Mateusz Lachowski: Analitycy mówią, że nie ma czegoś takiego jak częściowa mobilizacja

Świat
Mateusz Lachowski: Analitycy mówią, że nie ma czegoś takiego jak częściowa mobilizacja
Polsat News
Mateusz Lachowski przebywa od kilku dni w Charkowie

- Rosjanie mówią o częściowej mobilizacji, część analityków mówi, że nie ma czegoś takiego jak częściowa mobilizacja. Mobilizacja to zawsze mobilizacja - powiedział reporter Polsat News Mateusz Lachowski. Dziennikarz od kilku dni przebywa w Charkowie.

- Ludzie już tutaj powoli wracają, zaczęli starać się odgruzowywać swoje domy. To jest paradoks - w tej chwili to rzeczywiście wygląda strasznie, ale od dwóch dni, kiedy jestem w Charkowie, obserwuję to, że jest tu o wiele spokojniej, niż kilka tygodni temu - powiedział Mateusz Lachowski.

 

- Ukraińska kontrofensywa sprawiła, że Charków jest bezpieczniejszym miejscem, pozwoliła Ukraińcom powoli odbudowywać życie, bo jest mniej ostrzałów - stwierdził.

 

ZOBACZ: Wojna w Ukrainie. 146 ciał ekshumowanych na cmentarzu w Iziumie. Ślady torturowania

 

Jak dodał, ostrzały nadal się zdarzają, ale jest ich mniej niż wcześniej. 

 

Zapytany o to, jak w Ukrainie odbierane są słowa, które Władimir Putin wygłosił podczas środowego orędzia, reporter stwierdził, że przesunięcie wystąpienia z wtorku na środę rano zwiastowało, że zostanie ogłoszona ważna decyzja.

 

WIDEO: Mateusz Lachowski o sytuacji w Charkowie

 

 

- W Rosji są różne strefy czasowe, chodziło o to, żeby ludzie w całym kraju dostali tę informację - podkreślił Lachowski.

 

- Rosjanie mówią o częściowej mobilizacji, część analityków mówi, że nie ma czegoś takiego jak częściowa mobilizacja. Mobilizacja to zawsze mobilizacja - podsumował.

Orędzie Władimira Putina

Władimir Putin w środę rano podpisał dekret o częściowej mobilizacji w Rosji. Swoje przemówienie wygłosił też minister obrony Siergiej Szojgu. Stwierdził, że zasoby ludzkie w Rosji są "ogromne" i oszacował je na 25 milionów potencjalnych członków armii.

 

- Wywołamy 300 tysięcy rezerwistów, przed rozpoczęciem walk przejdą szkolenie wojskowe. To jeden procent ogólnego potencjału mobilizacyjnego - zapowiedział.

Przestępcy w wojsku 

Jak stwierdził Mateusz Lachowski w rosyjskiej armii jest sporo "jednostek zdegenerowanych", m.in. więźniów.

 

ZOBACZ: Mobilizacja w Rosji. Mieszkańcy chcą uciec z kraju, ale bilety natychmiast zdrożały

 

- W ostatnich miesiącach Rosjanie mobilizowali wszystko, co się da. Okazało się, że to jest za mało - powiedział reporter.

 

- Ukraińcy pokazali, że potrafią odzyskać swoje terytoria, więc co mogą zrobić Rosjanie? Muszą zrobić coś, żeby tej wojny nie przegrać - stwierdził.

 

 

Według reportera obecne działania Rosji to "rozpaczliwa próba zrobienia czegoś, żeby nie przegrać wojny". - Zobaczymy w ciągu najbliższych tygodni czy miesięcy, czy to się uda - powiedział.

 

- 300 tys. żołnierzy to więcej niż cała ukraińska armia zawodowa - dodał.

an/arż/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie