Andrzej Duda dla "FAZ": Dziennikarze mówią tam o Rosji, która rozciąga się aż do polskiego Kalisza

Polska
Andrzej Duda dla "FAZ": Dziennikarze mówią tam o Rosji, która rozciąga się aż do polskiego Kalisza
PAP/Radek Pietruszka
Prezydent Andrzej Duda podczas uroczystego otwarcia międzynarodowej, polsko-ukraińskiej wystawy pt. "Warszawa–Mariupol - miasta ruin, miasta walki, miasta nadziei" przed gmachem Dowództwa Garnizonu Warszawa na placu marszałka Józefa Piłsudskiego w stolicy.

"Niemcy nigdy nie wypierali się zbrodni popełnionych w czasach nazizmu. To ważne z moralnego punktu widzenia" - powiedział prezydent w wywiadzie dla "FAZ". Jak dodał, RFN "nie zapłaciły Polsce odszkodowań za materialne straty wojenne". "Ta kwestia nie została odpowiednio uregulowana. Takie przekonanie panuje u nas w kraju" - uściślił. Duda odniósł się również do sprawy czołgów Leopard.

"Imperialne zapędy Rosji to nie tylko pomysły Władimira Putina, ale jest nimi przesiąknięta (także) duża część rosyjskiego społeczeństwa. Dziennikarze mówią tam o Rosji, która rozciąga się aż do polskiego Kalisza" - powiedział prezydent Andrzej Duda w poniedziałkowym wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

 

"Są to idee wielkorosyjskie, o podporządkowaniu sobie innych narodów. Dziś dzięki Ukrainie to niebezpieczeństwo jest opanowane, ale myślę, że niestety znów stanie się realne w przyszłości" - powiedział Duda niemieckiemu dziennikowi. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem i panaceum jest obecnie wzmacnianie własnego bezpieczeństwa. - Ukraina pokazuje, czego można dokonać, mając dobre uzbrojenie - zauważył prezydent.

Czołgi z Korei i USA szybciej niż z Niemiec?

"Dziś Ukraina broni Polski i Europy, w tym Niemiec. Gdyby nie heroiczny opór Ukrainy wobec imperialnych planów Putina, Polsce i krajom bałtyckim groziłaby bezpośrednia dalsza ekspansja rosyjskiej strefy wpływów" - powiedział prezydent. 

 

Dziennikarze "FAZ" zapytali prezydenta, czy plany zakupu około tysiąca czołgów i 48 samolotów od Korei Południowej oznaczają uzupełnienie luki, której mimo obietnic nie wypełniły w ramach wymiany tzw. Ringtausch Niemcy.

 

"Nie, ja to widzę inaczej. Polska dostarczyła na Ukrainę 260 poradzieckich czołgów T-72. Nie z magazynu, a bezpośrednio z zasobów wojska. Były to czołgi, które i tak należałoby wymienić na nowe. Od dawna planowaliśmy zakup nowych czołgów, a teraz musieliśmy to przyspieszyć. Zaistniała pilna potrzeba uzupełnienia braków" - wyjaśnił prezydent.

 

ZOBACZ: Ambasada odpowiada irlandzkiej gazecie. "Polska nigdy nie kolaborowała z nazistowskimi Niemcami"

 

"Liczyliśmy na jakąkolwiek liczbę niemieckich czołgów Leopard, nawet nie tych najnowszych. Teraz zamówiliśmy używane amerykańskie czołgi Abrams, a Korea Południowa złożyła ofertę szybkiej dostawy swoich czołgów K2. Są lżejsze niż Leopard, ale nowoczesne" - wyjaśnił Andrzej Duda.

 

Dziennik zasugerował jednak, że do publicznego sporu o Ringtausch między Berlinem a Warszawą prawdopodobnie nie doszłoby, gdyby między obu rządami "panowało większe zaufanie", a stosunki między nimi nie były "najgorsze od 1990 roku".

 

"Uważam się za osobę, która chce budować dobre stosunki polsko-niemieckie. Staram się zrozumieć Niemców, także dlatego, że moja żona, germanistka, i ja mamy wiele dobrych kontaktów osobistych z Niemcami i wielki szacunek dla tego kraju" - odparł Duda i dodał, że "ma dobre stosunki z prezydentem (Niemiec) Frankiem-Walterem Steinmeierem". 

 

"Jeśli chodzi o politykę, postrzegam siebie jako orędownika dobrych stosunków polsko-niemieckich w kraju" - zaznacza.

Telefon Merkel do Putina, to akt wrogości

Andrzej Duda określił w wywiadzie projekty gazowe związane z Nord Stream jako "wielki zarzut wobec Niemiec". Polski prezydent dodał, że od lat "zwracał uwagę kanclerz (Angeli Merkel) w wielu rozmowach", że projekty te byłyby "szkodliwe dla Europy i zabójcze dla nas, Polaków" oraz że będą "kluczem do rosyjskiej dominacji na rynku europejskim".

 

"Wielu naszych sąsiadów postrzegało to w ten sam sposób” - zaznaczył Duda w rozmowie z niemieckim dziennikiem, jednak, jak przypomniał, kanclerz Merkel uzasadniała, że "Nord Stream to projekt czysto ekonomiczny".

 

"To argument, w który nigdy nie uwierzyłem. Potem przyszło porozumienie z 2021 r. między prezydentem (USA Joe) Bidenem a (Angelą) Merkel, zgodnie z którym Waszyngton zrezygnował ze sprzeciwu wobec Nord Stream 2, i tego samego wieczoru Merkel zadzwoniła do Putina. Byłem oszołomiony. To trzeba rozumieć jako akt nie tylko obojętności, ale wręcz wrogości wobec naszej części Europy" - podkreślił Andrzej Duda.

 

ZOBACZ: Andrzej Duda: To, co działo się w Warszawie jest podobne do dzisiejszej agresji na Ukrainę

 

"FAZ" zapytał także polskiego prezydenta, czy fakt, że prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński "zarzuca Niemcom, że nie pogodziły się z nazistowską przeszłością", ma związek ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Polsce.

 

"Niemcy nigdy nie zaprzeczali, jakie zbrodnie popełniono w czasach nazistowskich. To ważne z moralnego punktu widzenia. Niesprawiedliwe byłoby również twierdzenie, że Niemcy nie prowadziły dochodzeń w sprawie zbrodni nazistowskich w świetle prawa karnego" - stwierdził Duda.

 

"Ale zdarzały się też przypadki takie jak generała SS Heinza Reinefartha, który stłumił Powstanie Warszawskie, a potem przez długi czas po wojnie pełnił funkcję burmistrza Syltu" - mówił prezydent.

 

"Inna sprawa, że Niemcy nie zrekompensowały Polsce materialnych strat wojennych. Ta kwestia nigdy nie została należycie rozwiązana. Takie jest przekonanie w naszym kraju" - podkreślił Andrzej Duda.

"Sztucznie wywołany spór o praworządność"

Zapytany o brak porozumienia między Polską a UE w sprawie praworządności i wypłaty środków z funduszu odbudowy, Duda powiedział, że jest to wynik "politycznych manewrów ze strony polityków zasiadających w instytucjach europejskich".

 

"Są to głównie politycy od lewicowych po liberalnych, negatywnie nastawieni do naszego rządu. Sztucznie stworzyli spór o praworządność. Struktura wymiaru sprawiedliwości nie jest częścią traktatów europejskich, lecz wewnętrzną sprawą państw członkowskich. Mówiąc wprost, politycy ci nie akceptują tego, że Polacy wybrali taki, a nie inny rząd" - ocenił.

 

ZOBACZ: KE: kary nałożone na Polskę w sporach o praworządność to ponad 160 mln euro

 

Duda odparł także przywoływany przez "FAZ" zarzut, że reforma polskiego sądownictwa nie osiągnęła deklarowanych celów. Według niego w polskim sądownictwie dzięki reformom rządu PiS "zaszło wiele pozytywnych zmian", np. sędziowie, którzy sami popełnią przestępstwo, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności - zaznaczył.

 

"Tacy sędziowie muszą zostać zdyscyplinowani, aby społeczeństwo wiedziało, że nie są świętymi krowami. Dzięki temu ludzie będą mieli większe zaufanie do sądownictwa" - dodał.

 

Duda oświadczył także, że nie zamierza inicjować projektu ustawy legalizującej jednopłciowe związki partnerskie. "Nie widzę żadnego problemu. (W Polsce) panuje tolerancja wobec ludzi o innej orientacji seksualnej. Żyją w swoich związkach i jest to ich sprawa" - powiedział prezydent.

Niemiecka gazeta pyta o zamieszki w razie przegranej PiS

Dziennikarze "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zapytali polskiego prezydenta o reakcję w sytuacji, gdyby rządząca prawica przegrała w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, a jej zwolennicy "nie uznali wyników wyborów i oblegali parlament".

 

"Zgodnie z konstytucją prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej, (...) która obejmuje także utrzymanie ładu demokratycznego, jeśli chodzi o zmianę władzy po wyborach" - podkreślił Andrzej Duda, odpowiadając na pytanie dziennika.

 

ZOBACZ: Donald Tusk: Obiecuję, że wygramy wybory z PiS

 

"Czuwają nad tym instytucje monitorujące przestrzeganie zasad w procesie wyborczym oraz ja jako prezydent" - powiedział Andrzej Duda.

 

"O wygranej w wyborach w Polsce nie będzie decydować ulica" - podkreślił polski prezydent, odnosząc się do pytania, które sugerowało sytuację, jaka nastąpiła po przegranej prezydenta USA Donalda Trumpa, kiedy to jego zwolennicy zaczęli 6 stycznia 2021 r. szturmować Kapitol protestując przeciwko wynikowi wyborów prezydenckich z listopada 2020 r. W wyniku wydarzeń na Kapitolu śmierć poniosło 5 osób, a co najmniej 138 policjantów zostało rannych.

hlk/wka/PAP/"Frankfurter Allgemeine Zeitung"/Deutsche Welle
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie