Joe Biden kłamał w sprawie Afganistanu? Zarzucają mu to generałowie

Świat
Joe Biden kłamał w sprawie Afganistanu? Zarzucają mu to generałowie
PAP/EPA/Ken Cedeno / POOL
Prezydent USA Joe Biden

Generałowie Frank McKenzie oraz Mark Milley przyznali w Senacie, że zalecili utrzymanie 2500 żołnierzy w Afganistanie jeszcze na początku tego roku. Ich słowa zaprzeczają komentarzom prezydenta USA Joe Bidena, który w sierpniu mówił, że nikt nie ostrzegał go przed wycofaniem wojsk z tego kraju.

15 sierpnia talibowie przejęli władzę nad Kabulem i niemal całym Afganistanem, a z kontrolowanego przez siły państw zachodnich kabulskiego lotniska rozpoczęła się masowa ewakuacja obcokrajowców i zagrożonych Afgańczyków.

 

ZOBACZ: Afganistan. Talibowie powiesili ciało na dźwigu. Na głównym placu miasta

 

Trwająca ponad dwa tygodnie ewakuacja ze stolicy Afganistanu zakończyła się 30 sierpnia, gdy z lotniska w Kabulu odleciał ostatni amerykański samolot. Łącznie w tym czasie wywieziono z miasta ponad 123 tys. cudzoziemców i Afgańczyków.

"Wiarygodność USA ucierpiała"

Decyzja o słuszności wycofania wojsk z tego kraju jest przedmiotem debaty publicznej od kilku tygodni.

 

Najwyższy rangą dowódca USA gen. Milley przyznał we wtorek w Senacie, że wiarygodność Stanów Zjednoczonych wśród ich sojuszników ucierpiała na skutek sposobu zakończenia wojny w Afganistanie. Dodał, że opowiadał się za pozostawieniem niewielkiego kontyngentu żołnierzy w tym kraju.

 

ZOBACZ: Prezydent Joe Biden: USA nie chcą nowej zimnej wojny

 

- Myślę, że nasza wiarygodność w oczach sojuszników i partnerów na świecie, a także w oczach naszych przeciwników, jest intensywnie rewidowana (...). Myślę, że "szkoda" jest jednym ze słów, których można użyć - powiedział Milley podczas wysłuchania senackiej komisji ds. sił zbrojnych na temat Afganistanu.

 

Szef Pentagonu Lloyd Austin sprzeciwił się tej opinii. Uznał, że wiarygodność USA jest nadal solidna.

"Talibowie byli i pozostają organizacją terrorystyczną"

Gen. Milley, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, przyznał również, że przed zapadnięciem decyzji o wycofaniu sił z Afganistanu opowiadał się za pozostawieniem 2,5-3,5 tys. żołnierzy USA w kraju, by w ten sposób zmusić afgańskie władze i talibów do politycznego zakończenia wojny.

 

Ocenił, że w wyniku wycofania wojsk z Afganistanu zapobieganie atakom ze strony terrorystów w Afganistanie będzie "dużo trudniejsze, lecz nie niemożliwe".

 

- Odbudowanie Al-Kaidy czy IS (Państwa Islamskiego) wraz z intencją do ataku na Stany Zjednoczone jest bardzo realną możliwością - ocenił generał. - Musimy pamiętać, że talibowie byli i pozostają organizacją terrorystyczną - dodał.

 

ZOBACZ: Afganistan. W prowincji Helmand talibowie zakazują przycinania i golenia brody

 

Przyznał, że jest "oczywiste", że wojna nie zakończyła się na korzystnych dla USA warunkach. Zasugerował, że zarówno poprzedni prezydent Donald Trump, jak i obecny Joe Biden popełnili błędy, wyznaczając datę ostatecznego wyjścia wojsk, zamiast uzależnić je od spełnienia konkretnych warunków.

 

Podobną ocenę wygłosił gen. Frank McKenzie, szef Dowództwa Centralnego, odpowiadającego za Bliski Wschód i Afganistan. McKenzie twierdził, że bez obecności sił USA w kraju dojdzie do zapaści sił afgańskich - zaznaczając jednak, że sądził, że dojdzie do tego w ciągu kilku miesięcy, a nie dni. Dodał przy tym, że sojusznicy Ameryki byli gotowi pozostać u boku amerykańskich żołnierzy.

Przeczą zeznaniom Bidena

Zeznania generałów przeczą twierdzeniom Bidena, który mówił, że żaden z jego doradców nie rekomendował pozostawienia w Afganistanie części wojsk. Biden twierdził, że w przypadku pozostawienia, amerykańscy żołnierze znaleźliby się na celowniku talibów i ryzykowali stratami. Z tą oceną zgodził się szef Pentagonu Lloyd Austin Austin.

 

- Nasze rady były brane pod uwagę przez prezydenta (...), ale ten kraj nie potrzebuje generałów, którzy sami decydują, które rozkazy wykonają, a których nie. To nie jest nasza rola - powiedział Milley w odpowiedzi na pytanie, dlaczego wojskowi nie zrezygnowali po tym, jak prezydent Biden postąpił wbrew radom.

 

ZOBACZ: Biden komentuje sytuację w Afganistanie. "Nie przewidziałem wszystkiego"

 

Milley i inni stwierdzili też, że już po rozpoczęciu wycofywania sił USA z Afganistanu wszyscy wojskowi doradcy prezydenta jednoznacznie opowiedzieli się za zakończeniem ewakuacji zgodnie z planem do końca sierpnia. Jak dodali, w przeciwnym wypadku siły USA na lotnisku w Kabulu byłyby atakowane przez talibów, a przedłużenie ewakuacji nie zmieniłoby znacząco liczby ewakuowanych osób.

 

Mówiąc o samej ewakuacji, szef Pentagonu podkreślił, że USA były do niej przygotowane. Dodał, że przygotowania do ewakuacji cywilów z Afganistanu rozpoczęły się jeszcze w maju. Podkreślił też, że akcja ewakuacyjna "przekroczyła wszelkie oczekiwania", jeśli chodzi o liczbę osób.

"Błyskawiczna zapaść afgańskich sił zaskoczyła wszystkich"

Przyznał jednocześnie, że błyskawiczna zapaść afgańskich sił "zaskoczyła wszystkich", zaś USA nie doceniły "głębi korupcji" afgańskich dowódców. Dodał też - z czym zgodzili się wojskowi - że na demoralizację afgańskich sił wpłynęło porozumienie zawarte przez administrację Trumpa z talibami w Ad-Dausze w lutym 2020 r.

 

Milley ocenił, że porozumienie to - zawarte z pominięciem władz afgańskich - nakładało osiem zobowiązań na talibów i dziewięć na USA, z czego Ameryka spełniła wszystkie, zaś talibowie tylko jedno (nieatakowanie sił amerykańskich w Afganistanie). Dodał, że mimo złamania postanowień porozumienia wycofywanie wojsk było kontynuowane, zaś w listopadzie otrzymał on od prezydenta Trumpa rozkaz całkowitego wycofania wojsk do 15 stycznia 2021 r. Dodał przy tym, że po rozmowie z prezydentem rozkaz został wycofany i zastąpiony dodatkową redukcją sił USA w kraju.

ac/PAP/Politico
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie