Admirał NATO: Rosjanie nie zakończą na Ukrainie. Głód Moskwy nie zostałby zaspokojony

Świat
Admirał NATO: Rosjanie nie zakończą na Ukrainie. Głód Moskwy nie zostałby zaspokojony
Mediacentrum Defensie / Kremlin / Ministerstwo Obrony FR
Admirał Rob Bauer i Władimir Putin

Zachodni politycy powinni pamiętać, jakie stanowisko Rosja przesłała NATO pod koniec 2021 roku. Napisali, że chcą wrócić do granic z 1997 roku - przestrzegł admirał Rob Bauer, przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO. Stwierdził on, że gdyby Kreml pokonał Ukraińców, konflikt w Europie nie zakończyłby się, bo "głód Moskwy nie zostałby zaspokojony".

W wywiadzie dla dziennika "NRC" holenderski wojskowy podkreślił, że jest zaskoczony zmianą narracji w zachodnich mediach w sprawie trwającej wojny w Ukrainie. Zdaniem Roba Bauera coraz częściej widoczne są elementy rosyjskiej propagandy zwycięstwa.

 

- Czasami wydaje się, że po stronie rosyjskiej jest tylko sukces. Nie powinniśmy tracić z oczu faktu, że Rosja straciła wielu ludzi. W wyniku wojny zginęło i zostało rannych ponad 300 tysięcy ludzi (...). Mają problem z zasobami ludzkimi. Nie bez powodu wysyłają ludzi z więzień na front - stwierdził.

 

Jak dodał, "jeśli Iran i Korea Północna są twoimi najlepszymi przyjaciółmi, jako poważny kraj musisz zadać sobie pytanie, jaki sukces odniosłeś". - Rosja ma dużą populację i potencjalnie może przetrwać bardzo długi czas. Ale mają też naprawdę poważne problemy - zaznaczył.

Rob Bauer: Gdy Rosja wkroczy na terytorium NATO, szybko tego pożałuje

Admirał zwrócił także uwagę na stanowisko Moskwy, które - w jego ocenie - nie powinno wypadać z pamięci zachodnim politykom. Zostało ono przesłane do siedziby NATO 21 grudnia 2021 roku, czyli dwa miesiące przez inwazją wojsk rosyjskich na Ukrainę.

 

- Napisali, że chcą wrócić do granic z 1997 roku. Oznacza to, że kraje, które później stały się członkami NATO, znajdą się w swego rodzaju strefie buforowej. Tego naprawdę chce Rosja. Gdyby wygrali wojnę na Ukrainie, nie byłby to koniec konfliktu, głód Moskwy nie zostałby zaspokojony - podkreślił.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. Zła wiadomość dla Kijowa. Biały Dom ostrzega

 

Jednym z wątków rozmowy z holenderskim wojskowym była kwestia ewentualnej odpowiedzi NATO na agresję ze strony Rosji. Według Roba Bauera nie ma wątpliwości, że ta wojna zakończyłaby się zwycięstwem sił Sojuszu, ponieważ jest on organizacją defensywną - przygotowywaną do obrony.

 

Gdy Rosja wkroczy na terytorium NATO, szybko tego pożałuje. NATO od dawna zakładało, że wojna z Rosją będzie. Wpisuje się to również w jego ideę nieposiadania zbyt wysokich zapasów. Nie sądzę, żebyśmy mieli tak długą wojnę jak w Ukrainie. Mamy siły powietrzne i systemy uzbrojenia, które będą skuteczne. Walka będzie inna - stwierdził.

Konflikt NATO-Rosja? Gospodarka państw Europy musiałaby być w trybie wojennym

W ocenie Boba Rauera Sojusz "nie będzie dążyć do 20 tysięcy pocisków dziennie". - Chcemy wystrzelić jeden granat, trafić i zniszczyć cel. Precyzja pozostaje punktem wyjścia dla NATO i najlepiej z dużej odległości. To różni się od masy, której Rosja nadal używa - przekonywał.

 

ZOBACZ: Pierwsze chińskie wozy zniszczone w Ukrainie. Jest film

 

Podsumowując swój wywód admirał stwierdził, że państwa Sojuszu powinny zostać zmuszone do wprowadzenia gospodarki w tryb wojenny, co prawnie będzie skomplikowane.

 

- W niektórych krajach rządy są właścicielami lub częściowo właścicielami przemysłu obronnego. Rząd może tam zastosować bardziej bezpośredni nacisk. W Holandii i Niemczech toczy się dyskusja pomiędzy rządem, przemysłem i finansistami na temat inwestowania w moce produkcyjne. A wszystko trwa stanowczo za długo - uznał.

 

Jak zauważył, "naiwnością jest sądzić, że jest to wyłącznie problem Ukraińców". - To trwa zbyt długo, zanim to się zacznie - skwitował wojskowy.

Marcin Orłowski / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie