Polskie służby uczulają przed podróżą do Czech. Można stracić tablice
W Czechach policja może zabrać tablice rejestracyjne kierowcy i w ten sposób uniemożliwić mu dalszą jazdę. Co więcej, jest to zgodne z prawem, nawet jeśli kierujący nie złamał żadnego przepisu drogowego. Na baczności powinni się mieć zwłaszcza użytkownicy samochodów w leasingu. Przed wyjazdem warto upewnić się, że dostawca auta nie ma zaległości za południową granicą.

Nowelizacja ustawy o Policji Republiki Czeskiej, wprowadzona cztery lata temu, daje tamtejszym funkcjonariuszom szerokie uprawnienia. Jeśli zatrzymają pojazd, na którym ciąży niezapłacony mandat, mają prawo wyegzekwować należność lub zakazać dalszej jazdy, nawet jeśli za kierownicą siedzi osoba, która nie popełniła żadnego wykroczenia.
Zatrzymane auto w Czechach, choć kierowca nic nie zrobił
Przekonał się o tym niedawno jeden z użytkowników Instagrama, Tomek Scheller znany jako toma_sch. Opublikował nagranie, w którym opowiada, że pojechał do sąsiedniego państwa samochodem, który ma w leasingu na swoją firmę. Wracając, został skontrolowany i... "uziemiony".
ZOBACZ: Nowe prawo już od marca. Ważne zmiany dla "młodych" kierowców
Mundurowi po sprawdzeniu dokumentów oświadczyli, że muszą zdjąć tablice rejestracyjne. Scheller poprosił o wyjaśnienia, bo nie miał żadnych zaległości. Funkcjonariusze odpowiedzieli, że owszem, on sam nie zrobił nic złego, ale "leasingodawca, czyli bank, ma w Czechach nieuregulowane mandaty innych kierowców" - informuje w materiale wideo.
Mężczyzna miał możliwość, aby ruszyć dalej po opłaceniu tych należności. Ponieważ okazało się, że dług to równowartość 25 tys. złotych, zrezygnował.
- Nie mam tablic, więc czekam na transport, wracam do domu, auto tu zostaje - dodał Scheller, który zdążył już odebrać samochód po tym, jak przedsiębiorstwo skontaktowało się z policją i opłaciło kary, jak się okazało, niektóre "ponad dwuletnie".
MSZ ostrzega kierowców
Przykra niespodzianka potrafi spotkać za południową granicą Polski wielu kierowców, przed czym ostrzegają MSZ i polska ambasada w Pradze.
ZOBACZ: Nowe zasady prawa jazdy. Zmiany w UE istotne dla starszych kierowców
W komunikacie poinformowano użytkowników wyleasingowanych osobówek i ciężarówek, że czeska policja może upomnieć się o zwrot należności przy kontroli drogowej, zarówno od kierującego, jak i od właściciela pojazdu. Grożący mandat to kwota obejmująca całościowe zadłużenie usługodawcy. Jeśli kierowca nie ma możliwości uregulowania tej należności (jest opcja, aby to zrobić na miejscu zarówno kartą, jak i gotówką), funkcjonariusze są uprawnieni do zatrzymania tablicy lub nałożenia blokady.
"Przed wyjazdem do Czech upewnij się, że firma leasingowa, z której usług korzystasz, ma uregulowane zobowiązania" - zaapelowano do turystów.
Ewentualna wpadka nie zawsze musi oznaczać unieruchomienie pojazdu. Informacje publikowane przez czeskie służby wskazują, że w uzasadnionych przypadkach policjanci mogą odstąpić od zatrzymania, np. gdy chodzi o kierowców z niepełnosprawnościami, przewóz dzieci o ograniczonej sprawności ruchowej albo transport osób, zwierząt, towarów niebezpiecznych lub szybko psujących się w ramach działalności gospodarczej. Nie zmienia to jednak faktu, że zaległe grzywny muszą zostać uregulowane.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej