Oczy Kremla zwrócone w kierunku Zachodu. Eksperci o planie Putina
Postawa Władimira Putina ukazuje, że rosyjski prezydent nie będzie zadowolony z porozumienia pokojowego w Ukrainie, gdyż jego cele wykraczają poza kwestie terytorialne - ocenili analitycy ISW. Zdaniem Instytutu, Kreml szerzy fałszywą narrację o upadku obrony Ukrainy. Władze rosyjskie i wojskowi natomiast wyolbrzymiają postępy na froncie, przedstawiając drobne ataki jako kluczowe sukcesy.

Prezydent Rosji Władimir Putin w dalszym ciągu pokazuje, że nie będzie zadowolony z porozumienia pokojowego, które dotyczy jedynie Ukrainy i nie przekształci radykalnie NATO - oceniła amerykański Instytut Badań Nad Wojną (ISW). Putin stwierdził, że rosyjska wojna w Ukrainie jest "bezpośrednią odpowiedzią" na ignorowanie przez Zachód interesów Rosji poprzez rozszerzanie NATO, mimo rzekomych publicznych obietnic wobec Rosji, że sojusz tego nie zrobi.
ZOBACZ: "Odwet za atak na rezydencję Putina". Rosja potwierdza użycie Oriesznika
Pod koniec 2021 roku Rosja wystosowała ultimatum wobec NATO, które można było uznać za dążenie do zniszczenia sojuszu. Wymagało ono przekształcenia europejskiej struktury bezpieczeństwa, w tym żądań, aby NATO cofnęło się do swoich granic z 1997 roku.
"Putin wielokrotnie pokazywał, że jego żądania są większe niż te zawarte w propozycji 28-punktowego planu USA i kolejnych planach pokojowych. Putin pozostaje wierny swoim początkowym celom wojennym z 2021 i 2022 roku, które wykraczają poza kwestie terytorialne i nie ograniczają się do Ukrainy" - czytamy w raporcie ISW.
Wojna w Ukrainie. Eksperci: Rosja buduje fałszywą narrację
W ocenie think tanku Kreml nadal szerzy fałszywą narrację, jakoby obrona Ukrainy była na skraju upadku, podczas gdy dane o rosyjskich zdobyczach od początku pełnoskalowej inwazji pokazują zupełnie inną sytuację. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oznajmił, iż sytuacja w Ukrainie pogarsza się każdego dnia. Dodał, że "korytarz decyzyjny" Kijowa się "zawęża", sugerując, że Ukraina powinna ustąpić wobec żądań Rosji teraz, zanim nie będzie w stanie się bronić i w przyszłości będzie musiała się poddać.
Jak dostrzegają analitycy ISW, obrona Ukrainy nie jest jednak na skraju upadku, a ukraińskie siły były w stanie pokrzyżować szyki Rosjanom i Putinowi, nie realizując celu Kremla, jakim jest podporządkowanie całej Ukrainy. W szczytowym momencie w marcu 2022 roku rosyjskie siły zajmowały 26,16 proc. terytorium Ukrainy.
ZOBACZ: Rosja wydala dyplomatę i grozi Zachodowi. "Nie będziemy tolerować"
Kolejna ukraińska kontrofensywa, mająca na celu wypchnięcie Rosjan z Kijowa i północnej Ukrainy, zmniejszyła obszar okupowanych terytoriów do 20,21 proc. pod koniec kwietnia 2022 roku. Rosyjska kontrola nad terytorium nadal spadała - do 17,84 proc. na koniec 2022 roku po ukraińskich kontrofensywach w Charkowie i Chersoniu. Zakres kontroli Rosji nad Ukrainą pozostał stosunkowo bez zmian w 2023, 2024 i 2025 roku. Siły rosyjskie kontrolowały od 17,9 do 18,52 proc. Ukrainy w 2023 i 2024 roku. Liczba ta liczba wzrosła do 19,32 proc. pod koniec 2025 roku - ocenił ISW.
Siły rosyjskie zajęły zatem dodatkowe 1,5 proc. terytorium Ukrainy w ciągu ostatnich trzech lat. "Zdobycze Rosji były niewielkie i powolne, gdyż jednostki musiały napierać w bardzo wyniszczających atakach piechoty i nie były w stanie przywrócić manewru zmechanizowanego na polu bitwy. Zdobycze Rosji prawdopodobnie będą nadal powolne i nie doprowadzą najpewniej do szybkiego załamania linii frontu" - podkreślili eksperci.
Narracja sukcesu na Kremlu. Tak Rosja przedstawia wojnę
Militarną fikcję przedstawiają także rosyjscy wojskowi. Gen. armii Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow - zdaniem ISW - prezentuje ewidentne kłamstwa i wyolbrzymienia dotyczące postępów Rosji na polu bitwy, po to, aby promować fałszywą narrację Kremla mówiącą, że wojskowe zwycięstwo Rosji jest nieuniknione. Gierasimow stwierdził, że siły rosyjskie posuwają się naprzód praktycznie we wszystkich kierunkach na froncie, a ukraińskie próby powstrzymania rosyjskiego natarcia były nieskuteczne.
Generał podkreślał, że siły rosyjskie zajęły ponad 300 km kwadratowych terytorium w pierwszych dwóch tygodniach stycznia 2026 roku. Raport ISW zaobserwował, że siły rosyjskie zwiększyły swoją obecność na zaledwie 73,82 km kwadratowych w okresie od 31 grudnia do 13 stycznia - około jednej czwartej terytorium, które Gierasimow twierdził, że zdobyto.
ZOBACZ: Ukraińcy ograli Rosjan. Zgarnęli pokaźną nagrodę od Kremla
Rosyjski wojskowy chwalił się zajęciem dwóch małych wiosek przygranicznych na północy Ukrainy i przedstawił je jako rzekome dowody na rozległe sukcesy rosyjskie na polu bitwy. Gierasimow stwierdził, że Rosjanie rozszerzają strefę buforową w obwodach sumskim i charkowskim i w szczególności podkreślił niedawne zajęcie miejscowości Hrabowskie (na południowy zachód od miasta Sumy) oraz rzekome zajęcie Komariwki (na północny zachód od miasta Sumy).
ISW podkreślił, że linia frontu w tych rejonach była w dużej mierze uśpiona przez lata, a niedawne ograniczone rosyjskie ataki transgraniczne na wioski pod koniec grudnia 2025 roku i w połowie stycznia 2026 roku prawdopodobnie miały na celu wywołanie "efektu informacyjnego". Kreml stara się przedstawiać uderzenia na małą skalę jako otwarcie nowego sektora frontu oraz dowód na to, że ukraińska obrona załamuje się na całym teatrze działań. ISW nadal jednak ocenia, że nie ma oznak, aby siły rosyjskie prowadziły w tych rejonach dużą ofensywę lądową.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej