Chałupki. Śledztwo ws. samobójstwa rozszerzonego matki umorzone

Polska
Chałupki. Śledztwo ws. samobójstwa rozszerzonego matki umorzone
Polsat News
W marcu br. w Chałupkach 41-letnia kobieta zabiła dwójkę swoich dzieci w wieku 4 i 6 lat, a następnie popełniła samobójstwo.

Z uwagi na śmierć sprawcy prokuratura umorzyła śledztwo dot. zabójstwa dwójki dzieci przez matkę, która następnie odebrała życie sobie. Z tego śledztwa wyłączony został wątek niedopełnienia obowiązków służbowych przez policjantów i kuratora sądowego, którzy mieli odebrać dzieci i oddać ojcu. W tej kwestii śledztwo trwa.

Chodzi o sprawę tzw. rozszerzonego samobójstwa, do którego doszło w marcu br. w Chałupkach k. Rudnika nad Sanem (Podkarpackie).

Decyzja prokuratury ws. rozszerzonego samobójstwa

41-letnia matka Magdalena V. nożem zabiła swoją 6-letnią córkę i 4-letniego syna, a następnie popełniła samobójstwo. Dzieci zgodnie z wyrokiem sądu miały wrócić pod opiekę ojca do Niemiec, gdzie się urodziły i wcześniej mieszkały.

 

ZOBACZ: Pijana kobieta wiozła trzyletnią córkę. Obok siedział trzeźwy pasażer

 

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzej Dubiel poinformował w środę, że śledztwo w zakresie zabójstwa dzieci zostało umorzone z uwagi na śmierć sprawcy, czyli matki dzieci.

 

Prokuratura w trakcie czynności sprawdzała także, czy Magdalenę V. ktoś namawiał do popełnienia samobójstwa; w tym zakresie śledztwo zostało także umorzone z braku dowodów na udział osób trzecich.

Spór o dzieci

W ubiegłym roku 41-letnia Magdalena V. wraz z dziećmi wróciła z Niemiec do kraju i zamieszkała z nimi u swoich rodziców w Chałupkach. Wcześniej cała rodzina mieszkała w Niemczech. Tam urodziły się dzieci, a ojciec ma obywatelstwo niemieckie.

 

W związku z wyjazdem matki z dziećmi z Niemiec ich ojciec wystąpił do sądu o ich powrót do ich rodzinnego kraju. Sąd Okręgowy w Rzeszowie nakazał matce powrót dzieci do ich stałego miejsca zamieszkania w Niemczech. W związku z tym Magdalena V. miała przekazać dzieci ojcu.

 

ZOBACZ: Lubelskie. Mężczyzna potrącił policjanta i staranował radiowóz. Został zatrzymany

 

Ojciec dzieci w marcu br. z nakazem sądu oraz w towarzystwie kuratora sądowego i psychologa przyszedł po dzieci, ale nie wszedł do domu, czekał na zewnątrz. Wraz z nim zostali też policjanci, którzy asystowali kuratorowi, ale na jego prośbę nie weszli do środka.

Tragedia w Chałupkach

- Do domu wszedł kurator sądowy i psycholog. Wówczas kobieta, pod pozorem ostatnich przygotowań dzieci do podróży, weszła z nimi do łazienki i zamknęła drzwi na zamek - opowiadał wówczas prok. Dubiel.

 

Dodał, że gdy z wewnątrz zaczęły dobiegać odgłosy szarpaniny, szamotaniny otworzono łazienkę, ale było za późno.

 

- W łazience znaleziono ciała matki i dzieci. Wszyscy mieli rany kłute klatek piersiowych. Wezwano pogotowie, podjęto reanimację, ale ich życia nie udało się uratować - zaznaczył prokurator.

 

ZOBACZ: Lubelskie. Policjant pomógł 13-miesięcznemu dziecku, które zakrztusiło się jedzeniem

 

Z głównego śledztwa prokuratura wyłączyła do odrębnych postępowań wątek dotyczący niedopełnienia obowiązków służbowych przez policjantów i kurator sądowego, którzy mieli przymusowo odebrać dzieci od matki i oddać je pod opiekę ojca. Chodzi o to, że policjanci na prośbę kuratora nie weszli do domu i nie asystowali przy wykonywaniu czynności odbierania dzieci.

 

zma/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie