Tragedia w Szwajcarii. Medalista olimpijski porwany przez lawinę. Był legendą snowboardu
Nie żyje Ueli Kestenholz, brązowy medalista olimpijski w snowboardzie. 50-latek uchodził za pioniera w swojej dyscyplinie. Zginął w wyniku lawiny, jaka zeszła w niedzielę w dolinie Loetschental w szwajcarskim kantonie Valais.

O śmierci brązowego medalisty olimpijskiego poinformowała krajowa federacja narciarska (SWF), wskazując, że Ueli Kestenholz jeździł na nartach w okolicy, gdzie na wysokości około 2400 metrów zeszła lawina. Oprócz niego na miejscu znajdował się także inny narciarz, któremu udało się dotrzeć w bezpieczne miejsce.
ZOBACZ: Polska barka utknęła w Niemczech. Czekają aż roztopi się lód
Kestenholz nie miał natomiast tyle szczęścia, gdyż został porwany przez masy pędzącego śniegu. Następnie został wyciągnięty przez ratowników i przewieziony do szpitala w Sionie, gdzie niestety zmarł.
Nie żyje Ueli Kestenholz. Był pionierem w swojej dyscyplinie
O śmierci mężczyzny jako pierwsza poinformowała gazeta "Berner Zeitung", która wskazała, że Kestenholz swoją przygodę ze snowboardem rozpoczął na początku lat 90. Od tego czasu kilkakrotnie stanął na podium zawodów Pucharu Świata.
Znaczącym osiągnięciem w jego życiu było wywalczenie brązu na igrzyskach w slalomie gigancie. Doszło do tego w 1998 roku. Osiem lat później Kestenholz wystąpił w konkurencji snowcrossu, która wtedy zadebiutowała w olimpijskim programie. Wywalczył też dwa medale - srebrny i brązowy - mistrzostw globu.
ZOBACZ: Paraliż na europejskich lotniskach. Zima zaskoczyła pilotów?
Później brał udział w różnych zawodach sportów ekstremalnych, m.in. próbował sił jako paralotniarz. Jeździł również na splitboardzie. Organizował kursy i obozy dla młodzieży. Jak tłumaczył, "życie jest za krótkie, by uprawiać tylko jeden sport".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej