Moskwa reaguje na ataki w Wenezueli. Trump ma "swoją wojnę"
"Bez wątpienia Wenezuela nie stanowiła żadnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych" - oświadczył wiceprzewodniczący Rady Federacji Rosyjskiej Konstantin Kosaczew komentując ataki na tamtejsze miasta. Senator Aleksiej Puszkow mówi zaś o "swojej wojnie" Trumpa.

W godzinach porannych światowe agencje poinformowały o wybuchach słyszalnych w stolicy Wenezueli, Caracas. Doniesienia, po kilkudziesięciu minutach, potwierdzone zostały przez lokalne władze.
Przywódca kraju Nicolas Maduro zdecydował o ogłoszeniu stanu wyjątkowego, a także postawienia armii w stan najwyższej gotowości.
Wybuchy w Wenezueli. Pierwsze reakcje z Moskwy
Wydarzenia z Wenezueli natychmiast spotkały się z reakcją polityków z całego świata. Komentarz w tej sprawie opublikował w mediach społecznościowych Konstantin Kosaczew, wiceprzewodniczący Rady Federacji Rosyjskiej.
ZOBACZ: "USA przeprowadzają ataki na terytorium Wenezueli". Media donoszą o "rozkazie Trumpa"
"Bez wątpienia Wenezuela nie stanowiła żadnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych - ani militarnego, ani humanitarnego, ani karnego, ani narkotykowego (co ostatnio potwierdza wyspecjalizowana agencja ONZ" - napisał.
"Dlatego obecna operacja wojskowa, jak również działania przeciwko Wenezueli w ostatnich dniach i tygodniach, nie mają żadnych podstaw merytorycznych" - dodał.
W dalszej części wpisu rosyjski polityk wyraził przekonanie, że większość krajów świata skrytykuje władze Stanów Zjednoczonych.
"Jestem przekonany, że globalna większość zdecydowanie zdystansuje się od ataku na Wenezuelę i potępi go. Globalna mniejszość będzie musiała stawić czoła druzgocącym katuszom, które na nowo zdefiniują wartości i interesy, albo nieodwołalnie porzucą je na śmietnik w obliczu geopolitycznych interesów sojuszu transatlantyckiego" - podkreślił.
Wenezuela. Senator Puszkow o "swojej wojnie" Trumpa
Głos w sprawie, również w mediach społecznościowych, zabrał także senator Aleksiej Puszkow. W swoim wpisie polityk stwierdził, że to już kolejna wojna rozpoczynana przez Stany Zjednoczone.
ZOBACZ: "Natychmiastowe przejście do walki". Maduro reaguje na eksplozje w Wenezueli
"Rok 2026 rozpoczął się nową wojną - kolejną wojną rozpoczętą przez USA w obliczu braku zagrożenia dla ich bezpieczeństwa ze strony celu. Agresja na Wenezuelę jest już czwartą wojną w XXI wieku rozpoczętą i prowadzoną przez Stany Zjednoczone" - wskazał.
"Do tej pory Trump, w przeciwieństwie do Clintona, Busha Jr., Obamy i Bidena nie miał "swojej" wojny. Teraz ma" - podsumował.
Amerykański atak na Wenezuelę. "Zabrali całą naszą ropę"
Po godz. 10 czasu polskiego Donald Trump przekazał, że Nicolas Maduro wraz z żoną zostali pojmani i wywiezieni z kraju. "Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojoną na szeroką skalę operację przeciwko Wenezueli i jej przywódcy" - przekazał Trump w Truth Social.
Według Białego Domu dyktatura Nicolasa Maduro sprzyjała kartelom narkotykowym, które zapewniały dostawy do USA. W ostatnich tygodniach amerykanie bombardowali łodzie, którymi transportowane miały być narkotyki. W nalotach zginęło 110 osób.
Pod koniec listopada "Wall Street Journal" podał, że Trump i Maduro przeprowadzili rozmowę telefoniczną. Amerykański prezydent miał postawić Wenezuelczykowi ultimatum - albo odda władze, albo USA rozważą inne opcje, łącznie z użyciem siły.
W połowie grudnia Trump wskazał na inne motywacje działań amerykanów w Wenezueli. Prezydent USA podczas spotkania z dziennikarzami otwarcie stwierdził, że chodzi o odzyskanie dostępu do wenezuelskich złóż ropy naftowej.
"Pamiętacie, zabrali nam wszystkie prawa do energii. Zabrali całą naszą ropę… i chcemy ją odzyskać. Zabrali ją. Zabrali ją nielegalnie" - mówił stacji SkyNews Trump, odnosząc się do zarządzonej jeszcze przez Hugo Chaveza nacjonalizacji wenezuelskiego sektora naftowego w 2009 r.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej