Myśliwi czy kłusownicy? Cała prawda o polowaniach w Polsce

Polska

Bulwersujące ustalenia reporterów Polsat News. Czy polscy myśliwi strzelają do zwierząt, które są pod ochroną? I czy wystarczy zapłacić, żeby w polowaniu wziął udział każdy, nawet osoby nieletnie? Dziennikarskie śledztwo ujawnia, jak za pieniądze myśliwi chcą łamać prawo.

Widok przez celownik broni na krajobraz polny i jednocześnie obraz wilka stojącego na kamieniu w lesie.
Polsat News
Polowanie na wilki budzi kontrowersje i jest tematem depeszy Polsat News

Wilk szary od niemal 30 lat jest pod ścisłą ochroną - zabijanie, polowanie czy inne działania powodujące szkody dla tych zwierząt, to poważne przestępstwo, za które grozi nawet pięć lat więzienia. Ujawniamy, jak myśliwi zrzeszeni w PZŁ przyznają się do kłusownictwa...

 

Niedawno w reportażu "Polowanie na kasę" pokazaliśmy, jak myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim godzili się, by w polowaniach komercyjnych wzięła udział osoba, która nie ma pozwolenia na broń i nie jest myśliwym.

"Polowanie na kasę". Polski Związek Łowiecki reaguje na reportaż

Nasze ustalenia doprowadziły do zawiadomienia prokuratury przez Polski Związek Łowiecki.

 

- Podane w reportażu fakty wymagały naszej interwencji. Podjęto m.in. decyzję, by przeprowadzić kontrole we wszystkich kołach łowieckich, które prowadzą polowania komercyjne - tłumaczy prof. Dariusz Gwiazdowicz, pełnomocnik ds. komunikacji PZŁ.

 

Z naszych informacji wynika, że niektóre polowania, z wyznaczonym już terminem, zostały odwołane, a w samych kołach łowieckich i nadleśnictwach nasze ustalenia odbiły się głośnym echem.

 

Odwiedzamy jeszcze raz myśliwego, który organizuje polowania, a którego pokazaliśmy w poprzednim reportażu. Łowczy prowadzi biuro polowań - to u niego można wykupić komercyjne strzelanie do zwierząt i to on zgodził się, by w takim polowaniu wzięły udział osoby, które nie mają nawet pozwolenia na broń, uprawnień myśliwskich i na polowaniu nie powinny nigdy się znaleźć.

 

- Oglądał pan? 

- Oglądałem. 

- Pan kłusownik? 

- Nie, czemu?

- No jak czemu? Zacytować pana wypowiedź? Żałuje pan, nie żałuje? 

- Nic się nie odnoszę, nie będę komentował tego. 

- Wie pan, że prokuratura się będzie zajmować sprawą?

- Trudno, niech się zajmuje. 

 

ZOBACZ: Zawiadomienie do prokuratury. Polski Związek Łowiecki reaguje na reportaż Polsat News

 

Kolejna osoba, która pomagała w organizacji polowania i pytała nas o dane osób, które nie są myśliwymi, a mają strzelać do zwierząt - została dyscyplinarnie zwolniona przez PZŁ "za rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa, przepisów prawa łowieckiego". Skontaktowaliśmy się z tym człowiekiem, ale odmówił komentarza.

"Polowanie na kasę - Kłusownicy". Nowe ustalenia dziennikarzy Polsat News

Czy to jedyne nieprawidłowości, z którymi uporać musi się Polski Związek Łowiecki? To kolejne nasze ustalenia…

 

Kola łowieckie w Polsce, czyli sami myśliwi, którzy podlegają pod PZŁ organizują coś co nazywa się polowaniem komercyjnym. To prawnie dozwolona forma polowania, która często moralnie wzbudza ogromne kontrowersje. Każdy z uczestników musi mieć pozwolenie na broń i ukończony kurs łowiecki wydany przez PZL. W polowaniu nie może brać udziału osoba niepełnoletnia - nie ma tu ustępstw - tak stanowi prawo.

 

Polowanie nadzoruje osoba z koła łowieckiego - a za ustrzeloną podczas polowania zwierzynę - trzeba zapłacić. I tu zaczyna się biznes.

 

- PZŁ gospodaruje zwierzyną w stanie wolnym, czyli majątkiem nas wszystkich, ale jeśli ona dostaje kulę, to staje się majątkiem PZŁ. To najszybsza prywatyzacja - opowiada Radosław Ślusarczyk z Państwowej Rady Ochrony Przyrody, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i dodaje: - Z punktu widzenia przyrodniczego mówimy: zakaz dokarmiania. Myśliwi wyrzucają do lasów około 100 tys. ton karmy rocznie. Po co im tak wysoki stan populacji zwierząt? To stało się rodzajem biznesu. Im więcej zwierząt, tym więcej możemy sprzedać polowań.

"Na jednym wypadzie tygodniowym zostawiają po 50-60 tys. zł"

Dzwonimy do jednego z nadleśnictw, żeby umówić się na polowanie.

 

- Mamy jeszcze wolną zwierzynę do odstrzelenia, a miejsc tyle, ile będziecie potrzebować, bo nawet mogę nowe terminy ruszyć, jeżeli to będzie grupa zorganizowana, powiedzmy 15 osób, to mogę nawet tylko pod was polowanie zorganizować. Większość ludzi, którzy do nas przyjeżdżają, to są biznesmeni, to są ludzie, którzy zostawiają u nas na jednym wypadzie tygodniowym po 50-60 tys. zł - mówi przedstawiciel jednego z nadleśnictw.

 

Pytamy, czy w polowaniu będą mogli wziąć udział dwaj nastolatkowie w wielu 16-17 lat.

 

- Powiem, że tak. Nie ma problemu z tym, natomiast absolutnie niepolujący wtedy. Natomiast jako udział w polowaniu, niewpisani jako… nie będą na umowie, będą po prostu osobami towarzyszącymi. (…) Nie widzimy problemu, ja muszę szefową poinformować, no bo to jest wtedy jednak niezgodnie z prawem, bo niepełnoletnich na polowanie nie można. Ale myślę, że szefowa nie będzie widziała też przeszkody. Ja bym proponował wtedy spotkanie z szefową moją, z panią nadleśniczy - odpowiada.  

 

To zapis naszego spotkania z nadleśniczą.

 

Nadleśnicza: Samo polowanie to 1400 zł od osoby. Regulamin polowania zbiorowego, który ustaliliśmy w tym miesiącu. W polowaniu nie mogą uczestniczyć osoby, które nie są uprawnione do wykonywania polowania oraz osoby niepełnoletnie. 

Reporter: Dwie osoby będą poniżej 18. roku życia. Dwóch 16-latków, rozumiem, że oni nie mogą brać udziału w samym polowaniu, ale mogą się patrzeć, przyjechać, zobaczyć jak to wygląda, bo dwóch mamy takich od prezesów synów.

Nadleśnicza: No domyślam się, wie pan. Ja poluję z rodzicami od dziecka. Dla mnie to nie było problemu, żeby wypatroszyć zwierzynę, zastrzelić. Moje dzieci też tym żyją. Niestety jesteśmy jednostką państwową, prawo obowiązuje nas bezwzględnie, osoby niepełnoletnie nie mogą uczestniczyć w czynnościach polowania. Aczkolwiek, jeżeli będziecie zainteresowani, to w trakcie trwania polowania możemy wyznaczyć pracownika, który zabierze te dwie osoby na ambonę, bez oczywiście wszelkich sprzętów, tylko wyłącznie z lornetką. Usiądzie z nimi na ambonie, czy też na zwyżce, no i będą uczestniczyć nie w polowaniu, ale będą w terenie, będą mogli uczestniczyć w pokocie. 

 

ZOBACZ: Polsat News Ujawnia. "Śmierć Bartłomieja Miecznikowskiego"

 

Przypomnijmy, przepisy łowieckie zabraniają polowania w obecności lub przy udziale osób poniżej 18. roku życia na każdym z etapów polowań. Za złamanie tego zakazu grozi kara pozbawienia wolności do roku.

 

- Ja jej podrzuciłem ten pomysł, także, będą po prostu zagospodarowani ci chłopacy w sposób bezpieczny, żeby to nie podlegało pod polowanie, a też żeby mieli zabawę i też coś tam widzieli i się dobrze bawili. Po prostu nie będzie przy nich broni, a będą brali udział w ogólnej uroczystości. I już ich w ogóle nie liczymy jako polowanie, obsługujemy ich w gratisie w tym wypadku - tłumaczył nam później przedstawiciel nadleśnictwa, który miał zorganizować polowanie.

 

"Spędź czas ze swoim dzieckiem na polowaniu, daj mu możliwość oddania strzału"

Przy podobnych naruszeniach prawa - wraca dyskusja o udziale dzieci i młodzieży w polowaniach.

 

W sierpniu na Lubelszczyźnie ginie 60-letni mężczyzna. Wieczorem miał wyjść przed dom, 150 metrów dalej trzech myśliwych polowało na dzika. Wiadomo, że śmiertelny strzał rozerwał płuco mężczyzny. Myśliwy miał pomylić człowieka z dzikiem. Prokuratura w Lublinie potwierdziła nam, że w polowaniu uczestniczył 12-letni chłopiec, został wywieziony zanim na miejsce przyjechali śledczy. Chłopiec to syn myśliwego, któremu postawiono zarzut zabójstwa.

 

Czy polskie dzieci biorą udziału w polowaniach? Są osoby i firmy, które to umożliwiają - odbywa się to poza granicami kraju. Jedno z biur polowań tak zachwala swoją ofertę:

 

"Zrób sobie i swojemu dziecku prezent. Autorski program. Zabierz swoje dziecko na jego pierwsze polowanie do Namibii, będzie miało możliwość uczestniczenia w łowach i polowania.  Nie ma ograniczeń w odstrzale zwierzyny związanych z pakietami, strzelasz to, co chcesz

 

Spędź czas ze swoim dzieckiem na polowaniu, daj mu możliwość oddania strzału, ucz go swojej pasji i miłości do łowiectwa, nie czekaj aż skończy 18 lat".

 

- Jest to w Polsce kompletnie zakazane, takie jest prawo. Jeżeli myśliwy wyjeżdża za granicę, nie obowiązuje go polskie prawo, nie ma ograniczeń - mówi nam przedstawicielka firmy.

 

ZOBACZ: Ogromne pieniądze i kontrowersyjna rozrywka. Dziennikarska prowokacja w Polsat News Ujawnia

 

Kontaktujemy się z kolejną osobą, która organizuje polowania w Czechach - tam prawo pozwala na uzyskanie licencji łowieckiej od 16. roku życia. To nie oznacza, że polscy nastolatkowie mogą tam strzelać. Myśliwy-organizator, który zrzeszony jest w Polskim Związku Łowieckim, jest jednak w stanie łamać prawo poza granicami Polski 

 

- Nie ma najmniejszego problemu. Nie będą, nie będą strzelać, no. Chyba, że ktoś tam z boku nie zobaczy, ale… Jakoś tam jeden strzał, czy dwa. Aby kogoś nie postrzelił. Spróbujemy coś tam pomóc - mówi, gdy podajemy się za potencjalnych klientów.  

"Polski myśliwy kupi odstrzał na złotomedalowego kozła"

W Polsce mamy prawie 133 tysiące myśliwych, w ostatnich 25 latach ich liczba wzrosła o ponad 25 tysięcy. Czy na pewno myśliwi strzelają tylko dlatego, żeby - jak mówią - gospodarować zasobami? Oczywiście, że nie.

 

Na stronach internetowych, gdzie zrzeszają się polscy myśliwi znajdziemy takie ogłoszenia:

 

"Polski myśliwy kupi odstrzał na złotomedalowego kozła w następnym sezonie. Dojadę w każde miejsce w Polsce, praktycznie z dnia na dzień. Cena do uzgodnienia."

 

Złotomedalowy kozioł to samiec sarny o porożu, które jest trofeum dla myśliwych. Komisja łowiecka ocienia ich wyjątkowość, przyznając punkty. Dla myśliwego odstrzelenie złotomedalowego kozła najczęściej jest prestiżem. Tu już nie mówi się o gospodarce zasobami leśnymi.

 

Żeby to udowodnić odpowiadamy na ogłoszenie myśliwego - podajemy się za pracownika jednego z nadleśnictw. 

 

- Szukam jakiegoś "medalu", zależy teraz jaka cena u was. Jak to u was wygląda mniej, więcej. To jest tylko dla mnie, ja kozłów nie mam takich, jak się zdarza jakiś "brąz" to raz na parę lat, gdzie zawsze go i tak "komercyjny" strzela, "dewizowiec" tak zwany. Nie ma, nie ma u nas takich mocnych kozłów, a chciałbym takiego ustrzelić. Ja chcę mocnego rogacza. Ja się mogę tym pochwalić - zaznacza.

 

ZOBACZ: "Prawo Strachu". Polsat News Ujawnia: Prawdziwe historie ofiar stalkingu

 

Myśliwemu z Polskiego Związku Łowieckiego tak bardzo zależy na odstrzale medalowego kozła, że jest w stanie łamać prawo. 

 

- Ja mogę normalnie się umówić z myśliwym, który wie, gdzie chodzą takie kozły i na jego konto strzelić. Mi to jest obojętnie. Wiem, że złamię prawo wtedy, ale ludzie tak polują. (…) Widzi pan, że jest kozioł, dzwoni pan do mnie i mówi: "słuchaj, za dzień, dwa masz być u mnie, jesteś gotowy". Możemy się tak dogadać, nie ma problemu. Do nas czasami tak myśliwi przyjeżdżają na inne rzeczy - tłumaczy.

"Wszyscy już mają wilki"

Myśliwy opowiada nam o swojej łowieckiej przeszłości, która wydaje się być szokująca.

 

- Wie pan co, wszyscy już mają wilki, a to, co ktoś będzie robił, no to ja przez telefon nie będę na razie rozmawiał. Możemy sobie osobiście porozmawiać. Bo co "zbiorówkę" robimy, to są wilki, ale jeszcze nie ma tak, że się strzela na "zbiorówce". Są koła, co coś myślą. Jak się spotkamy, to pogadamy. Jak pan chce, to dopiero przyszły sezon, my się najpierw musimy spotkać, ja muszę u was zapolować i dopiero. To nie jest na telefon, wie pan, jaka to jest śliska sprawa. (…) Jestem w stanie zorganizować… muszę znaleźć kontakt i powiem panu, że to są "standardowe, stare miejsca", jeśli pan wie, o czym mówię. Ładna przygoda, byłem tam parę razy, bo ja już, to co miałem załatwić, to załatwiłem. Jest tam duża możliwość, nie - mówi myśliwy.

 

Wilk w Polsce jest pod ścisła ochroną. Odstrzał jest możliwy tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy na przykład występuje zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Za zabicie wilka grozi nawet do pięciu lat więzienia. 

 

Po raz kolejny o naszych ustaleniach powiadomiliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które nadzoruje Polski Związek Łowiecki. 

 

ZOBACZ: "Śmierć Bartłomieja Miecznikowskiego". Mocne oskarżenia rodziny, szokujące nagrania

 

Każdego roku w Polsce myśliwi, także na polowaniach komercyjnych, odstrzeliwują około miliona zwierząt. 

 

Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje że aż 86 procent Polek i Polaków opowiada się za wprowadzeniem obowiązkowych badań lekarskich dla myśliwych, także tych psychologicznych. Nie tylko w momencie uzyskiwania pozwolenia na broń, ale cyklicznie. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Michał Lao / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie