Wypadek na Pradze-Południe. Samochód wjechał w pieszych, nie żyje dziecko
W warszawskiej dzielnicy Praga-Południe samochód wjechał w pieszych. Według wstępnych ustaleń, w okolicach Placu Szembeka jeden z samochodów nie ustąpił pierwszeństwa drugiemu, co doprowadziło do zderzenia i potrącenia osób znajdujących się w pobliżu. Jest jedna ofiara śmiertelna - 5-latek zmarł w szpitalu.

Według informacji przekazanych Interii przez rzecznika prasowego KSP, chwilę przed godz. 16 najprawdopodobniej jeden z pojazdów nie ustąpił pierwszeństwa drugiemu, co doprowadziło do potrącenia pieszych. Przy skrzyżowaniu ulic Grochowskiej, Zamienieckiej i Chłopickiego trwa akcja służb, ruch wokół jest wstrzymany.
Wypadek na Pradze-Południe. Samochód dachował i uderzył w ludzi
Rzecznik prasowy mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP bryg. Karol Kroć dodał, że pięć osób było poszkodowanych - wśród nich dziecko, które było reanimowane i w ciężkim stanie zostało zabrane do szpitala.
Rzecznik szpitala przy ulicy Niekłańskiej przekazał Interii, że z powodu ciężkich obrażeń dziecko zmarło po półgodzinnej reanimacji.
ZOBACZ: Śmierć matki i trójki dzieci w Chełmnie. Zarzuty i areszt dla właścicielki mieszkania
- Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem - przekazał w rozmowie z PAP mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji.
Jak poinformował st. asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej przekazał, że samochód uderzył w osoby przechodzące przez pasy. Na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne - miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Tragiczny wypadek przy Placu Szembeka. Nie żyje 5-letnie dziecko
Ze świadkiem wypadku, który udzielił dziecku pierwszej pomocy rozmawiała reporterka Polsat News Karolina Rosicka.
- Widziałem to co się stało (...). Jeden samochód uderzył w drugi i ten co wymusił pierwszeństwo odbił i uderzył w kobietę z dzieckiem stojących na przejściu. Dziecko było bardzo w ciężkim stanie, ludzie nie potrafili nic zrobić, nie wiedzieli co zrobić, patrzyli zamiast przewrócić dziecko na bok - opisywał mężczyzna.
ZOBACZ: Strzelanina w czeskim ratuszu. Dwie osoby zginęły, są ranni
- Ustawiłem dziecko w pozycji bezpiecznej, mówiłem do niego, nawiązałem kontakt, pytałem jak się nazywa i jeszcze na początku ten chłopiec do mnie mrugał, a potem pojawiły się służby i odsunęli mnie, żeby już udzielić profesjonalnej pomocy - relacjonował świadek i dodał, że z innym mężczyzną pomagali kierowcy z samochodu, który dachował.
Zarząd Transportu Miejskiego poinformował, że autobusy w tym rejonie przejeżdżają najbliższymi możliwymi ciągami komunikacyjnymi.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej