Śmierć 16-letniego migranta. Rzecznik rządu Piotr Müller komentuje

Polska
Śmierć 16-letniego migranta.  Rzecznik rządu Piotr Müller komentuje
Polsat News
Rzecznik rządu Piotr Müller w "Graffiti"

Fundacja "Ocalenie" uważa, że 16-letni Irakijczyk, który zmarł w pobliżu polsko-białoruskiej granicy był w Polsce, ale został wypchnięty na Białoruś. Rzecznik rządu Piotr Müller powiedział w "Graffiti", że "sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest bardzo trudna". - Dochodzi do prowokacji ze strony białoruskiej. Bardzo ostrożnie podchodziłbym do informacji, które się pojawiają - ostrzegł.

Zapytany o śmierć 16-letniego Irakijczyka na granicy polsko-białoruskiej, o której poinformowała fundacja "Ocalenie" rzecznik rządu Piotr Müller powiedział, że nie jest w stanie udzielić informacji na ten temat i będzie ich udzielać Straż Graniczna.

 

Portal Onet poinformował, opierając się na informacjach fundacji "Ocalenie", że znajdujący się w ciężkim stanie 16-letni Irakijczyk, zdołał się w piątek późnym wieczorem przedostać ze swoją rodziną przez granicę do Polski. "Następnie cała rodzina została wypchnięta na Białoruś przez naszych strażników" - podała fundacja. 16-latek zmarł w nocy. Straż Graniczna zasugerowała Onetowi, że opisywana sytuacja mogła mieć miejsce po stronie białoruskiej i zaleciła, aby o informacje w tej sprawie zwrócić się do białoruskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego.

"Ostrożnie podchodziłbym do informacji z granicy"

- Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest niestety bardzo trudna i dochodzi często do prowokacji ze strony białoruskiej. Widzieliśmy to już kilka dni temu, widzimy cały czas. Bardzo ostrożnie podchodziłbym do informacji, które się pojawiają - powiedział Piotr Müller w "Graffiti".

 

Zapytany o decyzję TSUE ws. zabezpieczenia dotyczącą uchodźców z okolic Usnarza na Podlasiu, która obliguje Polskę do zapewnienia migrantom opieki prawnej, rzecznik rządu przyznał, że każdy, kto jest po polskiej stronie granicy ma zapewnione wszelkie wymagane prawem przywileje, "również wynikające z prawa międzynarodowego".


- Zabezpieczenie jest o tyle dziwne, że ono jest już realizowane, jeżeli ktoś jest już na terenie Polski - powiedział polityk.

 

ZOBACZ: Mariusz Kamiński: dochodzi do masowych prób nielegalnego przekraczania granic


- Naszym zadaniem, jako władz polskich, jest również - przez to, że jesteśmy na granicy Unii Europejskiej - zabezpieczenie jej w taki sposób, aby na teren Polski nie dostały się osoby nieuprawnione - dodał.


Zapytany, czy w Usnarzu do uchodźców zostaną przepuszczeni prawnicy powiedział, że na teren objęty stanem wyjątkowym takie osoby wpuszczone nie zostaną.


- Przede wszystkim jeżeli chodzi o dostęp do osób po stronie białoruskiej, to my nie mamy tam dostępu, bo my nie wchodzimy na teren Białorusi. Na terenie Polski, jeżeli takie osoby przeszły przez granicę, mają opiekę państwa wynikającą z prawa międzynarodowego - powiedział rzecznik.

"Mamy obowiązek pokazywać, jakie jest zagrożenie"

Grzegorz Kępka zapytał, czy osoby, które pokazywał na konferencji prasowej w poniedziałek szef MSWiA Mariusz Kamiński, prezentując m.in. materiały z telefonów komórkowych, mają postawione zarzuty.


- Przede wszystkim to, co zostało wczoraj pokazane, to są materiały zebrane w toku postępowań, które się toczą. Po zebraniu informacji takie zarzuty mogą być stawiane, ale przede wszystkim w zakresie rzeczy, które działy się na terytorium Polski. Prawo, co do zasady ma przynależność terytorialną, choć w pewnym zakresie międzynarodową. Samo nielegalne przekroczenie granicy już jest złamaniem przepisów prawa - wyjaśnił polityk.


- Jeżeli teraz w czasie zbierania materiałów dojdzie do uprawdopodobnienia, a wczoraj było to wskazywane, że część osób mogła być na przykład w zorganizowanych grupach organizujących w przyszłości działania o charakterze terrorystycznym na terytorium UE, to wtedy będą też stawiane zarzuty w tym zakresie - wyjaśnił rzecznik.

 

ZOBACZ: Szef MSWiA na komisji sejmowej: sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest nadzwyczajna

 

- Wczoraj minister (Mariusz - red.) Kamiński o tym mówił, że jedna z takich osób ma wprost relacje z osobą, która została zatrzymana na terenie Unii Europejskiej w związku z organizacją zdziałań terrorystycznych - powiedział Piotr Müller.

 

Zapytany o to, dlaczego materiały pokazano przed postawieniem zarzutów odpowiedział, że jeszcze niedawno pojawiał się zarzut, iż jest za mało informacji o osobach przekraczających granicę.

 

- Opinia publiczna musi wiedzieć, z jakim zagrożeniem mamy do czynienia i jest obowiązkiem władz, aby o tym informować. Bo z drugiej strony mamy zarzut ze strony opozycji, że nie ma podstaw do utrzymywania stanu wyjątkowego - dodał.

 

WIDEO - Rzecznik rządu Piotr Müller w "Graffiti"

 

Migranci związani z Państwem Islamskim i Rosją

- Są to w wielu przypadkach osoby związane albo z Państwem Islamskim, albo osoby które miały działalność na terenie Rosji. Widzimy, że reżim Łukaszenki przy jednoznacznej aprobacie Moskwy organizuje nielegalny przepływ osób przez granicę polsko-białoruską - stwierdził.

 

Jego zdaniem zdjęcia z Placu Czerwonego w Moskwie ujawnione w telefonach zatrzymanych nielegalnych imigrantów świadczyć mogą o tym, że "osoby te nie są uchodźcami". - To są osoby, które w sposób legalny przekroczyły granicę rosyjsko-białoruską, a później zostały zmuszone przez władze białoruskie do nielegalnego przekroczenia granicy polskiej. W związku z tym są nielegalnymi imigrantami i to jest ta różnica - wyjaśnił poseł. - Często słyszymy od naszych przeciwników, że to są uchodźcy - dodał.

 

Przyznał, że wiadomości ujawnione na konferencji szefa MSWiA Straży Granicznej i MON w poniedziałek są poparte "całościowymi informacjami wywiadowczymi, które są gromadzone przez służby".

 

ZOBACZ: Białoruś. Wiceszef MSW: pod pozorem zawracania migrantów trafiają do nas terroryści

 

Grzegorz Kępka przywołał opinię dr Karoliny Wojtasik, specjalistki do spraw terroryzmu z Uniwersytetu Śląskiego, która uważa, że materiały te są "wyrwane z kontekstu" i nie muszą świadczyć o powiązaniach z terrorystami. Müller odparł, że władze mają szersze informacje w tym zakresie, ale nie wszystko ujawniły.

 

- To wszystko świadczy, że teza o tym, że są to osoby, które w sposób niezorganizowany, samodzielnie przyjechały na teren Białorusi jest nieprawdziwa. One zostały w sposób zorganizowany przewiezione z Rosji na teren Białorusi i tam zmuszone do przekroczenia granicy - powiedział. - Mamy kompleksowe informacje, które nie zawsze w całości podlegają upublicznieniu - dodał.

Müller o drastycznych zdjęciach z konferencji

Odniósł się także do sprawy drastycznych zdjęć pokazanych na konferencji ministra Mariusza Kamińskiego. - Wolałbym, żeby takich zdjęć nie było. Faktem jest, że takie materiały znaleziono u osób, które przekroczyły polsko-białoruską granicę - wyjaśnił minister. Ujawnione materiały miały związek z pedofilią i zoofilią.

 

- Fakt jest taki, że akcja przymusowego przekraczania granicy jest zorganizowana i przez Moskwę, i przez Mińsk. To trzeba sobie jasno powiedzieć - zakończył rzecznik rządu.

"Liczę, że dojdzie do porozumienia ws. Turowa"

Rzecznik rządu przyznał, że rozmowy ws. kopalni Turów będą kontynuowane w środę. - Liczę na to, że mimo kampanii wyborczej trwającej w Czechach do takiego porozumienia dojdzie - stwierdził. Dodał, że strona Polska zaproponowała konkretną ofertę. - Tylko dynamika polityczna, jeżeli chodzi o Republikę Czeską niestety jest trochę inna, bo mają wybory, w związku z tym rozumiem, że też niestety ta kwestia wpisuje się w scenariusz wyborczy - powiedział Müller, który wyjaśnił, że pytanie o przeszkody stojące na drodze do porozumienia trzeba zadać stronie czeskiej.

 

ZOBACZ: Minister Kurtyka: w środę ciąg dalszy rozmów ze stroną czeską ws. kopalni Turów

 

Według niego polska propozycja to "między 40 a 50 mln euro, które mają być przekazane na inwestycje środowiskowe po stronie czeskiej". Dyskusja dotyczy "szczegółów realizacji oraz szczegółów egzekwowania poszczególnych zabezpieczeń środowiskowych".

 

TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Chodzi o czeską skargę do Trybunału przeciwko Polsce ws. rozbudowy zakładu. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polska nie zamknie Turowa. W poniedziałek odbyła się kolejna tura rozmów z Czechami.

 

Dotychczasowe wydania programu "Graffiti" można obejrzeć tutaj.

hlk/ml//Polsat News/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie