Koszalin. Jarosław Kaczyński o akcjach protestujących: Jeśli komuś służą, to z pewnością Putinowi

Polska
Koszalin. Jarosław Kaczyński o akcjach protestujących: Jeśli komuś służą, to z pewnością Putinowi
Polsat News
Prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z sympatykami w Koszalinie

Jeśli komuś służą, to służą z całą pewnością Putinowi - powiedział Jarosław Kaczyński na spotkaniu z sympatykami w Koszalinie. Te słowa odniósł do akcji protestacyjnych, organizowanych przed swoimi konferencjami. Prezes PiS stwierdził również, że środowiska opozycyjne nie są demokratyczne, bo odmawiają innym "prawa do zwycięstwa".

W sobotę prezes PiS spotkał się w Koszalinie z sympatykami swojej partii. Podczas przemówienia odniósł się do kwestii demokracji. 

 

- Dzisiaj w Polsce trwa spór między demokratami - tymi prawdziwymi - bo powtarzam my nie odmawiamy naszym przeciwnikom prawa do zwycięstwa. My tylko krytykujemy ich metody i to, że oni nam odmawiają takiego prawa - zaczął prezes PiS i dodał, że "oni (opozycja red.) są obozem niedemokratycznym takim, który ma kłopoty z nauczeniem się demokracji".

"Krzyczą, obrażają, grożą"

Kaczyński opowiedział też, jak wyglądają kulisy jego spotkań sympatykami. Jak zaznaczył przed większością takich wydarzeń pojawiają się ludzie, którzy "krzyczą, obrażają, grożą, atakują ludzi wychodzących czy wchodzących, często obrzydliwie obrażają, trzymają tablice z obraźliwymi napisami". - Nie wiem czy ci ludzie cokolwiek rozumieją, w cokolwiek wierzą. Natomiast te akcje demokracji nie służą. Jeśli komuś służą, to służą - z całą pewnością - Putinowi - ocenił. 

 

Jaki jest jego zdaniem cel takiego działania? - Doprowadzić do wojny, do upadku demokracji w Polsce, do takiego kompletnego schamienia - to jest właśnie interes naszych wrogów. Musimy o tym pamiętać - zaznaczył.

 

ZOBACZ: Kaczyński o Tusku. "Jeśli chce być polskim patriotą, to niech może z dziesięć lat potrenuje"

 

- To jest też ta sprawa, którą musimy załatwić - stwierdził Kaczyński. - Wybory, które nas czekają będą o nie mniejszym znaczeniu niż te z 1989 roku. Nasi przeciwnicy też tak mówią, ale całkowicie opacznie. Oni mówią z punktu widzenia ówczesnych komunistów, a my to mówimy z punktu widzenia ówczesnej Solidarności - powiedział lider partii rządzącej.

 

"Lewica to koniec wolności"

Kaczyński podkreślał, że jego partia chce "zachować suwerenność w sferze kultury". - Nie chcemy, żeby na zasadzie tępego naśladownictwa, pewnego rodzaju mody czy choroby społeczne z Zachodu przychodził do nas, a każdy kto się temu przeciwstawia był traktowany, jako wręcz przestępca, a w każdym razie jako wróg - tłumaczył i dalej dodał, że "konstytucja, nie mówiąc o genach stwierdza, że na świecie są kobiety i mężczyźni". 

 

ZOBACZ: Kaczyński: Działania obecnej opozycji służyły interesom Rosji i Niemiec

 

- Jest rzeczywiście bardzo niewielka, minimalna zupełnie sfera zakłóceń tego typu tożsamości, albo związana z biologiczną wadą czyli tzw. obojnactwem, albo też czasem z pewnymi kłopotami psychicznymi - ocenił.

 

- Ale żeby robić z tego coś, co jest częścią ludzkiej wolności? - pytał. Tłumaczył, że nie można zgodzić się na propagowanie takich trendów, bo mogą one "doprowadzać do kompletnego zamieszania w głowach młodych ludzi i wpychać niektórych w nieszczęście". - Już na pewno nie można się z tym pogodzić, że nie wolno o tym mówić. Tutaj jest domaganie się ograniczenia wolności słowa. Bo pamiętajcie, dzisiejsza lewica to jest koniec wolności - skwitował. 

ap/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie