Pszczyna. Śmierć 30-letniej Izy. Zawieszono lekarzy. Szpital opublikował oświadczenie

Polska
Pszczyna. Śmierć 30-letniej Izy. Zawieszono lekarzy. Szpital opublikował oświadczenie
Polsat News
Szpital w Pszczynie wydał oświadczenie po śmierci 30-letniej Izy. Zdecydowano o zawieszeniu lekarzy.

Szpital w Pszczynie, gdzie zmarła 30-letnia kobieta opublikował w piątek oświadczenie. "Podjęto decyzję o zawieszeniu realizacji kontraktów dwóch lekarzy, którzy pełnili dyżur w czasie pobytu pacjentki" - przekazano. Jak dodano, placówka "deklaruje pełną otwartość na współpracę ze wszystkimi właściwymi organami podejmującymi działania kontrolne i wyjaśniające".

W weekend media obiegła historia 30-letniej kobiety, która trafiła do pszczyńskiego szpitala w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do zgonu.

 

"Dyrekcja Szpitala w Pszczynie bezpośrednio po tragicznym zdarzeniu przeprowadziła postępowanie wyjaś­ni­a­jące, przegląd procedur oraz sposobu działania oddziału. Na bieżąco i z najwyższą powagą weryfikuje również informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej" - poinformował w komunikacie szpital w Pszczynie. 

 

ZOBACZ: Śmierć ciężarnej 30-latki z Pszczyny. Robert Winnicki: Lekarze wiedzieli, że jest zagrożenie sepsą

 

Jak przekazano, w związku z trwającym postępowaniem, 5 listopada "pod­jęto decyzję o zaw­iesze­niu real­iza­cji kon­trak­tów dwóch lekarzy, którzy pełnili dyżur w cza­sie pobytu Pac­jen­tki w szpi­talu".

Lekarze zawieszeni po śmierci 30-latki z Pszczyny

"W chwili obec­nej lekarze nie pełnią w placówce swoich obowiązków. Szpi­tal deklaruje pełną otwartość na współpracę z wszys­tkimi właś­ci­wymi organami pode­j­mu­ją­cymi dzi­ała­nia kon­trolne i wyjaśniające. Raz jeszcze przekazu­jemy Rodzinie Zmarłej Pac­jen­tki szczere wyrazy współczu­cia i żalu" - czytamy w oświadczeniu.

 

Wcześniej Szpital Powiatowy w Pszczynie (woj. śląskie) podkreślił w wydanym we wtorek oświadczeniu, że "jedyną przesłanką kierującą postępowaniem lekarskim była troska o zdrowie i życie Pacjentki oraz Płodu". "Osobną sprawą jest ocena stanu prawnego w zakresie dopuszczalności przerywania ciąży. W tym miejscu należy jedynie podkreślić, że wszystkie decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania" - oświadczył wówczas szpital.

 

Śledztwo w sprawie zgonu pacjentki od 7 października prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach. Przejęła je od prokuratury w Pszczynie, która swoje postępowanie wszczęła 22 września - po zawiadomieniu brata zmarłej - pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.

"Nie mam wątpliwości, kto za to odpowiada"

- Jesteśmy wszyscy poruszeni śmiercią pani Izy. Mówię o tym jako polityk - to nie jest sprawa partyjna, czy polityczna - mówił Donald Tusk w piątek na konferencji prasowej.

 

Tusk uznał, że w ostatnich miesiącach, rządzącym "ideologia myli się z ludźmi". - Wprowadzone przez tak naprawdę religijną sektę Kai Godek, która opanowuje polski kościół i niestety obóz władzy. Skutkiem tej narastającej presji ze strony fanatycznych ideologów jest prawo i są decyzje. Te decyzje powodują ludzką śmierć. Nie mam wątpliwości, kto odpowiada za to i inne zdarzenia - mówił.

 

ZOBACZ: Pszczyna. Śmierć 30-latki w ciąży. Mecenas rodziny o przyczynach śmierci kobiety

 

- Nie da się zrzucić odpowiedzialności na lekarzy. Lekarze są też w jakimś sensie ofiarami tego nieludzkiego prawa i nieludzkiego, ideologicznego podejścia do kwestii matki, ciąży i płodu. W Polsce, przez decyzję Trybunału pani Przyłębskiej pod patronatem pana Kaczyńskiego, to tak naprawdę prokurator a nie lekarz prowadzi ciążę - mówił Donald Tusk.

 

- Jutro nie jako polityk, nie jako szef partii opozycyjnej będę o 15:30 wśród tych wszystkich, którzy wierzą, że możemy wyjść z tego mroku i ciemności. Jeśli będzie was tam dużo, to daje to taką nadzieję,  że wyjdziemy w stronę światła - mówił lider PO. Tusk potwierdził tym samym, że będzie uczestniczył w warszawskim "Marszu dla Izy".

Premier komentuje

- Śmierć pani, która w tragiczny sposób zmarła w Pszczynie to wielki dramat, wielka tragedia i chciałem złożyć moje najgłębsze wyrazy współczucia wszystkim bliskim, rodzinie pani, która zmarła - mówił w piątek Mateusz Morawiecki, który odnosił się do słów Tuska na konferencji prasowej w Ząbkach.

 

- Jeżeli jednak chodzi o kwestie związane z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, to nie można tych rzeczy mieszać. Warto podkreślić, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zmienia niczego w odniesieniu do życia i zdrowia matki. Jeśli życie lub zdrowie matki jest zagrożone to nadal przerwanie ciąży jest możliwe i nic się tutaj nie zmieniło - przekonywał.

 

ZOBACZ: Pszczyna. Śmierć 30-latki w ciąży. Mecenas rodziny o przyczynach śmierci kobiety

 

Szef rządu podkreślił, że okoliczności śmierci 30-latki z Pszczyny muszą zostać wyjaśnione. "Wszystkie okoliczności tej sprawy, tej niezwykle dramatycznej sprawy muszą być wyjaśnione - powiedział Morawiecki.

 

Premier zapewniał, że zgodnie z obecnym stanem prawnym lekarze mają obowiązek ratowania zdrowia i życia matki.

Wyrok TK ws. ustawy antyaborcyjnej

22 października 2020 r. TK orzekł, że niezgodny z konstytucją jest przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Orzeczenie zapoczątkowało ogólnokrajową falę protestów. Obecnie aborcja jest w Polsce możliwa w dwóch przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo).

msl/polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie