Prof. Gut: nie będzie zablokowania służby zdrowia w związku z piątą falą epidemii

Polska
Prof. Gut: nie będzie zablokowania służby zdrowia w związku z piątą falą epidemii
PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI
Liczba zakażeń wynika z dyscypliny ludzi. Jeżeli ludzie idą przez epidemię na luzie, to liczba zakażeń rośnie. Jeżeli jakichś reguł przestrzegają, to jest stabilizacja - ocenił wirusolog

Nie będzie zablokowania służby zdrowia w związku z piątą falą epidemii - stwierdził wirusolog prof. Włodzimierz Gut. Wskazał, że na razie liczba zajętych przez pacjentów z COVID-19 łóżek w szpitalach spada, podobnie jak liczba zajętych respiratorów.

W szpitalach jest obecnie 14 005 pacjentów z COVID-19, w tym 1391 chorych podłączonych do respiratorów. Tydzień temu, 12 stycznia, w szpitalach było 17 155 chorych z COVID-19, czyli o ponad trzy tysiące więcej. Dwa tygodnie temu, 5 stycznia, w szpitalach było 19 264 chorych z COVID-19.

 

ZOBACZ: USA. Biden: zwiększymy liczbę żołnierzy w Polsce i Rumunii, jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę

 

1391 chorych podłączonych jest do respiratora, a tydzień temu było ich 1682, czyli o blisko trzystu więcej.

 

Jednocześnie resort zdrowia poinformował w środę o 30 586 nowych zakażeniach SARS-CoV-2.

"Nie spodziewam się armagedonu" 

- Nie spodziewam się armagedonu. W tym momencie liczba zajętych szpitalnych łóżek przeznaczonych do leczenia COVID-19 spada i to dość dynamicznie. Zgonów też jest sporo mniej niż w grudniu. Respiratory są wolne w znacznej większości. Lepiej jednak dziś powiedzieć, że jest ogromne zagrożenie, a potem, że kogoś uratowaliśmy niż przesadzić w drugą stronę - wskazał doświadczony wirusolog.

 

ZOBACZ: Tatry. Lawina przysypała dwóch turystów. Poszkodowani sami zdołali wydostać się z lawiniska

 

Jego zdaniem w ciągu najbliższych dni będzie widać, czy liczby zakażeń nadal lawinowo rosną, czy też dziś mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju kumulacją po okresie weekendowym, a także wielu tygodniach ze świętami.

 

- Liczba zgonów w tej fali epidemii zależy od stopnia uodpornienia populacji. Przez szczepienia uodporniło się w Polsce mniej osób niż w Europie Zachodniej, przez zakażenia sporo. Łącznie daje to taki obraz, że nie spodziewam się kompletnego paraliżu opieki zdrowotnej. Ona oczywiście cały czas jest mocno obciążona i kolejne osoby będą trafiały do szpitali, ale nie w ogromnym procencie - stwierdził wirusolog.

"Straszenie ludzi nic nie da"

- Jeżeli idzie o zakażenia, to one nie mają nic wspólnego ze szczepieniami. Szczepionka nie chroni bowiem przed zakażeniem. Mówiłem to już wielokrotnie. Liczba zakażeń wynika z dyscypliny ludzi. Jeżeli ludzie idą przez epidemię na luzie, to liczba zakażeń rośnie. Jeżeli jakichś reguł przestrzegają, to jest stabilizacja - ocenił.

 

Dodał, że nie ma co wywoływać paniki związanej z kolejną falą epidemii, ale konieczne jest "używanie rozumu".

 

- Tego, tak jak i rozsądku, brakuje. Straszenie ludzi jednak nic nie da, a raczej przełoży się na dodatkowe śmierci przestraszonych osób z innych przyczyn zdrowotnych. Bo jak będą się bali chodzić do lekarzy i szpitali, to te choroby czekały nie będą - wyjaśnił.

kmd/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie