Trump po ataku nawiązał do inwazji Rosji. "To takie prymitywne"
- Zdecydujemy, co dalej w Wenezueli; nie możemy pozwolić, by miejsce Nicolasa Maduro zajął ktoś podobny do niego - przekazał telewizji Fox News Donald Trump. Dodał, że atak na Wenezuelę jest sygnałem, że inne kraje "nie będą już pomiatać" USA. Prezydent chwalił też postawę wojska, kontrastując "chirurgiczną" operację z rosyjską inwazją Ukrainy.

- Amerykańskie siły wojskowe schwytały prezydenta USA Nicolasa Maduro, nie ponosząc żadnych ofiar. Mamy kilku rannych. Na miejsce wróciły też wszystkie amerykańskie samoloty i śmigłowce, choć jeden śmigłowiec został uszkodzony - przekazał Donald Trump w telefonicznej rozmowie ze stacją Fox News.
Przyznał też, że USA czekały cztery dni na rozpoczęcie operacji, aż polepszą się warunki pogodowe oraz że po raz ostatni rozmawiał z Maduro tydzień temu, a ten "do końca chciał negocjować". Przypomniał, że około tygodnia wcześniej żądał od Maduro ustąpienia, a teraz ostatecznie zdecydował, że nie będzie już z nim negocjował.
Trump przyznał, że decyzja o rozpoczęciu operacji "mogłaby okazać się bardzo głupia, gdyby się nie udała", ale zaznaczył, że nie mógł pójść na układ z Maduro bo "to co zrobił z narkotykami było bardzo złe". Oskarżył go też o sprowadzanie do USA przestępców.
ZOBACZ: Zarzuty dla Nicolasa Maduro. Prokurator Generalny ujawnia szczegóły
Po ataku Maduro trafił na okręt desantowym USS Iwo Jima, docelowo wraz z żoną ma zostać przetransportowany do Nowego Jorku, gdzie usłyszy zarzuty związane z przestępczością narkotykową.
Prezydent USA powiedział, że obserwował operację ze swojej rezydencji w Mar-a-Lago. - To było po prostu niesamowite, niesamowita robota, jaką wykonali ci ludzie. Nikt inny nie mógłby tego zrobić - ocenił działania US Army.
Co dalej z Wenezuelą? Donald Trump zabrał głos
Prezydent USA mówił o dalszych decyzjach po schwytaniu Nicolasa Maduro.
- Cóż, podejmujemy tę decyzję teraz. Nie możemy ryzykować i pozwolić, by ktoś inny przejął władzę i kontynuował to, co było. Dlatego podejmujemy tę decyzję teraz. Będziemy w nią bardzo zaangażowani. Chcemy zapewnić wolność ludziom, z którymi chcemy mieć dobre relacje. Myślę, że Wenezuelczycy są bardzo, bardzo szczęśliwi, ponieważ kochają Stany Zjednoczone - powiedział Trump.
ZOBACZ: "Prawdziwa specjalna operacja". Generał Polko o ataku USA na Wenezuelę
Pytany, czy chce, by władzę przejęła liderka opozycji Maria Corina Machado, odparł "zobaczymy", zaznaczając, że kraj wciąż ma wiceprezydentkę. Stwierdził przy tym, że członkowie reżimu Maduro nie byli wobec niego lojalni, a tych, którzy pozostaną lojalni, czeka ciężki los.
Mniej więcej w tym samym czasie Reuters podał, że wiceprezydent Delcy Rodriguez opuściła kraj i przebywa w Rosji.
Trump zaznaczył, że członkowie reżimu Maduro nie byli wobec niego lojalni, a tych, którzy pozostaną lojalni, czeka ciężki los. Ocenił jednak, że większość ludzi reżimu "nawróciła się" i że ta postawa będzie brana pod uwagę. Zaznaczył, że wybory prezydenckie w Wenezueli były sfałszowane.
Zdawał się też bagatelizować obawy o to, że Stany Zjednoczone będą zmuszone do długiego zaangażowania w sprawy wewnętrzne Wenezueli, jak w przypadku interwencji w Iraku. Podkreślił, że musiał podjąć działania zbrojne przeciwko Wenezueli, porównując przemyt narkotyków i wywołane nim ofiary przedawkowań do wojny.
- Myślę, że to wysyła sygnał, że nie będziemy już dalej pomiatani jako kraj przez te kraje, gdzie chcemy być politycznie poprawni cały czas. Oni zabijają naszych ludzi. Gdybyśmy mieli wojnę i stracili 300 tys. ludzi (...) w wojnie secesyjnej zginęło 600 tys. - kontynuował.
Prezydent bardzo chwalił też postawę wojska, kontrastując błyskawiczną i "chirurgiczną" operację z rosyjską inwazją Ukrainy.
- Nikt nie jest w stanie nas powstrzymać. Nikt nie ma takich zdolności, które my mamy. Wiecie, kiedy patrzyłem na wojnę Rosji, która trwa i trwa, i trwa, i wszyscy giną... to takie prymitywne, okropne - powiedział Trump.
Wenezuelska ropa a atak USA. Trump zapowiada
Prezydent USA zapowiedział też, że jego kraj będzie mocno zaangażowany w przemysł wydobywczy Wenezueli. - Mamy najwspanialsze firmy naftowe na świecie, największe, najlepsze i będziemy bardzo zaangażowani - podkreślał.
To kolejny raz, gdy prezydent USA zabiera głos po ataku na Wenezuelę. Wcześniej opublikował wpis w mediach społecznościowych, a o 17:00 ma wystąpić na konferencji prasowej.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej