Grzegorz Braun przed sądem. Europoseł złożył zaskakujący wniosek

aktualizacja: Polska

W poniedziałek odbyła się pierwsza rozprawa w sprawie Grzegorza Brauna oskarżonego m.in. o zgaszenie świecy chanukowej w Sejmie i naruszenie nietykalności cielesnej kilku osób. Polityk nie przyznał się do winy wskazując, że "działał w interesie rodaków". Wcześniej stwierdził, że prowadzący rozprawę jest "neosędzią" i zażądał jego wyłączenia.

Grzegorz Braun w garniturze i z opaską na oku, trzymający dokumenty.
PAP/Paweł Supernak
Grzegorz Braun podczas pierwszej rozprawy sądowej w jego sprawie

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe miała miejsce pierwsza rozprawa z udziałem Grzegorza Brauna. Proces dotyczy zgaszenia przez europosła świecy chanukowej w Sejmie przy pomocy gaśnicy. Do incydentu doszło 12 grudnia 2023 roku.

 

Prokuratura oskarżyła polityka o "obrazę uczuć religijnych wyznawców judaizmu". Ponadto śledczy zarzucają mu naruszenie nietykalności cielesnej oraz spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu u kobiety, która próbowała go powstrzymać.

 

ZOBACZ: Rosyjscy agenci w partii Brauna? Minister ds. służb specjalnych Tomasz Siemoniak odpowiedział

 

Akt oskarżenia dotyczy również wtargnięcia Brauna i jego zwolenników do budynku Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 r. Były kandydat na prezydenta w trakcie swojej "interwencji" zaatakował dyrektora placówki, doktora Łukasza Szumowskiego.

 

Śledczy zarzucają również Braunowi m.in. zniszczenie mienia. Decyzją Parlamentu Europejskiego polityk stracił w maju tego roku immunitet, co umożliwiło postanawianie go przed sądem.

Grzegorz Braun stanął przed sądem

Prok. Artur Wańdoch po godz. 13 odczytał akt oskarżenia. Później sąd odczytywał obszerne wyjaśnienia Brauna - złożone podczas śledztwa - odnoszące się do poszczególnych zarzuconych mu czynów. Europoseł rozpoczął także składanie wyjaśnień przed sądem. Zapewnił, że będzie także odpowiadał na pytania.

 

- Nie przyznaję się do winy, chlubię się tym, że mogłem występować w interesie moich rodaków - oświadczył Braun po odczytaniu aktu oskarżenia. Dodał, że "nie ma wątpliwości, iż to proces polityczny".

 

Jak dodał, działał "zgodnie z obowiązkami, jakie nakłada na niego pełnienie mandatu posła". - Nie zasługuję na karę - podkreślił Braun.

 

Oskarżony zaznaczył, że jeśli chodzi o zarzucone mu czyny, to występował "w obronie przed uciskiem reżimu covidowego, w obronie przed rytualną przemocą i pedagogiką wstydu uprawianą przez Niemców w Polsce i (…) przed manifestowaniem żydowskiej supremacji w Polsce".

 

ZOBACZ: Braun chce "normalizacji w polityce wschodniej". Partia napisała list do Ławrowa

 

Pełnomocnicy poszkodowanych instytucji, będący oskarżycielami posiłkowymi, sygnalizowali sądowi, że wyjaśnienia oskarżonego w części nie łączą się ze sprawą.

 

Poniedziałkowa rozprawa zakończyła się około godz. 15.30. Sąd poinformował, że kolejna rozprawa - podczas której Braun ma kontynuować swoje wyjaśnienia - została wyznaczona na 12 stycznia przyszłego roku.

 

Natomiast przesłuchania pierwszych ośmiu świadków wyznaczono na koniec stycznia przyszłego roku. Mają oni złożyć zeznania w wątku zajścia w Sejmie sprzed dwóch lat. Wątek zgaszenia świec chanukowych ma być bowiem pierwszym, który sąd ma badać w tym procesie.

Zamieszanie na procesie Brauna. Polityk zażądał wyłączenia sędziego

W sądzie od rana panowała nerwowa atmosfera. Pod budynek sądu przybyła niewielka grupka zwolenników polityka, a do pilnowania porządku skierowano dodatkowych policjantów. Tuż po rozpoczęciu rozprawy warszawski sąd rejonowy ogłosił przerwę ze względu na fakt, iż europoseł złożył wnioski o wyłączenie sędziego i zmianę oskarżającego prokuratora.


- Szczęść Boże wysoki sądzie. Wnoszę o wyłączenie sędziego ze składu sądzącego - rozpoczął zasiadający na ławie oskarżonych Braun, wkrótce po sprawdzeniu obecności.

 

ZOBACZ: Immunitet Grzegorza Brauna. Jest decyzja Parlamentu Europejskiego

 

Polityk wyjaśnił, że chodzi mu o status sędziego Marcina Brzostko, który zdaniem Brauna jest "neosędzią". Ostatecznie przerwa w rozprawie potrwała trzy godziny, a prawicowy polityk w tym czasie rozmawiał i modlił się ze swoimi zwolennikami.

 

Prokurator Artur Wańdoch określił wniosek o wyłączenie sędziego jako "absurdalny". Podobnie odniósł się do wniosku o zmianę prokuratora, zaznaczając, że śledztwo w sprawie było przeprowadzone "wszechstronnie z uwzględnieniem wszystkich przepisów i rozpoznaniem wszystkich wniosków". - Oddalono wnioski zmierzające do przedłużenia postępowania - powiedział prokurator.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Mateusz Balcerek / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie