Budują najwyższą tamę świata. Ma być trzy razy wyższa od Big Bena

Świat

Ubogi kraj chce zrealizować monumentalny projekt hydroenergetyczny. Niewykluczone, że Zapora Rogun to kwestia "być albo nie być" dla Tadżykistanu. Państwo w Azji Centralnej potrzebuje taniej energii i silnego gospodarczego impulsu. Problem polega na tym, że w pojedynkę gigantycznej tamy raczej nie zbuduje.

Żółta koparka pracująca na ośnieżonym terenie budowy zapory wodnej.
Wikimedia Commons/ Google maps/ Canva
Trwa budowa gigantycznej zapory Rogun, która ma uratować Tadżykistan

Średnia pensja w Tadżykistanie to około 190 dolarów miesięcznie, a przerwane dostawy prądu to chleb powszedni mieszkańców. Ich życie ma poprawić stworzenie najwyższej zapory na świecie. 

Gigantyczna tama uratuje Tadżykistan? 

Zapora Rogun na rzece Wachsz ma mieć imponujące rozmiary. 335 metrów wysokości to ponad trzy razy więcej niż londyński Big Ben. Nie jest to nowa idea. Autorytarne władze azjatyckiego państwa wróciły do pomysłu, jaki pojawił się w czasach Związku Radzieckiego. Upadek ZSRR i wojna domowa w Tadżykistanie przerwały rozpoczętą w 1976 r. konstrukcję. Gdy sytuacja się uspokoiła, podejmowano próby kontynuacji, które nabrały tempa w 2016 r. 

 

Wtedy to z dużą pompą wznowiono prace, które włoska firma Salini Impregilo zobowiązała się zrealizować za 3,9 mld dolarów. Sam prezydent Emomali Rahmon pojawił się wówczas za sterami buldożera na placu budowy. Dlaczego przedsięwzięcie jest oczkiem w głowie rządu w Duszanbe? Docelowo hydroelektrownia na zaporze ma mieć moc 3600 megawatów, czyli tyle, co trzy elektrownie jądrowe. A to ma zapewnić środkowoazjatyckiej republice suwerenność energetyczną, odporność na gospodarcze wstrząsy, a nawet możliwość sprzedaży nadwyżki prądu sąsiadom.

 

ZOBACZ: "Zaginione Miasto" pod oceanem istnieje naprawdę. Tu mogło powstać życie na Ziemi

 

Projekt, który prezydent Rahmon nazwał kwestią "życia lub śmierci" i "dumą narodu tadżyckiego", jest stopniowo realizowany. W 2018 i 2019 r. otworzono dwa bloki elektrowni wodnej, więc w ograniczonym zakresie energia trafia do części domostw. Według AFP na miejscu pracuje obecnie 17 tys. osób. - Gdy budowa zostanie ukończona, Tadżykistan całkowicie wyjdzie z kryzysu energetycznego - powiedział agencji inżynier Zafar Burijew.

Partnerzy cofną pomoc? 

Według władz, jak dotąd na realizację inwestycji wydano niemal 5,2 mld dolarów. Pozostały koszt, jak szacuje agencja Standard & Poor's, to 6,4 mld. Część funduszy Tadżykowie dostali w ramach zagranicznych pożyczek i dotacji. Trwają negocjacje ws. dalszej pomocy, ale pojawiły się znaki zapytania.  

 

ZOBACZ: Czy to najdroższy megaprojekt w historii świata? Jego budowa trwała 35 lat

 

Bank Światowy po tym, jak w grudniu 2024 r. zatwierdził wsparcie o wysokości 350 mln dolarów, zamroził te środki, każąc Duszanbe spełnić szereg warunków. W styczniu 2026 r. podano z kolei, że niezależny audyt wykazał, iż obecna produkcja energii na zaporze Rogun generuje straty, a w księgach rachunkowych jest luka przekraczająca pół miliarda dolarów. Rząd zdecydował się po tym na uruchomienie 100 mln dolarów z krajowych rezerw, lecz bez pomocy zagranicznych ośrodków tama może nie powstać. 

 

Tego zresztą niektórzy by sobie życzyli. Przedsięwzięcie budzi kontrowersje wśród ekspertów z powodów ekologicznych. Ślad węglowy konstrukcji ma być wysoki, a dopięcie inwestycji na ostatni guzik po tylu latach już na starcie może sprawić, że będzie ona przestarzała.

 

Gigantyczna zapora Rogun ma uratować Tadżykistan przed kryzysem energetycznymPolsat News
Gigantyczna zapora Rogun ma uratować Tadżykistan przed kryzysem energetycznym

Źródła: opr. własne 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

red. / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie