Spór między ministrem sportu a szefem PKOI. "Zostawił teczkę i flagę Polski"
Między szefem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławem Piesiewiczem a ministrem sportu i turystyki Jakubem Rutnickim doszło do spięcia. Prezes PKOl, który nadal nie przekazał ministrowi jego akredytacji na tegoroczne igrzyska olimpijskie, stwierdził, że Rutnicki celowo unika konfrontacji z nim. "a opuszczając w pośpiechu Centrum Olimpijskie, zostawił teczkę i flagę Polski" - pisał.

Prezes PKOl w mediach społecznościowych wyraził ubolewanie z powodu zachowania Rutnickiego, który podczas piątkowego ślubowania polskich sportowców miał odrzucić propozycję rozmowy z Piesiewiczem.
Jak dodał szef komitetu, opuszczając w pośpiechu Centrum Olimpijskie, [Rutnicki, red.] zostawił teczkę i flagę Polski. Na dowód Piesiewicz zamieścił w sieci zdjęcie wspomnianych przedmiotów.
Minister sportu miał porzucić flagę. Jest odpowiedź resortu
Komentarz w sprawie niedawnych wypowiedzi Piesiewicza postanowiło wystosować Ministerstwo Sportu i Turystyki. W odpowiedzi na najnowszy post szefa PKOl i oskarżenia, jakie padły w nim pod adresem ministra Rutnickiego, przedstawiciele resortu poinformowali, że "stanowczo zaprzeczają tym kłamstwom".
"Minister przez cały czas trwania uroczystości miał ze sobą flagę Polski, aż do momentu wręczenia jej pani chorąży Natalii Czerwonce. Flaga jest już z naszą medalistką olimpijską i naszą reprezentacją we Włoszech" - czytamy w komunikacie ministerstwa.
ZOBACZ: Zmiany w dowództwie wojska. Nowy szef DORSZ
Wbrew twierdzeniom Piesiewicza, minister Jakub Rutnicki "został do końca uroczystości i po zrobieniu wspólnego zdjęcia, pożegnał się, a następnie udał się do Ministerstwa w celu wykonywania dalszych obowiązków", przekonywał we wpisie resort.
"Haniebne jest to, że ta flaga jest w tym momencie wykorzystywana przez prezesa PKOl do gierek politycznych i manipulacji", skwitowało ministerstwo.
Jak zapowiedział resort sportu i turystyki, kolejne kłamstwa padające z ust Radosława Piesiewicza poskutkują dla niego prawnymi konsekwencjami.
Spór o polską delegację na igrzyska. "To nie przystoi"
Konflikt ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego z szefem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławem Piesiewiczem trwarutnicki
od kilku miesięcy. Napięcie między instytucjami jest związane ze zbliżającymi się igrzyskami w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo i wysłaniem tam polskiej delegacji.
Jak wspominał w grudniu Rutnicki, "po raz pierwszy w historii brak jest jakiegokolwiek dialogu ministerstwa sportu z PKOl". Z kolei Piesiewicz podczas piątkowego ślubowania polskich sportowców zasugerował, że "by wręczyć nominację olimpijską dla ministra sportu, trzeba się osobiście spotkać", a Jakub Rutnicki nie znalazł dla niego czasu.
ZOBACZ: Premier Norwegii o konfrontacji z Trumpem. "Spojrzałem mu w oczy"
- Rolą ministra sportu i ministerstwa sportu jest przygotowanie naszych zawodników do tej najważniejszej imprezy. Jako resort przyspieszamy procedury, odpowiadamy na zapotrzebowanie związków sportowych. Co do działań prezesa PKOl Radosława Piesiewicza, które są bardzo negatywnie odbierane przez całe środowisko sportowe, a także tego, że kwestia akredytacji jest rodzajem gierek politycznych, powiem tak: to nie przystoi - komentował w poniedziałek Rutnicki.
- Co do poziomu działań pana prezesa Piesiewicza, to pozostawiam to państwa ocenie. My zrobimy wszystko, aby naszych zawodników wspierać. Także na miejscu - dodał zwracając się do dziennikarzy.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej