaiserslautern rozpoczęły w Niemczech ogólnonarodową dyskusję na temat konieczności zapewnienia bezpieczeństwa osobom pracującym na kolei. Według statystyk w 2025 roku doszło do prawie 3 tys. przestępstw popełnionych przeciwko pracownikom kolei. Niemieckie MSW poinformowało, że średnio każdego dnia pięciu pracowników jest ofiarami napaści fizycznej, a do czterech kierowane są groźby.

 

"Sytuacja jest na tyle poważna, że pracownicy kolei deklarują, iż nie będą kontrolować biletów, bo chcą wrócić do domu żywi" - przekazało Deutsche Welle.

Niemcy. Nasilają się ataki na służby mundurowe 

Cytowany przez niemiecki portal psycholog Jonas Rees, zajmujący się badaniami na temat przemocy wskazuje, że takie ataki nie są niczym nowym, gdyż od 2015 roku stale następuje wzrost przemocy.

 

ZOBACZ: Wiceprezydent USA wygwizdany na igrzyskach. Donald Trump zabrał głos

 

- Nowa normalność od co najmniej dziesięciu lat oznacza więc, że pracownicy są codziennie obrażani, znieważani, atakowani słownie, a nawet fizycznie - powiedział Rees dodając, że kluczowy nie jest wzrost brutalności, a przyzwyczajanie się do niego społeczeństwa. Według przeprowadzonych przez niego badań, do ataków najczęściej dochodzi pod wpływem alkoholu, oraz w piątki i soboty. Momentem, w którym najczęściej następuje napaść, jest kontrola biletów.

 

"DW" podkreśla, że nasilanie się ataków nie dotyczy tylko osób zatrudnionych na kolei, ale też policjantów, ratowników medycznych czy nauczycieli, którzy są utożsamiani z państwem. Choć władze zapowiadają zaostrzenie kar, zdaniem Reesa kluczowe jest jednak zapewnienie zagrożonym grupom lepszej ochrony i przeszkolenia, a także możliwość rezygnacji przez kontrolerów ze sprawdzenia biletów, jeśli uznają to za niebezpieczne

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Jakub Pogorzelski / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie