Sejm: Niepełnosprawni i ich opiekunowie przerwali protest. "Omdlały nam dwie mamy"

Polska
Sejm: Niepełnosprawni i ich opiekunowie przerwali protest. "Omdlały nam dwie mamy"
Polsat News
Uczestnicy protestu po wyjściu z Sejmu

- Spotkaliśmy się ze strony PiS ze znieczulicą, bezdusznością, brakiem współczucia i szacunku - mówiła posłanka KO Iwona Hartwich, która przez 19 dni uczestniczyła z synem Jakubem w proteście dorosłych osób z niepełnosprawnością oraz ich opiekunów. Domagali się podwyższenia renty socjalnej. Wiceminister Paweł Wdówik uznał, iż decyzja protestujących to "dobry sygnał zrozumienia" dla polityki rządu.

Protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów trwał w Sejmie przez 19 dni. Jego uczestnicy rozlokowali się na korytarzu w parlamencie, domagając się podwyższenia renty socjalnej do wysokości najniższego krajowego wynagrodzenia, czyli 3490 zł brutto. Obecnie wynosi ona 1588,44 zł, uwzględniając podatek.

 

Liderka protestu, posłanka KO Iwona Hartwich stwierdziła w piątek na konferencji prasowej, że osoby niepełnosprawne są "na szarym końcu łańcucha pokarmowego". Przed wejściem do polityki stała ona na czele podobnych protestów w 2018 oraz 2014 roku.

 

ZOBACZ: PiS na TikToku. Radosław Fogiel odpowiada na komentarze: Będziemy obalać zarzuty

 

- Spotkaliśmy się ze strony PiS z kompletną znieczulicą, bezdusznością, brakiem współczucia i szacunku. Po incydencie, który miał miejsce dwa dni temu, gdy z braku powietrza omdlały nam dwie mamy, podjęliśmy decyzję, że zawieszamy protest w Sejmie, ale nie zawieszamy batalii - mówiła.

Niepełnosprawni i opiekunowie wyszli z Sejmu. Apelowali do premiera

Jak przypomniała Iwona Hartwich, postulat o podwyższeniu renty socjalnej nie został spełniony. - Osoby niezdolne do samodzielnej egzystencji nadal będą otrzymywać głodową rentę 1445 zł (na rękę - red.). Dla nich Ministerstwo Rodziny nie ma żadnych propozycji - uznała.

 

Nawiązała też do słów, które miał wypowiedzieć Paweł Wdówik, wiceminister i pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych. - Wyraził się wczoraj w ten sposób: "Siedem miliardów, jak w mordę strzelił, musiałby rząd przeznaczyć na renty socjalne dla 291 osób". To mam propozycję - prosimy oddać 22 miliardy z Funduszu Solidarnościowego, wtedy starczy - mówiła Hartwich.

 

ZOBACZ: KO zgłasza projekt ws. osób niepełnosprawnych. Hartwich zaapelowała do Witek

 

O zwrot tych pieniędzy posłanka zaapelowała też do premiera Mateusza Morawieckiego. - Musi pan oddać 22 miliardy ukradzione najsłabszym rodakom. Nie 70 proc., ale 90 proc. społeczeństwa popiera podniesienie renty socjalnej i nasz protest w Sejmie - wyliczyła.

 

WIDEO: Koniec protestu niepełnosprawnych w Sejmie. Materiał "Wydarzeń"

"Przez 19 dni musieliśmy myć dzieci w umywalce"

Głos na konferencji zabrał też syn Iwony Hartwich, Jakub. - Wstyd mi, że mój kraj nie wspiera osób słabszych, niepełnosprawnych. Mam nadzieję, że to się w przyszłości zmieni. Wychodzimy z Sejmu ze względu na problemy zdrowotne, musimy być rehabilitowani. Uświadomiliśmy społeczeństwo i ono się od nas nie odwróci - ocenił.

 

Uczestnicy zawieszonego protestu narzekali też na działania Straży Marszałkowskiej. Jej funkcjonariusze mieli m.in. "straszyć dzieci", "przeszkadzać" i "czytać regułki". Podkreślali również, że Kancelaria Sejmu nie zapewniła im dostępu do posiłków i pryszniców, lecz jedynie do baniaka z wodą.

 

ZOBACZ: Sejm: Awantura podczas protestu osób z niepełnosprawnościami. Przyszła do nich minister Ścigaj

 

- Przez 19 dni musieliśmy myć dzieci w umywalce. Ja miałam lepszą sytuację (...). Pani marszałek Witek nie pozwoliła otworzyć okna, gdy matki mdlały. Ne było stać naszego państwa, by dać kubek zupy. Jedzenie dostaliśmy od posłów, posłanek, rodziców dzieci niepełnosprawnych, społeczeństwa - stwierdziła posłanka KO.

Wiceminister Wdówik: Będzie nowe świadczenie dla osób z niepełnosprawnością

Po godz. 14:00 decyzję protestujących o opuszczeniu Sejmu skomentował Paweł Wdówik. - Odbieramy to jako dobry sygnał zrozumienia dla naszej polityki i dla rozwiązań, które zaproponowaliśmy - uznał, dziękując wszystkim, którzy podjęli rozmowy z resortem pracy, rodziny i polityki społecznej.

 

Jak przypomniał, ministerstwo przygotowało projekt zmian w prawie, zgodnie z którym wypłacane byłoby nowe świadczenie dla osób z niepełnosprawnością. - Ta propozycja rozpoczęła wczoraj swoją drogę legislacyjną. Wkrótce, po konsultacjach międzyresortowych, wróci do nas. Będziemy wtedy mogli pokazać w całokształcie tę ustawę - wyjaśnił.

 

Wdówik dodał, że pierwszy, najwyższy poziom świadczenia wspierającego będzie równy dwukrotności renty socjalnej, drugi będzie równy rencie socjalnej, a trzeci będzie wynosił 50 proc. renty socjalnej. - To świadczenie wspierające osobie niepełnosprawnej nic nie zabiera, jest zupełnie dodatkowe, wszystkie świadczenia zostają - zastrzegł.

Wdówik: Koniec zakazu zarobkowej pracy dla opiekunów osób niepełnosprawnych

Wiceminister mówił też, że opiekunowie, którzy dotąd pobierali świadczenie pielęgnacyjne, będą mogli podjąć pracę. - Wówczas będą mogli zarobkować do 20 tys. zł rocznie - powiedział.

 

ZOBACZ: Janów Podlaski. Strajk w stadninie, prezes została odwołana

 

Obywatelski projekt ustawy ws. podwyższenia renty socjalnej, pod którym podpisy zbierali protestujący, został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie.

wka/dsk / Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie