"Interwencja". Najpierw tajemnicze zaginięcie, później bestialska zbrodnia

Polska
"Interwencja". Najpierw tajemnicze zaginięcie, później bestialska zbrodnia
Polsat News
22-latka mieszkała z trzema braćmi i rodzicami

Iwona Sekulska wyszła wieczorem z domu w Nowej Sarzynie i zniknęła. Przez 9 lat nie natrafiono na żaden ślad po niej. Z domu nie zniknęło nic z jej osobistych rzeczy poza telefonem. 22-latka mieszkała z trzema braćmi i rodzicami. Sąsiedzi nie mają o rodzinie dobrego zdania. Siedem lat później jej brat bestialsko zabił sąsiadkę. Czy ma na sumieniu więcej zbrodni? Materiał "Interwencji".

Pani Iwona miała 22 lata. Pochodziła z Nowej Sarzyny, małego miasta w pobliżu Rzeszowa. Mieszkała w bloku razem z rodzicami i trzema braćmi. Dziewięć lat temu widziano ją tu po raz ostatni.

 

- To była rodzina… alkoholicy, narkomani, jaka matka, taki i ojciec. Tak wychowali i takie są – opowiada sąsiadka rodziny.

 

- Bardzo często zaginiona Iwona Sekulska powtarzała, że ma dość takiego życia i że chce opuścić swoje miejsce zamieszkania, odciąć się od swojej rodziny - mówi Ewelina Wrona z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

 

ZOBACZ: Zabrała mu konsolę do gier. 17-latek znokautował nauczycielkę

 

- Intensywnie uczyła się francuskiego, chodziła do biblioteki, gdzie przeglądała strony internetowe francuskojęzyczne i poszukiwała pracy, ewidentnie. Myślę, że miała jakieś plany wyjazdu za granicę – opowiada dziennikarz kryminalny Bartłomiej Mostek.

 

- Zazwyczaj, jeśli ktoś planuje jakąś ucieczkę, wyjście, to siłą rzeczy na początek zabiera ze sobą trochę najbliższych rzeczy i wychodzi. A tutaj nie było takiej informacji. Wyszła na chwilę i nie wróciła – dodaje Grzegorz Lipiec, dziennikarz portalu Korso.pl.

Rodzina twierdzi, że telefon był aktywny. Policja ma inne informacje 

Jest 19 listopada 2014 roku. Około godziny 20 pani Iwona wychodzi z domu. Nikogo nie informuje, gdzie się wybiera ani kiedy wróci. Nie zabiera ze sobą niczego oprócz telefonu.

 

- Od wyjścia nie ma śladu. Nikt nic nie widział. Dwa dni telefon był aktywny. Nikt się nim nie zajął – twierdzi ojciec zaginionej Iwony.

 

- To jest bardzo ciekawe. Policja twierdzi, że ten telefon nie był aktywny od momentu jej zaginięcia – mówi dziennikarz kryminalny Bartłomiej Mostek.

 

ZOBACZ: USA: Dwulatek wyszedł z domu na Florydzie, gdy rodzice spali. Wędrował po lesie

 

Rodzina utrzymuje, że dzwoniła na telefon pani Iwony i działał on przez dwa dni od jej zaginięcia.

 

- Ale w bilingach, które my posiadamy, taka informacja nie została potwierdzona – zaznacza Ewelina Wrona z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

 

- Rodzina próbowała coś rozkopywać w jej poszukiwaniu, co też jest dziwne, bo jeśli szukam kogoś i zakładam, że ta osoba żyje, no to raczej nie rozkopuję pewnego miejsca, żeby szukać tej osoby, tylko staram się dotrzeć do znajomych, bliskich, osób z którymi miała ostatnio kontakt albo dalszej rodziny – podkreśla Grzegorz Lipiec, portal Korso.pl.

Morderstwo po siedmiu latach od zaginięcia 

Siedem lat później w rodzinie doszło jednak do kolejnych dramatycznych wydarzeń. Jeden z  braci, Przemysław S. bestialsko zamordował sąsiadkę mieszkającą piętro niżej – 84-letnią staruszkę. 

 

- Zapytałem ją, czy mogłaby pożyczyć mi pewną sumę pieniędzy: „proszę mi pożyczyć, bo muszę się napić”. I ona w tym momencie zaatakowała, też agresywnie, zaczęła mnie wypychać z mieszkania – opowiadał podczas wizji lokalnej Przemysław S.

 

ZOBACZ: Niemcy. Polak zatrzymany w pociągu do Niemiec. Miał zakaz wjazdu do RFN i był poszukiwany

 

- Trudno wierzyć w prawdziwość jego wersji. Poszedł do sąsiadki pożyczyć 100 złotych, poszedł tam z nożem 12-centymetrowym. Raczej należy zakładać, że poszedł tam z zamiarem jej zabójstwa. Dokonał zabójstwa sąsiadki, potem splądrował mieszkanie, znalazł 1300 złotych i oddalił się. Jeszcze na koniec wyciął jej na czole krzyż – mówi Bartłomiej Mostek, dziennikarz kryminalny.

 

- Łącznie zadał jej 33 ciosy, rany są kłute i cięte w okolicach szyi i klatki piersiowej. Skutkiem tego pokrzywdzona zmarła – informuje Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Ojciec Iwony: No, nie układa się życie

Dziennikarze "Interwencji" zapytali ojca mężczyzny, czy dopuszcza do siebie myśl, że może to nie był pierwszy raz, kiedy jego syn wpadł w taką furię i kogoś zabił. Może siedem lat wcześniej zabił również Iwonę…

 

- Nie, nie, nie – zapewnia.

- Przyzna pan, że to daje do myślenia, prawda?

- No, to daje do myślenia. Ale…

- Dałby pan sobie rękę uciąć za to, że on tego nie zrobił? Że nie ma nic wspólnego z tym zaginięciem?

- Myślę, że… Myślę, że tak.

- Jeden pana syn jest zatrzymany, aresztowany za morderstwo…

- Tak.

- Drugi pana syn poszukiwany jest przez policję za kradzieże i włamania…

- Tak, tak, wiem.

- Córka zaginęła…

- No, nie układa się życie.

 

Kilka miesięcy temu w sprawie zbrodni popełnionej przez Przemysława S. rozpoczął się proces. Za bestialski mord mężczyźnie grozi nawet dożywocie. Jeżeli wie, co stało się z jego siostrą, mało prawdopodobne, aby podzielił się tą wiedzą z policjantami. Nie wiadomo więc, czy kiedykolwiek poznamy prawdę na temat losów Iwony.

 

WIDEO na stronie "Interwencji"

sgo/"Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie