Pracoholizm w Polsce. Pracujemy za darmo nawet 10 godzin w tygodniu. Psycholożka o przyczynach

Biznes
Pracoholizm w Polsce. Pracujemy za darmo nawet 10 godzin w tygodniu. Psycholożka o przyczynach
Pexels/energepic.com
Gdy pracujemy zbyt wiele, zaczynają się pojawiać lęki, napięcia, niepokój, ale też bóle głowy

Mają niskie poczucie własnej wartości, są niedojrzali emocjonalnie, albo nie radzą sobie z różnymi sytuacjami, więc uciekają w zawodowe obowiązki - takie przyczyny pracoholizmu wśród Polaków wymieniła w Polsat News psycholożka Kinga Rochala. Z badań wynika, że w tym roku pracujemy ponad miarę - i za darmo - przeciętnie niemal sześć godzin w tygodniu. U rekordzistów ten czas sięga nawet 10 godzin.

W ocenie Kingi Rochali, pracoholizm jest coraz bardziej zauważalny w polskim społeczeństwie. - Więcej osób ma trudność w organizacji czasu wolnego. Wiadomo, że każdy chce żyć na poziomie, ale po pewnym czasie zaczyna się zapętlać. Chcąc się wykazać, zabiera pracę do domu - wyjaśniała psycholożka.

Pracoholizm w Polsce. Jakie są jego przyczyny?

Według najnowszych badań Polacy w 2022 roku pracują za darmo przeciętnie pięć godzin i 48 minut tygodniowo - to o 18 minut więcej niż w zeszłym roku.

 

ZOBACZ: Tego jeszcze nie było. Zainstalowali nowe wyrzutnie w starym transporterze

 

U jednej czwartej społeczeństwa ten czas wydłuża się do sześciu, a nawet dziesięciu godzin. - Pracoholizm wynika chociażby z niskiego poczucia własnej wartości, niedojrzałości emocjonalnej, często z nieradzenia sobie w różnych trudnych sytuacjach w życiu, co skutkuje uciekaniem w pracę - mówiła Kinga Rochala.

WIDEO: Pracoholizm po polsku. Coraz dłużej pracujemy za darmo

Ekspertka: Pracoholicy nie mają czasu i przestrzeni na relacje z innymi

Psycholożka tłumaczyła również, jakie zagrożenia jakie niesie ze sobą nałogowa praca. - Zaczynają się pojawiać lęki, napięcia, niepokój, ale też objawy fizyczne, jak chociażby bóle głowy. To zupełnie inna sytuacja niż praca z pasji - powiedziała.

 

Jej zdaniem aby ocenić, czy pracoholizm jest dla kogoś problemem, trzeba sprawdzić, czy ta osoba "ma czas i przestrzeń na relację z innymi, czy potrafi się spędzać czas na przyjemnościach, hobby i zainteresowaniach".

 

ZOBACZ: Australia: Kangur próbował wtargnąć na teren rosyjskiej ambasady. Incydent nagrała kamera

 

- Ważne, żeby życie nie toczyło się wyłącznie wokół pracy - podkreśliła.

Dwa tygodnie urlopu mogą pomóc. Jeśli nie, trzeba iść do specjalisty

Rochala zwróciła uwagę, iż problemy wokół "life-work balance", czyli podziałem czasu między pracę a życie prywatne, wynikają niekiedy z "chwilowego kryzysu" związanego z natłokiem obowiązków.

 

- Warto zacząć od wzięcia chociażby dwóch tygodni urlopu. Jeśli po tym czas nie zauważymy poprawy, dobrze będzie zgłosić się do specjalisty - zachęcała.

 

ZOBACZ: Zatruta Odra. Samorządowy Sztab Kryzysowy. Donald Tusk: Władza centralna opuściła ręce

 

Zapytana o ryzyka związane z pracą zdalną odpowiedziała, iż w tym przypadku bardzo trudno zachować balans pomiędzy pracą a życiem osobistym.

 

- Wiele firm pozwala na rozciąganie pracy, a osoby przebywając w domu miewają problem z organizacją czasu, dlatego dochodzi do sytuacji, w których pracują dosłownie cały dzień - powiedziała Kinga Rochala.

mst/wka/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie