"Nikt nie będzie nam rozkazywał". Kraj reaguje na ultimatum Trumpa

Świat

"Nikt nam nie będzie dyktował, co mamy robić" - w ten sposób przywódca Kuby Miguel Diaz-Canel zareagował na żądania Donalda Trumpa. Prezydent USA nalegał, by kraj na Karaibach zawarł porozumienie z Waszyngtonem "zanim będzie za późno".

Donald Trump przemawia, a obok niego stoi Miguel Diaz-Canel.
Julia Demaree Nikhinson/Norlys Perez/AP
Przywódca Kuby Miguel Diaz-Canel reaguje na żądania Donalda Trumpa

Przywódca Kuby odrzucił żądanie Donalda Trumpa, by ten karaibski kraj "zawarł umowę" z Waszyngtonem. Prezydent USA ostrzegał, że Hawana zostanie odcięta od wenezuelskiej ropy i pieniędzy, na których tamtejszy system sprawowania władzy opiera się od dekad.

 

"Nikt nam nie będzie dyktował, co mamy robić" - napisał w niedzielę na platformie X pełniący urząd prezydenta Kuby Miguel Diaz-Canel. W ten sposób odpowiedział na nalegania Trumpa, by jego kraj zawarł porozumienie z USA "zanim będzie za późno".

 

ZOBACZ: Zapytano Trumpa o reżim na Kubie. "Trzeba wejść i wysadzić w powietrze"

 

Stacja CNN zauważa, że Kuba od dawna otrzymuje ogromne pakiety pomocy od bogatej w ropę naftową Wenezueli. Jednak pojmanie przez USA tamtejszego przywódcy Nicolasa Maduro oraz ogłoszenie przez Trumpa, że ​​Caracas przekaże Stanom Zjednoczonym od 30 do 50 milionów baryłek ropy, prawdopodobnie postawią Hawanę przed wyzwaniem gospodarczym.

Donald Trump grozi Kubie. "Z tym już koniec"

"Kuba przez wiele lat żyła z ogromnych ilości ropy i pieniędzy z Wenezueli. W zamian Kuba zapewniała 'usługi bezpieczeństwa' dwóm ostatnim wenezuelskim dyktatorom, ale z tym już koniec!" - napisał Trump w niedzielę w Truth Social. "Nie będzie więcej ropy ani pieniędzy dla Kuby - zero!" – dodał, zanim zażądał zawarcia umowy. Nie sprecyzował jednak, na czym miałoby polegać porozumienie z Hawaną.

 

ZOBACZ: Irańskie MSZ grozi USA i Izraelowi. "Republika Islamska w pełni przygotowana"

 

Tymczasem władze Kuby podały, iż "w walkach" podczas operacji USA mającej na celu pojmanie Maduro zginęło 32 obywateli. Diaz-Canel odrzucił wówczas "wszelką ingerencję z zewnątrz" w sprawy Kuby.

 

- Kuba nie jest agresorem, Stany Zjednoczone atakują ją od 66 lat. Kuba przygotowuje się, gotowa bronić ojczyzny do ostatniej kropli krwi - ​​mówił Diaz-Canel. Odnosząc się najpewniej do Trumpa, dodał, że ci, którzy wszystko, "nawet ludzkie życie", zamieniają w biznes, nie mają moralnego prawa oskarżać jego kraju.

"USA zachowują się jak przestępcy". Wrze na Kubie

Pełniący funkcję ministra spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez stwierdził z kolei, że jego kraj ma "absolutne prawo" do importowania paliwa od swoich partnerów gospodarczych bez ingerencji USA i odrzucił twierdzenie Trumpa, iż ​​Kuba wymieniała usługi bezpieczeństwa na wenezuelską ropę i pieniądze.

 
- Stany Zjednoczone zachowują się jak przestępczy i niekontrolowany hegemon, który zagraża pokojowi i bezpieczeństwu nie tylko Kuby i tej półkuli, ale całego świata - stwierdził Rodriguez.

 

Na pokładzie Air Force One Trump mówił później, że Stany Zjednoczone "rozmawiają z Kubą", ale nie podał, na jakim szczeblu odbywają się te dyskusje. Prezydent USA stwierdził, że jednym z tematów, które chce poruszyć, są "ludzie, którzy przybyli z Kuby i zostali zmuszeni do opuszczenia kraju lub pozostawieni pod przymusem".

 

ZOBACZ: Donald Trump sugeruje, że Rubio mógłby zostać prezydentem Kuby

 

Stany Zjednoczone od dawna dążą do ​​zmiany reżimu komunistycznej Kuby gdzie od 1961 roku obowiązuje socjalistyczny system polityczny oparty na zasadzie "jedno państwo, jedna partia". Kluczowym zwolennikiem tych zmian jest w gabinecie Trumpa sekretarz stanu Marco Rubio - syn kubańskich imigrantów, który dorastał w środowisku emigrantów w Miami.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Marta Stępień / wka / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie