Mielno. Śmieci i brud na plażach. Ludzie narzekają, cieszą się... dziki

Polska
Mielno. Śmieci i brud na plażach. Ludzie narzekają, cieszą się... dziki
Polsat News
latem gmina Mielno zbiera miesięcznie nawet 50 ton śmieci z nadmorskich plaż.

- Te zwierzęta nauczyły się żyć z ludzi. Potrafią wykonać cyrkowe zadania, by dostać się do jedzenia. Niszczą worki, rozrywają je - powiedział Polsat News Maciej Goza, dyrektor Mieleńskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Mielnie. Miesięcznie na 25-kilometrowym odcinku wybrzeża, leżącym w gminie, turyści produkują do 50 ton śmieci. Mimo koszy część zakopywana jest w piachu - nawet brudne pieluchy.

Gminne służby utrzymania porządku z Mielna (woj. zachodniopomorskie) usuwają latem z nadmorskich plaż średnio 40 ton odpadów miesięcznie. Ale w lipcu było ich około 50 ton.

 

Plaża w gminie Mielno ma 25 km długości, gmina rozstawiła na niej około 1000 koszy na śmieci, które stoją co kilkanaście metrów.

Pampers zakopany w piasku

Mimo, że śmietników nie brakuje, a za zanieczyszczanie plaży można dostać mandat wysokości 500 zł, turyści wciąż śmiecą.

 

Gmina Mielno wyznaczyła w tym roku 17 nadmorskich kąpielisk. - Jest to jedna z najdłuższych (gminnych) linii brzegowych w Polsce - mówi Polsat News Maciej Goza, dyrektor Mieleńskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu w Mielnie, który jest odpowiedzialny za utrzymanie plaż w czystości.

 

Maciej Goza podkreśla, że na plażach latem spędzają czas tysiące turystów z całej Polski. Od czerwca do sierpnia zostawiają po sobie śmieci, które trzeba regularnie sprzątać, by plaże nie tonęły w odpadach.

 

ZOBACZ: Pomorskie. Do domu wójta wrzucono balony ze środkiem do odstraszania dzików

 

- Na terenie mieleńskich plaż mamy rozstawionych około 1000 pojemników - stelaży i worków ze śmieciami - powiedział dyrektor. Dodał jednak, że nie wszyscy z nich korzystają. Część turystów zakopuje śmieci w piasku.

 

- Na plaże trafiają zużyte jednorazowe pieluchy dziecięce, niedopałki, butelki szklane, opakowania po jedzeniu, które nie powinny się tam znaleźć - tłumaczy dyrektor. - Turystom brakuje umiejętności pozostawiania po sobie czystości - wyjaśnił w Polsat News.

 

- Widać, że ta kultura pobytu w Polsce jeszcze nie jest do końca taka, jak być powinna - dodaje szef MOSiR w Mielnie.

 

- 50 ton śmieci to olbrzymia ilość, biorąc pod uwagę, że są one lekkie - tłumaczy dyrektor.

Mała armia sprząta plażę

Skarżą się nie tylko mieszkańcy, ale także sami turyści. Narzekają na rozbite szkło, wszechobecny plastik i niedopałki.

 

- Plaże powinny być sprzątane dwa razy dziennie, rano i wieczorem, by turyści na plaży czuli się, jak w domu - mówili plażowicze reporterce Polsat News Neli Krysztofowicz.

 

Gmina na lato zwiększyła zatrudnienie sprzątaczy. Zamiast około 40 jest ich ponad dwa razy więcej.

 

- Codziennie nasze plaże czyszczone są przez około 90 ludzi. Plaża jest podzielona na sektory. Trzy razy na dobę ekipy zbierają odpadki i wkładają je do worków. Następnie są one transportowane do odpowiednich punktów, gdzie są segregowane - mówi dyrektor MOSiR, który podkreśla, że wciąż nie jest rozpowszechniony nawyk sortowania odpadów. Według niego najlepiej jednak zachowuje się młodzież, która potrafi zadbać o czystość.

 

ZOBACZ: Nastolatki wystraszyły się dzików i zabłądziły w lesie. Pomogli policjanci

 

- W celu zwiększenia czystości plaż gmina Mielno zwiększyła zatrudnienie sprzątaczy na plażach. Jest to obecnie około 90 osób. Wspomagamy się także sprzętem mechanicznym. Posiadamy maszynę plażową, która doczyszcza piasek po sprzątaniu ręcznym - poinformował Wojciech Korzeniowski, kierownik działu transportu w Mieleńskim Ośrodku Sportu i Rekreacji.

 

- Śmiecą wszyscy. Tylko jedni lepiej, a drudzy gorzej - żartuje kierownik i dodaje, że z tego powodu liczba pracowników kierowanych do sprzątania plaż może się jeszcze podczas tegorocznych wakacji zwiększyć.

 

- Chcemy, żeby turyści odpoczywali na czystych plażach - podkreślił Korzeniowski.

 

WIDEO - Turyści śmiecą, gmina ma problem z dzikami 

Cieszą się... mewy i dziki

W tym sezonie plagą są opakowania po posiłkach na wynos. Korzeniowski uważa, że winna jest pandemia koronawirusa, która rozwinęła tego typu usługi. Porzucone opakowania po posiłkach przyciągają zwierzęta.

 

Problemem dla gminy są obecnie głównie mewy i dziki. Pod koniec czerwca obiegł internet filmik z Mielna, na którym widać dziczą rodzinę, przemieszczającą się między leżakami na plaży. Zwierzęta nic sobie nie robiły ludzi i rozglądały się za smakołykami. kłopoty sprawiają na plażach także mewy, które intensywnie poszukują pokarmu.

 

ZOBACZ: Warmińsko-mazurskie. Kierowca wypadł ze skutera wodnego, maszyna wjechała na plażę

 

- Te zwierzęta nauczyły się żyć z ludzi. Potrafią wykonać wręcz cyrkowe zadania, by dostać się do jedzenia. Niszczą worki, rozrywając je - wyjaśnił dyrektor. Jak jednak dodał, liczba takich zdarzeń to "znikomy procent". - Dlatego z tym sobie radzimy - powiedział.

 

Przed wakacjami burmistrz Mielna Olga Roszak-Pezała zaapelowała do turystów, aby nie zbliżać się do dzików napotkanych na plaży, samorząd ma podpisaną umowę z kołem łowieckim, ma także kontakt z firmą, która zajmuje się odławianiem żywych dzików.

hlk/ sgo/Polsat News/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie