Drugie dno rozmów pokojowych. W grę wchodzą miliardy dolarów

Świat Marcin Boniecki / polsatnews.pl / PAP

Rozmowy pokojowe negocjatorów Trumpa z Kremlem mogły skrywać nadzieje na otwarcie rosyjskiej gospodarki dla amerykańskich inwestorów - podaje "Wall Street Journal". Gazeta donosi, że była to świadoma strategia Moskwy, kusząca intratnymi interesami w zamian za ustępstwa. Amerykańskie firmy rozważają powrót do Rosji, licząc na kontrakty na metale ziem rzadkich i energię.

Donald Trump i Władimir Putin podają sobie ręce na tle niebieskiej ściany z napisem "PURSUING PEACE".
AP Photo/Jae C. Hong, File
Sierpniowe spotkanie na Alasce prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem

"WSJ" opisuje w sobotnim tekście trwające od wielu miesięcy próby Rosjan, zwłaszcza wysłannika Władimira Putina Kiriłła Dmitrijewa, by roztaczać przed przedstawicielami administracji Trumpa perspektywę lukratywnych interesów w Rosji. Jak pisze dziennik, opracowany przez trzech negocjatorów, z zawodu biznesmenów - Steve'a Witkoffa, zięcia prezydenta Jareda Kushnera i Dmitrijewa - plan pokojowy dla Ukrainy w rzeczywistości wychodził znacznie poza wypracowanie ugody w celu zakończenia konfliktu.

 

"Prywatnie wytyczali oni ścieżkę, by wyrwać z kryzysu rosyjską gospodarkę, wartą dwa biliony dolarów - a amerykańskie firmy jako pierwsze wyprzedziłyby europejskich konkurentów w walce o dywidendy" - podaje gazeta. "Kusząc wielomiliardowymi kontraktami na metale ziem rzadkich i energię, Moskwa mogłaby zmienić mapę gospodarczą Europy - jednocześnie wbijając klin między Amerykę a jej tradycyjnych sojuszników" - dodaje. Dla Kremla miałby też być to sposób na pominięcie tradycyjnych kanałów dyplomacji i skoncentrowanie rozmów w wąskim gronie doradców Trumpa związanych z biznesem.

 

ZOBACZ: Putin zmienia zdanie o planie pokojowym Trumpa. "Osiągniemy to środkami zbrojnymi"

 

Dziennik przytacza w tym kontekście słowa polskiego premiera Donalda Tuska podczas rozmów z zachodnimi przywódcami na temat planu pokojowego USA. - Wiemy, że tu nie chodzi o pokój. Tu chodzi o biznes - cytuje Tuska dziennik. Gazeta donosi też, że po spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce jedna z europejskich agencji wywiadowczych rozesłała do urzędników innych państw Europy raport, który miał ich "zszokować".

Drugie dno negocjacji z Rosją. "Szokujący" raport

"W środku znajdowały się szczegóły planów handlowych i gospodarczych, które administracja Trumpa snuła z Rosją, w tym wspólne wydobycie pierwiastków ziem rzadkich w Arktyce" - czytamy. Obok części urzędników administracji w kontekście rozmów pomijani mieli być europejscy urzędnicy.

 

"WSJ" przytacza sytuację, kiedy Witkoff odmówił rozmów z nimi za pomocą bezpiecznego łącza, twierdząc, że zbyt często podróżuje, by używać niewygodnego w obsłudze systemu. Jak zaznacza "WSJ", Witkoff, Kushner, a także szereg amerykańskich biznesmenów uwierzyli w wizję roztaczaną przez Kreml.

 

- Rosja ma tak wiele ogromnych zasobów, ogromne połacie ziemi - powiedział Witkoff gazecie, opisując swoje nadzieje na to, że Rosja, Ukraina i USA zostaną partnerami w biznesie. - Jeśli zrobimy to wszystko, a wszyscy będą prosperować i będą częścią tego, i wszyscy będą mieli z tego korzyści, to naturalnie stanie się to bastionem przeciwko przyszłym konfliktom. Bo wszyscy będą prosperować - wyjaśnił.

 

ZOBACZ: Plan pokojowy USA powstał we współpracy z Rosją. Bazował na dokumencie od Putina

 

"WSJ" opisuje też sytuację, kiedy po odmowie Trumpa przekazania Ukrainie pocisków Tomahawk Witkoff poradził Kijowowi, by zamiast o rakiety zabiegał o 10-letnie zwolnienie z ceł, bo to dałoby impuls ukraińskiej gospodarce. - Jestem w biznesie zawierania układów. Po to tu jestem - stwierdził wysłannik Trumpa.

 

Dziennik opisuje zabiegi szeregu amerykańskich firm i biznesmenów, by przygotować się do powrotu do Rosji. Bliscy Putinowi oligarchowie, w tym Giennadij Timczenko, Jurij Kowalczuk i bracia Arkadij i Borys Rotenbergowie, mieli wysłać swoich przedstawicieli na spotkania z amerykańskimi biznesami na temat wydobycia surowców w Rosji. Według cytowanego przez dziennik zachodniego urzędnika struktur bezpieczeństwa oferowali oni koncesje na wydobycie gazu na Morzu Ochockim i w czterech innych miejscach, a także wydobycie metali ziem rzadkich nieopodal Norylska i na Syberii.

 

Chętnym na przejęcie gazociągu Nord Stream 2 ma być darczyńca na kampanię Trumpa, inwestor Stephen Lynch, który zapłacił 600 tys. dol. lobbyście związanym z synem prezydenta, Donaldem juniorem, by uzyskać licencję na tę transakcję. Inny znajomy Donalda juniora, biznesmen Gentry Beach, ma prowadzić rozmowy na temat zakupu udziałów w projekcie wydobycia gazu w rosyjskiej Arktyce.

"Przewracają się w grobach". Republikanin oburzony po publikacji "WSJ"

Z kolei wicedyrektor koncernu ExxonMobil miał negocjować z szefem Rosnieftu Igorem Sieczynem w Katarze powrót do inwestycji w wielki projekt Sachalin 2. Projekt ten został wstrzymany w związku z sankcjami nałożonymi w 2022 r. ExxonMobil, inwestor Todd Boehly i inni mieli też rozmawiać na temat kupna aktywów objętego sankcjami Łukoilu.

 

ZOBACZ: "Putin wykorzystuje Orbana". Ukraiński minister wprost o ataku na Kijów

 

Jak podaje gazeta, nie ma dowodów na to, by biznesmeni ci koordynowali swoje działania z zespołem Trumpa. Mimo to artykuł "WSJ" wzbudził ostro krytyczne komentarze ze strony zwolenników twardego kursu wobec Rosji.

 

"Dzisiejszy 'WSJ'. Wielomiliardowe układy biznesowe między rosyjskimi i amerykańskimi miliarderami, które zmuszają Ukrainę, by dać Rosji więcej ziem, uczynić z Ukrainy rosyjskiego wasala" - ocenił kongresmen Republikanów Don Bacon na platformie X. "Chciwość przedkładana ponad ukraińską suwerenność. Churchill i Reagan przewracają się w grobach" - dodał.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie