Bój o ojcostwo. Rodzina skremowała ciało

Polska
Bój o ojcostwo. Rodzina skremowała ciało
Interwencja
Monika Synytycz walczy o ustalenie ojca Arona

Monika Synytycz walczy o ustalenie ojcostwa półtorarocznego syna Arona. Jej partner Jacek K. zmarł nagle dwa dni przed jego narodzinami i został skremowany, co utrudnia przeprowadzenie rzetelnych badań genetycznych. Rodzina Jacka K. jest skonfliktowana z panią Moniką - nie czekając na werdykt sądu, przeprowadziła postępowanie spadkowe po mężczyźnie. Reportaż "Interwencji",

- Aron to kopia ojca. Te same oczy, ten sam układ twarzy - mówi pani Monika. Kobieta przez wiele lat była związana z trenerem personalnym Jackiem K. i twierdzi, że to właśnie on jest ojcem jej dziecka.

 

- Byliśmy razem trzy lata, kochaliśmy się, byliśmy szczęśliwą parą. Chcieliśmy być razem i chcieliśmy dziecka. Mówił wszystkim, że będzie miał dziecko, mówił, że chłopca. Nawet już mówił jak będzie miał na imię: Aron – opowiada.

Nagła śmierć trenera personalnego

14 lipca ubiegłego roku ojciec dziecka nagle źle się poczuł i trafił do szpitala. Stwierdzono rozległy wylew, który okazał się śmiertelny.

 

- Zaczęło się od bólu głowy, wymiotów. Ręka mu już zdrętwiała, miał opadający kącik i sama stwierdziłam, że to wylew. Od razu zadzwoniłam na pogotowie. Trafił do szpitala. Dwie godziny później zadzwonili, że dostał następnego wylewu i to takiego, który zalał mu cały pień mózg - wspomina Monika Synytycz.

 

ZOBACZ: USA. Wyszedł do toalety na statku wycieczkowym i nie wrócił. 15 godzin dryfował w morzu

 

Aron urodził się dwa dni po tragicznej śmierci swojego ojca. Pani Monika chciała potwierdzić ojcostwo swojego partnera. Jednak, jak twierdzi, jego rodzina, z którą nie była w najlepszych relacjach, postanowiła jej to utrudnić. Postępowanie spadkowe przeprowadzono przed ustaleniem ojcostwa.

 

Reportaż wideo dostępny jest tutaj.

 

- W urzędzie statystycznym nie mogłam napisać, że Jacek jest ojcem, bo nie jest to mój mąż. Napisałam "Synytycz". Tak mi powiedziała pani urzędniczka – relacjonuje pani Monika.

Batalia o uznanie ojcostwa

- Należy pamiętać o tym, że kiedy umiera ojciec, kierownik urzędu stanu cywilnego przyjmuje imię. Jeżeli matka dziecka poda imię, to mamy sprawę jasną. Natomiast czasami kierownik USC sam podaje imię, które uznaje za najbardziej wskazane. I to jest dosyć kuriozalna sytuacja. Kuriozalne jest również to, że pomimo, iż wszyscy wiedzą łącznie z matką, że ojciec jest jedyny, są wieloletnie związki partnerskie, w którym ludzie się starają o dziecko, dochodzi do sytuacji, że wszyscy wiedzą, a ojca dalej nie można uznać – tłumaczy radca prawny Przemysław Ligęzowski.

 

- Na początku sierpnia poszłam do adwokata i on miał się dogadać z rodziną Jacka K., że oni pójdą jako świadkowie i potwierdzą, że to jest dziecko Jacka. Nie poszli. Obiecywali, on na nich czekał. Wniosek o ojcostwo złożył dopiero po czterech miesiącach – dodaje pani Monika.

 

ZOBACZ: Testy DNA wykluczyły jego ojcostwo - alimenty musi płacić

 

"Interwencji" udaje się porozmawiać z matką Jacka K.

 

- Przeprowadziliśmy postępowanie spadkowe, ponieważ wielokrotnie do pani Moniki dzwoniłam, nie odbierała. Chciałam rozmawiać. Napisałam też sms, że chciałam rozmawiać, ponieważ trzeba omówić sprawy Jacka. „Absolutnie nie. Nie chcę, boję się was”. To jest aż śmieszne – mówi.

 

Gdy dziennikarz pyta, dlaczego zdecydowano o spadku, zanim ustalono ojcostwo, odpowiada: - Zachowanie pani Moniki spowodowało, że jest niewiarygodną osobą twierdząc, że Jacek jest ojcem jej dziecka.

"Skremowałam go, no to nie mogę ci pomóc już"

- W polskim ustawodawstwie jest generalna zasada domniemania ojcostwa, ale to dotyczy małżeństw. Jeżeli mamy związek partnerski, to powinno się przez ojca uznać dziecko. Problem się pojawia, kiedy ojciec umiera przed narodzinami dziecka. Wtedy sprawa jest skomplikowana. Problemy tu pojawiają się też w zakresie pozyskiwania materiału dowodowego. Najlepszym materiałem jest oczywiście DNA – tłumaczy radca prawny Przemysław Ligęzowski.

 

- Ja też od razu mówiłam tej mamie, że będę robiła testy na ojcostwo, a potem mi powiedziała: Moniczko, skremowałam go, no to nie mogę ci pomóc już – mówi pani Monika.

 

ZOBACZ: Chojnice: 14-latka urodziła dziecko. Nieoficjalnie: Wyprowadziła się z domu, mieszkała z chłopakiem

 

Sąd przesłuchał świadków oraz zlecił wykonanie badań genetycznych. Do momentu  wydania wyroku, chłopiec pozostaje bez prawa do świadczeń z powodu śmierci ojca.

 

- Każde dziecko powinno mieć ojca – podsumowuje pani Monika.

ml/Interwencja
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie