Podwyżki cen prądu. Premier: przyczynami są spekulacje i zależność wielu państw od Gazpromu

Świat
Podwyżki cen prądu. Premier: przyczynami są spekulacje i zależność wielu państw od Gazpromu
Polsat News
Premier Mateusz Morawiecki przemawiał po zakończeniu szczytu Rady Europejskiej w Brukseli. Rozmawiał na nim m.in. z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

- Najważniejszym tematem Rady Europejskiej były ceny energii i kryzys na rynkach. Jego geneza ma dwa praźródła: nadmierną zależność wielu państw na rynku gazu od Rosji, a także spekulacje związane z prawami do emisji CO2 - mówił w piątek premier Mateusz Morawiecki. Jak dodał, odczuwa "gorzką satysfakcję", że miał rację co do "dyktatu, jakim posługuje się Władimir Putin".

Zakończony w piątek drugi, ostatni dzień obrad szczytu Rady Europejskiej w Brukseli poświęcono m.in. cenom energii w UE. Szefowie państw i rządów chcą, aby Komisja Europejska zbadała działanie rynku gazu i prądu oraz unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2.

 

Na szczycie Polskę reprezentował premier Mateusz Morawiecki, który po powrocie do kraju zabrał głos na konferencji prasowej. Jak przyznał, ceny gazu wzrosły "parokrotnie" w ostatnim czasie, co spowodowało kolejną podwyżkę - tym razem kosztów korzystania z energii elektrycznej.

 

ZOBACZ: Ursula von der Leyen: nie będzie mechanizmu warunkowości wobec Polski i Węgier przed wyrokiem TSUE

 

- Wzrosty cen prądu stały się problemem w Europie. Wpływają na ceny krańcowe produktów w wielu branżach, a to z kolei oznacza, że konkurencyjność polskiego i innych europejskich przemysłów słabnie, skutkując spadkiem możliwości eksportowych - powiedział szef rządu. 

Morawiecki: dyktat Putina ws. cen gazu jest faktem

Stwierdził, że podwyżki mają dwa "praźródła". Jako pierwsze wskazał "nadmierną zależność niektórych państw na rynku gazu od Rosji". - Przestrzegałem o tym wielokrotnie, więc mam gorzką satysfakcję, iż miałem rację co do dyktatu cenowego i politycznego, jakim posługuje się Władimir Putin. On jest faktem - podkreślił.

 

Premier przekazał, iż podczas szczytu UE Polska "wskazywała na konieczność wykonania badania działań Gazpromu, mogących spowodować wzrost cen gazu". - Domagaliśmy się od KE działań zapobiegających dalszemu wzrostowi - powiedział.

 

Morawiecki mówił również o drugiej przyczynie wzrostu cen energii. Według niego są to "spekulacje na rynku praw do emisji CO2".

 

- Te uprawnienia jeszcze kilka lat temu kosztowały 5 euro, później 10 czy 15 euro. Wzrost ich cen stał się radykalny w ciągu ostatnich 12-18 miesięcy, co jednocześnie jest wynikiem pewnego rodzaju oczekiwań, ale i spekulacji - wskazał.

Szef rządu przestrzegał przed "znikającymi miejscami pracy" w UE

Jak dodał premier, wspomniane spekulacje polegały na tym, że "nie tylko firmy stały się podmiotami na rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla, ale i postronne instytucje".

 

- Cenę tych praw wywindowano do poziomu powyżej 60 euro, a to z kolei ma 20-25 proc. wpływu na rosnący koszt megawatogodziny - wyliczył.

 

ZOBACZ: Premier: widmo kryzysu energetycznego testem dla Unii Europejskiej

 

W ocenie Morawieckiego, podwyżki cen prądu spowodują, że podczas najbliższych kwartałów możemy obserwować "znikające miejsca pracy" w UE oraz inne problemy "o charakterze fundamentalnym".

 

Szef polskiego rządu nawiązał również do sporu, jaki się toczy obecnie między Polską a instytucjami UE, ale także Prawem i Sprawiedliwością oraz opozycją dotyczącego relacji między prawem unijnym a prawem krajowym.

 

- Niektórzy zdają się zapomnieć, że wchodziliśmy do Unii Europejskiej w 2004 roku w oparciu o konstytucję, która umowom międzynarodowym daje pewne prerogatywy, nawet bardzo szerokie, istotnie wchodzące w nasze życie gospodarcze, ale nie jest jednocześnie pozbawiona granic - oświadczył.

Morawiecki: Polacy są jednym z najbardziej proeuropejskich społeczeństw

Dodał, że takie dziedziny, jak sport, zdrowie, bezpieczeństwo publiczne, także bezpieczeństwo granic, nie są objęte "materią Unii Europejskiej".

 

- To jest coś takiego w miarę oczywistego, ale zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio trzeba o tym przypomnieć, że Unia działa w granicach przyznanych kompetencji - podkreślił Morawiecki.

 

ZOBACZ: Sondaż CBOS: 90 proc. badanych popiera członkostwo w UE

 

Zaznaczył, że Polacy to jedno z najbardziej proeuropejskich społeczeństw, a nasz kraj nie tylko wierzy w Unię Europejską, ale także we wspólnotę transatlantycką.

 

- Wierzę w to porozumienie krajów demokratycznych dla dobra stabilizacji sytuacji na świecie, zapewnienia pokoju i oczywiście najlepszych warunków gospodarczych do rozwoju naszych obywateli - powiedział premier.

Na szczycie o migrantach. "Ogromna większość przyjęła stanowisko Polski" 

Mateusz Morawiecki przekazał również, iż podczas dyskusji na temat migracji, polskie stanowisko ws. sytuacji na granicy z Białorusią "spotkało się z pełnym poparciem".

 

- Cieszę się, że nasz głos przestrogi nie był głosem wołającego na puszczy, tylko z biegiem lat stał się dominującą teorią. Jeszcze nie powszechną, ale na pewno dominującą tezą w Radzie Europejskiej - podkreślił szef rządu.

 

ZOBACZ: Straż Graniczna: Polska jest krajem tranzytowym, imigranci oczekują na przerzut do Niemiec i Francji

 

Jak dodał, "Polska zawsze stała na stanowisku, że granice zewnętrzne Unii Europejskiej muszą być należycie chronione". - I takie stanowisko zostało przyjęte przez ogromną większość państw - powiedział Morawiecki.

 

Stwierdził, że "nie było głosów powątpiewania, kto jest prawdziwym, rzeczywistym autorem próby destabilizacji sytuacji na granicy wschodniej Polski". - I zgodnie z naszymi oczekiwaniami, Rada Europejska nie zaakceptuje podejmowania przez państwa trzecie jakichkolwiek prób instrumentalnego wykorzystywania ruchów migracyjnych do wywierania presji na granicę Unii Europejskiej - oświadczył Morawiecki.

hlk/wka/Polsatnews.pl/Polsat News/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie