Sąd: nie było gwałtu. Zbigniew Ziobro składa skargę nadzwyczajną w sprawie 14-latki

Polska
Sąd: nie było gwałtu. Zbigniew Ziobro składa skargę nadzwyczajną w sprawie 14-latki
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro

Wrocławski sąd postanowił o złagodzeniu kary zastosowanej wobec 26-letniego sprawcy do roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Ze względu na niezauważalną reakcję 14-letniej ofiary, sąd uznał, że nie została ona zgwałcona przez wujka. Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną.

Chodzi o głośną sprawę wykorzystania seksualnego 14-letniej dziewczynki przez 26-letniego wujka podczas zjazdu rodzinnego we Wrocławiu w grudniu 2016 r.

 

Sąd pierwszej instancji skazał mężczyznę za gwałt, jednak sąd apelacyjny uznał go winnym obcowania płciowego z dziewczyną poniżej 15. roku życia i nadzwyczajnie złagodził tę karę, wymierzając mu rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd argumentował wówczas, że nie doszło do gwałtu, ponieważ ofiara nie stawiała wyraźnego oporu i nie krzyczała. Kasację w tej sprawie wniósł Prokurator Generalny.

Sprawa wróci na wokandę za sprawą skargi nadzwyczajnej

 

W październiku ubiegłego roku Sąd Najwyższy oddalił tę kasację jako oczywiście bezzasadną i w konsekwencji utrzymał orzeczenie sądu apelacyjnego. SN argumentował wtedy, że orzeczona wobec mężczyzny kara jest niesprawiedliwa, ale sąd jest związany kasacją, a kasacja Prokuratora Generalnego została źle napisana.

 

ZOBACZ: "Bild": Ukrainka ofiarą gwałtu w ośrodku dla uchodźców. "Nie czuje się już bezpiecznie w Niemczech"

 

Sprawa ta wróci na wokandę Sądu Najwyższego. Tym razem Prokurator Generalny skierował w tej sprawie skargę nadzwyczajną.

 

Według prokuratury orzeczenie sądu apelacyjnego jest sprzeczne z zebranym w sprawie dowodami. W skardze wskazano też, że wyrok narusza konstytucyjne zasady godności, dobra dziecka i jego prawa do ochrony przez organy władzy publicznej.

Święta pod osłoną tragicznego zdarzenia

Do osądzonego zdarzenia doszło w Boże Narodzenie w 2016 r. we Wrocławiu. "Dziewczynka przyjechała do Wrocławia do rodziny na Boże Narodzenie. W mieszkaniu, w którym gościła, były też inne osoby z rodziny. Miejsc było mało, więc w nocy kładli się do spania po kilka osób na jednym łóżku.

 

Dziewczynka spała z kuzynostwem, ale było jej ciasno i niewygodnie. Położyła się więc do pustego łóżka, w którym spać miał inny jej daleki krewny. Ale wieczorem 26 grudnia poszedł na dyskotekę. Wrócił pijany około 3 albo 4 w nocy" - relacjonowała "Gazeta Wrocławska".

Zmiana wyroku na korzyść oskarżonego

Sąd pierwszej instancji, skazując mężczyznę za gwałt, stwierdził, że dziewczyna odpychała mężczyznę i próbowała się odsuwać. Jednym z dowodów w sprawie miała być też jego późniejsza rozmowa z pokrzywdzoną przez internetowy komunikator i przeprosiny.

 

Mężczyzna twierdził jednak, że to nie on pisał te wiadomości. Sąd skazał go wówczas na karę trzech lat więzienia i 50 tys. zł zadośćuczynienia.

 

ZOBACZ: Wrocław. Mężczyzna miał zgwałcić Ukrainkę. Ziobro interweniuje ws. "niezrozumiałej decyzji sądu"

 

Jednak w 2020 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił ten wyrok i uznał, że Kamil W. jest winnym jedynie obcowania płciowego z małoletnią poniżej 15 lat. Sąd apelacyjny złagodził przy tym nadzwyczajnie karę i skazał mężczyznę na rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na trzy lata.

 

Prokurator Generalny nie zgodził się z tym wyrokiem i wniósł w tej sprawie kasację. Podkreślono w niej m.in., że sąd w sposób wybiórczy przedstawił argumentował swoje stanowisko co do zmiany kwalifikacji prawnej, przekraczając przy tym - zdaniem prokuratury - granice swobodnej oceny materiału dowodowego.

Nie stawiała oporu więc gwałtu nie było?

SN utrzymał jednak wyrok. Uzasadniając tę decyzję Sąd Najwyższy odniósł się m.in. do kwestii ustaleń sądu apelacyjnego o braku zauważalnej obrony dziewczynki podczas zdarzenia, które były kwestionowane w kasacji przez prokuraturę.

 

"My nie mamy cienia wątpliwości, że pokrzywdzona nie chciała stosunku seksualnego.(...) Przeświadczenie, że nie było zgody na odbycie stosunku to nie jest jednak to samo, co postawienie oporu, a następnie przełamywanie oporu. Kodeks karny nie penalizuje innej formy niż użycie przemocy w celu zgwałcenia" - wskazał SN.

Amnesty International walczy o zmianę definicji gwałtu

Obecnie obowiązujący przepis w Kodeksie karnym stanowi, że do gwałtu dochodzi, gdy ktoś doprowadza do obcowania płciowego "przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem". Chęć zmiany tego zapisu wyraża m.in. organizacja Amnesty International, która apeluje, by definicja gwałtu była oparta na braku zgody na współżycie, a nie na formie stawianego oporu.

 

nat/grz/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie