Protest górniczej "Solidarności" w Luksemburgu w obronie Turowa

Świat
Protest górniczej "Solidarności" w Luksemburgu w obronie Turowa
Polsat News
Lider "Solidarności" Piotr Duda podczas protestu związkowców przed siedzibą TSUE w Luksemburgu.

- Mamy prawo pracować w naszym kraju, w naszej ojczyźnie, w państwie narodowym, a nie w jakiejś kolonii tanich miejsc pracy - powiedział w Luksemburgu lider "Solidarności" Piotr Duda. Związkowcy z Polski protestowali przed siedzibą TSUE przeciwko postanowieniom Trybunału o zamknięciu kopalni węgla brunatnego w Turowie. Znaczne siły policji rozstawiły blokady i zasieki z drutu kolczastego.

Polscy związkowcy, m.in. z górniczej "Solidarności", w piątek zorganizowali demonstrację przed siedzibą Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Protest jest sprzeciwem wobec decyzji TSUE, który w maju - odpowiadając na wniosek Czech - nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów.

Luksemburg: limit protestujących związkowców

Związkowcy w żółtych kamizelkach z nadrukami "Hands off Turów" (Ręce precz od Turowa) i transparentami "Wczoraj Moskwa dziś Bruksela suwerenność nam zabiera" tłumaczyli w rozdawanych ulotkach, że w "wyniku jednoosobowej absolutnie bezdusznej decyzji TSUE o zamknięciu kopalni Turów stajemy w obliczu utraty setek tysięcy miejsc pracy, paraliżu całego regionu, wepchnięcia nas i naszych rodzin w nędzę energetyczną. Nigdy nie pozwolimy się traktować jak polityczni zakładnicy. Jesteśmy zmuszeni bronić naszych praw i miejsc pracy w każdy dostępny dla nas sposób. Stąd ten protest".

 

- Chcemy przekazać TSUE bardzo prostą wiadomość: tu nie jest Korea Północna. A TSUE postępuje tak, jakby działał w Korei Północnej - jednoosobowo podejmuje decyzje, skazując ludzi na śmierć - powiedział Wojciech Ilnicki, szef Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" KWB Turów, jeden z organizatorów manifestacji.

 

ZOBACZ: Parlament Europejski przyjął rezolucję ws. wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego

 

Związkowcom nie udało się przekazać TSUE petycji. - Petycji nie odbierają. Wczoraj umówiliśmy się, że ją odbiorą. Zostawiliśmy ją więc w tym płocie, który bardziej przydałby się na naszej granicy z Białorusią. Można by go pożyczyć. Przydałby się - powiedział przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda. - Tak nas traktują. Najpierw podejmują jednoosobowo decyzje de facto o likwidacji tysięcy miejsc pracy, a później tchórze nie chcą wyjść odebrać petycji. Zostawiliśmy im petycję i zabezpieczenie zamknięcia tego Trybunału Niesprawiedliwości - dodał Duda.

 

Władze Luksemburga ustaliły limit uczestników manifestacji na 2 tys. osób. W rejon demonstracji zostały skierowane znaczne siły policji, a dzielnica Kirchberg, w której znajdują się biura instytucji europejskich, była poprzecinana zasiekami z drutem kolczastym i blokadami. Na miejscu znajdował się m.in. transporter opancerzony. 

Duda: Podpalimy Europę w naszych sercach

- My jesteśmy tutaj jako reprezentacja i mówimy - ostrzegamy i dajemy wam czas do namysłu, jeżeli nie, to podpalimy Europę, ale podpalimy ją w naszych sercach, by dać odpór tym, którzy dzisiaj decyzjami jednoosobowymi zamykają tysiące miejsc pracy i pozbawić chcą energii elektrycznej miliony Polaków, i - nie zawaham się użyć tego słowa - pozbawić także bezpieczeństwa energetycznego Polskę i UE. Na to nie pozwolimy - mówił lider "Solidarności" podczas demonstracji polskich górników w Luksemburgu.

 

Jak mówił Duda, "pani sędzina" z TSUE podjęła decyzję ws. Turowa "między zakupami a lunchem, waliła młotkiem w biurko i mówi:  »zamykam«". - Nie, na to nie pozwolimy - powiedział.

 

- Mamy prawo w naszym kraju, w naszej ojczyźnie, w państwie narodowym, a nie w jakiejś kolonii tanich miejsc pracy pracować, dbać o swoje miejsca pracy. Już kolejnych błędów nie popełnimy, jak w latach 90., kiedy Komisja Europejska zamykała nam stocznie, kopalnie i huty. Na to już nie pozwolimy! - dodał Piotr Duda.

 

ZOBACZ: Spór o kopalnię Turów. Czechy chcą wrócić do negocjacji

 

- To nie jest granica z Białorusią, to jest - wydawałoby się - serce Unii Europejskiej. Ale jak się rozejrzymy, to jest jak na granicy białoruskiej. Dlatego zwracam się do tego polskiego lewactwa: gdzie jesteście? Apelujcie, wysyłajcie petycje, żeby ściągali te druty kolczaste, tak jak apelujecie, żeby wojsko polskie ściągało druty na granicy Polski z Białorusią. Gdzie jesteście, tchórze? My jesteśmy tutaj! - wołał Duda.

 

Związkowiec wyjaśnił, że Duda powiedział, że na demonstrację zaprosił polskich europosłów "bez wyjątku". Jak powiedział na zaproszenie związkowców odpowiedzieli politycy Zjednoczonej Prawicy, a część z nich brała udział w proteście. - Kogo nie ma? Wiecie doskonale, Miller, Wołodia Cimoszewicz i tak dalej. Tych tak zwanych Europejczyków, którzy mówią o wartościach. To są ci, którzy wczoraj głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego przeciwko Polsce. To są tchórze i zdrajcy - stwierdził Piotr Duda.

 

- Skoro są tak odważni i w telewizji i radiach mówią, że trzeba zamknąć Turów, bo taki jest wyrok Trybunału, to niech tu staną i powiedzą to w oczy wszystkim górnikom - powiedział Duda. - Zaprosiłem jeszcze komisarza UE Nicholasa Schmidta, który odpowiada za miejsca pracy i sprawy socjalne w Unii. Gdzie pan jest, jak pan dba o miejsca pracy obywateli UE, bo my jako Polacy jesteśmy w tej Unii - pytał.

 

WIDEO - Lider "Solidarności" Piotr Duda w Luksemburgu: "Podpalimy Europę"

 

 

Europosłanka PiS: będą protesty w całej UE

Europosłanka PiS Anna Zalewska powiedziała w piątek rano na antenie Polskiego Radia Wrocław, że jedzie do Luksemburga. - Jest ze mną pani poseł Jadwiga Wiśniewska, będzie pani poseł Beata Kempa, pan Bogdan Rzońca. Wspieramy górników, protestujemy przeciwko jednoosobowej decyzji, która ośmiela się nakazywać zamknięcie Turowa, a jak nie, to płacenie pieniędzy - powiedziała.

 

Według niej w związku z "szalejącym cenami energii i gazu" odbywający się w piątek w Luksemburgu protest polskich związkowców ws. kopalni Turów może rozpocząć protesty w całej Wspólnocie. - Związkowców i nie tylko, (protestować będą także - red.) obywatele, którzy z przerażeniem patrzą na beztroskę brukselskich urzędników, którzy wmawiają im, że chcą chronić środowisko, proponują rozwiązania, które z ochroną środowiska nie mają nic wspólnego, a będą się przekładać na wielokrotność tych cen (energii - red.), które już teraz są zbyt wysokie - mówiła.

 

ZOBACZ: Premier Belgii o Polsce: jeśli chce się być częścią klubu, trzeba grać zgodnie z zasadami

 

Zalewska mówiąc o decyzji TSUE ws. Turowa podkreśliła, że "nie można na mocy jakiegokolwiek przepisu nakazać, żeby 60 tys. ludzi, polskich obywateli umarło z głodu, albo żyło w biedzie. Bo tym kończy się likwidacja kopalni". Jak mówiła, proces zamknięcia kopalnie jest wieloletni i jak wskazywała, bardzo drogi. - W dodatku, jeżeli byłby zbyt intensywny, groziłby nie tylko brakiem bezpieczeństwa energetycznego, ale również katastrofą ekologiczną - mówiła.

 

Europosłanka wyraziła nadzieję na wznowienie rozmów ze stroną czeską. - Tak, rzeczywiście rozmawiamy, jeszcze trochę nieformalnie. Jest dobry klimat, żeby sprawę zakończyć, załatwić. Ona nie służy nikomu, niczemu, a już na pewno relacjom polsko-czeskim, przede wszystkim przyjaźni mieszkańców Polski i Czech - powiedziała polityk PiS.

Polski protest w UE w obronie Turowa

O planowanym proteście przed siedzibą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu poinformował pod koniec września przewodniczący Solidarności Piotr Duda. W ubiegły piątek związkowcy otrzymali oficjalną zgodę ze strony władz Luksemburga na zorganizowanie manifestacji.

 

Przewodniczący NSZZ Solidarność Kopalni Węgla Brunatnego Turów Wojciech Ilnicki tłumaczył, że protest związkowców ma się rozpocząć o godz. 10. Informował również, że protestujący mają zamiar wręczyć petycję i postanowienie o zamknięciu Trybunału.

 

 

 

- Jak nas chcą zamknąć, to my zamykamy TSUE. Krajowy zjazd delegatów NSZZ Solidarność przez uprawnienia nadane przez przewodniczącego i komisję krajową podjął decyzję o zabezpieczeniu przez zamknięcie TSUE. Podjął tę decyzję jednoosobowo, bo krajowy zjazd delegatów dał takie pełnomocnictwo przewodniczącemu Piotrowi Dudzie - mówił związkowiec.

 

 

Przewodniczący Niezależnego Związku Zawodowego Górników KWB Turów Bogumił Tyszkiewicz poinformował, że "manifestację zaczynamy najpierw przed siedzibą TSUE, a później przechodzimy pod ambasadę Republiki Czeskiej". - Będą wypowiedzi liderów, mamy też przygotowany list intencyjny. Nie wiemy jednak, czy przedstawiciele TSUE wyjdą do nas, bo zasad i obyczajów, jakie obowiązują w Luksemburgu, nie znamy - mówił.

 

 

Jak podkreślił, w liście związkowcy zwracają przede wszystkim uwagę na nierzetelność postawy TSUE. - Decyzję wydano na podstawie wniosku jednej strony, bez rozpatrzenia całości sprawy. Kopalni nie można zamknąć z dnia na dzień. Jakby ktoś znał się na rzeczy to nie wydałby takiego postanowienia. To powinna być sprawa miedzy kopalnią, a miejscowościami przygranicznymi. Jeśli coś jest nie tak, to trzeba tą sprawę załatwić i rozwiązać problem, ale nie wolno podjąć takiej drastycznej decyzji, żeby z dnia na dzień zamknąć kopalnię, bo ta kopalnia już nigdy by nie ruszyła - powiedział.

 

ZOBACZ: Europosłanka Beata Szydło w Parlamencie Europejskim: przestańcie kłamać na temat Polski

 

- Wstępując do Unii myśleliśmy, że będziemy traktowani poważnie i postrzegani na równi z innymi obywatelami Europy. My czujemy się obywatelami Europy, ale nie możemy pozwolić sobie na to, żeby niezależna instytucja wtrącała się aż tak i nakazywała nam, co mamy robić. Ja szanuję i ekologię i mieszkańców przygranicznych miejscowości, ale takie sprawy trzeba załatwiać w duchu dobrosąsiedzkim. Nie na zasadzie siły, tylko na zasadzie porozumienia. My tak naprawdę do końca nie wiemy, która strona mówi prawdę, bo to się dzieję trochę poza nami, poza kopalnią. Jednak to kopalnia i ludzie, którzy są tutaj zatrudnieni i żyją z tej pracy mogą najbardziej to odczuć - wskazywał związkowiec.

"Tę sprawę trzeba załatwić na zasadzie porozumienia, nie siły"

- Wstępując do Unii myśleliśmy, że będziemy traktowani poważnie i postrzegani na równi z innymi obywatelami Europy. My czujemy się obywatelami Europy, ale nie możemy pozwolić sobie na to, żeby niezależna instytucja wtrącała się aż tak i nakazywała nam, co mamy robić. Ja szanuję i ekologię i mieszkańców przygranicznych miejscowości, ale takie sprawy trzeba załatwiać w duchu dobrosąsiedzkim. Nie na zasadzie siły, tylko na zasadzie porozumienia. My tak naprawdę do końca nie wiemy, która strona mówi prawdę, bo to się dzieję trochę poza nami, poza kopalnią. Jednak to kopalnia i ludzie, którzy są tutaj zatrudnieni i żyją z tej pracy mogą najbardziej to odczuć - wskazywał związkowiec.

 

ZOBACZ: Prezydent: nie możemy zamknąć kopalni Turów

 

Pytany o spodziewany efekt demonstracji, Tyszkiewicz podkreślił, że każdy protest związkowy odnosi jakiś skutek. „To jest też postrzeganie tego typu instytucji przez innych. Może my będziemy pierwsi, może będą po nas inne manifestacje. Skoro decyzje zapadają tam, to my nie będziemy manifestować w Warszawie, bo nie ma takiego sensu. Trzeba się pokazać tam, gdzie te decyzje zapadają - dodał.

Wsparcie polityków PiS

Eurodeputowana Solidarnej Polski Beata Kempa poinformowała na Twitterze, że jedzie do Luksemburga wesprzeć polskich związkowców. 

 

Z kolei eurodeputowana PiS i była minister edukacji Anna Zalewska wspomniała na Twitterze, że w Luksemburgu na grupę protestujących czekają "druty kolczaste i pancerne wozy policji". 

 

Kary i brak porozumienia 

W maju TSUE - odpowiadając na wniosek Czech - nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów. Polski rząd ogłosił, że kopalnia nadal będzie pracować i rozpoczął rozmowy ze stroną czeską. 20 września TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

 

Do tej pory odbyło się 17 spotkań przedstawicieli resortów ochrony środowiska i spraw zagranicznych ze stroną czeską. Rozmawiali także eksperci i przedstawiciele samorządów oraz kierownictwo kopalni. Pod koniec września minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka poinformował, że rozmowy polsko-czeskie ws. kopalni Turów zakończyły się fiaskiem.

 

Czeskie ministerstwo środowiska zaproponowało stronie polskiej w środę wznowienie negocjacji w sprawie kopalni Turów. Rzeczniczka resortu Petra Roubiczkova powiedziała, że ma on poparcie przedstawicieli koalicji, która negocjuje powstanie nowego rządu Czech.

kmd/prz/hlk/Polsatnews.pl/Polsat News/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie