Nowe Miszewo: Kolejny pożar składowiska śmieci. Ogień gasi 80 strażaków

Polska
Nowe Miszewo: Kolejny pożar składowiska śmieci. Ogień gasi 80 strażaków
Facebook/Sołectwo Nowe Miszewo
Płonące składowisko w Nowym Miszewie

Nie minęły dwa miesiące, a hałdy odpadków w mazowieckim Nowym Miszewie kolejny raz zajęły się płomieniami. Na miejsce wezwano 20 zastępów straży pożarnej. Służby zapewniają, że sytuacja jest opanowana i nie ma zagrożenia dla środowiska. Niedzielny pożar to jednak kolejna odsłona problemów okolicznych mieszkańców. Składowisko jest ich utrapieniem, a walka o jego likwidację trwa od wielu lat.

Ogień pojawił się po 18:00, dokładnie na tym samym składowisku w Nowym Miszewie, co w lipcu. Znajduje się tam przetwórnia odpadów. Na miejsce sprzyjało około 80 strażaków z PSP, OSP i zakładowych straży.

 

ZOBACZ: Pruszków. Mężczyzna zasłabł w szambie i zmarł

 

- Sytuacja jest opanowana. Przy pomocy specjalistycznego sprzętu strażacy przesypują odpady tak, aby ogień nie rozprzestrzenił się ponownie - mówił w Polsat News po godz. 21:00 mł. bryg. Edward Mysera z KP PSP w Płocku.

 

Dodał, że ciężko stwierdzić, jak długo potrwa jeszcze akcja służb. - Na pewno zostaniemy jeszcze przez kilka godzin - uściślał.

Środowisko jest bezpieczne, ale akcja strażaków utrudniona

Do Nowego Miszewa przyjechała również specjalistyczna grupa chemiczna, która zbadała, czy pożar wpłynął na środowisko. Okazało się, że ze składowiska nie uwolniły się substancje mogące zaszkodzić okolicznym mieszkańcom.

 

WIDEO: Relacja z akcji gaśniczej w Nowym Miszewie

 

 

- Akcję strażaków utrudnia miejsce, w którym jest ta hałda. Jest mało miejsca do przemieszczania odpadów. Pozostawimy tutaj patrole, aby mieć pewność, że nie istnieje już niebezpieczeństwo - zapewniał mł. bryg. Edward Mysera.

Kontrowersje wokół składowiska. "Działalność jest po prostu bezkarna"

Wyjaśnianiem przyczyn pożaru zajmie się policja. W Nowym Miszewie składowisko jest głównym obiektem złości wśród mieszkańców. Od dłuższego czasu skarżą się na uciążliwe insekty, owady i szczury, które bytują wśród śmieci. Właściciele przetwórni nie reagują na ich wezwania.

 

ZOBACZ: Wieruszów: Ciało mężczyzny w aucie na parkingu. Niewykluczony udział osób trzecich

 

- Ta działalność jest po prostu bezkarna. Dowożone są śmieci zmieszane, gdzie firma nie ma na to pozwolenia. Masa tirów tutaj przyjeżdża. Oceniamy, że około 30 tysięcy ton śmieci niesegregowanych, jest zgromadzonych w tym miejscu – mówił w lipcu reporterom "Interwencji" Jerzy Staniszewski, wójt gminy Bodzanów, na terenie której leży Nowe Miszewo.

 

Materiał "Interwencji" wyemitowano kilkanaście dni przed poprzednim pożarem składowiska. Gdy śmieci płonęły pod koniec lipca, służby apelowały do mieszkańców, by - ze względu na szkodliwy dym - nie otwierali okien, aż zakończy się akcja gaśnicza. Reporterzy zajmowali się odpadkami w Nowym Miszewie nie pierwszy raz. Poprzedni materiał przygotowali w 2005 roku.

Wiktor Kazanecki / Polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie